czwartek, 11 sierpnia 2016

Kto da więcej?




Lubimy dostawać prezenty, lubimy je dawać. 
Możemy obdarowywać/ otrzymywać prezent bez okazji. Młoda nazywa to niewidzialną okazją:)

Są też sytuacje, w których nie wypada pojawić się bez podarku. Urodziny, imieniny, rocznice, śluby, chrzciny, komunie. 

Z tego co się orientowałam są nawet cenniki ile wypada dać dziecku/ człowiekowi, będąc rodzicem, dziadkiem, chrzestnym.
Trochę mnie to śmieszy i przeraża jednocześnie.
Widzimy przykładowy cennik, pytamy na forum o to ile wypada dać np. na komunię. Jak już wspomniałam, w zależności jaki jest stopień pokrewieństwa sumy rosną.
Liczysz swoich chrześniaków, liczysz wypłatę, wydatki i załamujesz się, wiedząc, że nie sprostasz "przyjętym normom".

Masz dwa wyjścia- albo wziąć kredyt, albo dać mniej.

Jasne, ważne jest to, że będziesz, że poświęcisz uwagę dziecku. Wszyscy zapewniają, że prezenty nie są najważniejsze, że twoja obecność jest tym czego potrzebują. Czy na pewno?

Kilka razy, u zupełnie różnych osób spotkałam się z dziwnym zjawiskiem.
Była większa impreza: roczek dziecka, chrzciny, komunia, wesele. Gości raz więcej, raz mniej, każdy coś przyniósł, czy prezent, czy kopertę. Wszystko pięknie, podziękowania, buziaki, impreza trwa.

Mija jakiś czas i zaczynają się wyliczanki. 

- Ty a wiesz, ona jest chrzestną a dała tylko tyle, a ten jest z dalszej rodziny a się rzucił.
- Nawet za obiad mi się nie zwróciło.
- A ile dali państwo x, a ile y?

Słabe, nie?

Ja osobiście słysząc takie rozliczenia mam ochotę powiedzieć, że gów.. cię to obchodzi. Każdy dał ile miał, ile mógł, ile uważał za stosowne. Niestety ludzka mentalność jest taka, że najlepiej siedzi im się w cudzym portfelu, rozlicza jego zarobki i wydatki. 

Różnie w życiu bywa, czasem wyskoczy jakiś niespodziewany wydatek i chcąc, nie chcąc nie można przeznaczyć konkretnej kwoty na prezent. Dajemy mniej i wtedy jesteśmy na językach. Cała okolica wie, że nie wykazaliśmy się za bardzo. 

Różne jest też podejście ludzi do tematu. Jeden uważa,że prezent za 50 zł jest odpowiedni, dla drugiego 200 zł będzie za mało. Każdy ma prawo mierzyć własną miarą i nikt nie powinien tego oceniać. 

Czasem też, słyszałam teksty, że ktoś sprawdzał na allegro ile taki prezent mógł kosztować. Sorry, ale dla mnie to już jest istna masakra. Zamiast cieszyć się, że się coś dostało, najważniejsze jest ile kosztowało. Nie wiem do końca w jakim celu, może dlatego, żeby wiedzieć jaką kwotę przeznaczyć na podarek dla tej osoby, żeby nie przepłacić?

Spotkałam się też z akcjami, że osoba potrafiła prosto w twarz powiedzieć, że można było lepszy prezent kupić. Tego kompletnie nie czaję. Nie wiem nawet jak skomentować.

Wyrzuty, że samemu coś się sobie kupiło, gdzieś się pojechało, a dziecko dostaje tani prezent- tego chyba też nie muszę komentować.


Moje dziecko długi czas, otrzymując prezenty miało je w nosie. Odkładała je, nawet nie zaglądając, oddawała nam, a osobę, która przyszła zabierała do zabawy. 
Dla niej najlepszym prezentem był czas, który poświęcali jej ludzie. 
Bułka kajzerka przyniesiona przez babcię mogłaby konkurować z super wypasionym autem i z pewnością te starcie by wygrała:)

Z czasem się to zmieniło i zaczęła się domagać słodyczy. Zamiast tego dostaje kredki, bloki, plastelinę, farby, kolorowanki i też jest szczęśliwa :)

Jeśli podarujesz coś Młodej lub mojej skromnej osobie, nie musisz się martwić, że rozliczę Cię z wydanych pieniędzy, obgadam w szerszym gronie. Ja się cieszę z najmniejszego drobiazgu i nie pojmuję potrzeby dzielenia się z innymi informacjami takimi jak cena produktu, kwota w kopercie itp.. Zazwyczaj odpowiadam, że nie jest to ważne. Nie wszystkim to pasuje, ale to już nie mój problem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane