Jakiś czas temu otrzymałam maila z propozycją patronatu książeczki adresowanej do najmłodszych czytelników. Zgodziłam się w ciemno- mój błąd. Zaplanowałam działania promujące i to by było na tyle. Niestety nie wyszło tak jak powinno.
Nie jest to do końca prawdą, ale zrezygnowałam z szeroko pojętego buszowania w sieci w poszukiwaniu nowych, ciekawych treści, które w jakiś sposób mogłyby wzbogacić moje spojrzenie na świat. Lista moich ulubionych miejsc znacznie się skurczyła. Co jest tego powodem?
Matka na Szczycie ( klik) świętuje w listopadzie urodziny. Sabina Ratunku, Italia ( klik) co roku w tym dniu pisze specjalne opowiadanie. Mimo, że nie zostawia na nas suchej nitki ( żarcik) z przyjemnością czytamy jej teksty. Jest też na tyle miła, że pozwala nam kontynuować opowieść. Tekst przeczytajcie sami, żeby wiedzieć o co chodzi w mojej opowieści :) Część pierwsza ( klik) .
Co takiego robią? Czytają :) Akcja Woluminy. Głos książki w pierwszej wersji miała kręcić się po Polsce w okresie wakacyjnym. Z tego co wiem, będziemy działać dalej. #głoskiążki nie ucichnie, mam wielką nadzieję, że nabierze rozpędu i dotrze w wiele nowych miejsc, że nowe osoby postanowią działać w Drużynie Pogromców Nudy.
Dziś zapraszam na wpis gościnny, którego autorką jest Ania prowadząca blog Zbiór bzdur- blog ( klik) . Niestety z własnego i wielu osób doświadczenia wiem, że zjawiska jakie opisuje są bardzo powszechne...
Czytać można wszędzie: w domu, w kawiarni, na ławce itp. Niektórzy czytają również w pracy ( ale im zazdroszczę). Zuzanna Gajewska ( klik) wpadła na genialny pomysł. Wymyśliła akcję "Woluminy. Głos książki". Jej celem jest jak wiadomo promocja czytelnictwa. Na czym polega?
którzy chcą się "dowartościować" czyimś kosztem. Wytykają błędy, szukają punktu zaczepienia, żeby komuś dokopać. Do napisania postu zainspirowała mnie dyskusja na jednej z grup ( tam nikt nikogo nie obrażał) i życie, obserwacje, rozmowy itp.
16 lipca w Elblągu odbył się Spacer Literacki, który zorganizowała Zuza z bloga Szufladopółka . Wszystko w ramach akcji #głosksiążki ( zachęcam do udziału- świetne doświadczenie). Było miejsce zbrodni, dużo krwi i śledztwo.
Morza szum, ptaków śpiew i... cudowna ekipa blogerów i pisarzy, która spotkała się w Zatoka Sztuki w Sopocie na corocznej imprezie miłośników słowa pisanego A może nad morze z książką . Na spotkania blogerskie nie jeżdżę, jednak dla takich emocji, wrażeń i świetnych znajomości, raz w roku robię wyjątek, pakuję familię i jedziemy do Trójmiasta.
Przygoda Zosi ( z tej bajki ) rozpoczęła się w momencie narodzin dziecka. Jak to w życiu bywa, na każdym kroku czają się doradcy. Jedni dobrze podpowiadają, inni cóż...chcą się dowartościować dokopując komuś, kto dopiero zaczyna przygodę.
Zanim Zosia ( postać z tej bajki- klik) doszła do momentu w którym aktualnie się znajduje, straciła mnóstwo nerwów. Łez nie uroniła. Szkoda jej było, wolała je zostawić na jakąś romantyczną komedię, albo książkę.
Dawno, dawno temu...może nie aż tak dawno, przyszła na świat dziewczynka- nazwijmy ją Zosia. Rodzice bardzo cieszyli się z tego powodu. Maleństwo rosło i sprawiało dużo radości. Mała panna bardzo lubiła słuchać opowieści, które mieściły się na kartach książek.
Bloger pisze, bloger czyta. Ludzie na szczytach blogosfery głoszą, że świeżaki, lub osoby z mniejszą liczbą polubień na fejsie ( jak ja tego nie lubię) uprawiają złe praktyki, komentując u dużej ilości piszących, licząc na odwzajemnioną obserwację. Według nich to beznadziejne, poniżające itp.
Jaka powinna być idealna matka? Wiele osób zadaje sobie to pytanie, wiele stara się to pokazać na własnym przykładzie. Ostatnimi czasy, przez facebookową tablicę przewija mi się stos memów, tekstów, których autorzy próbują uświadomić świat, co jest najlepsze dla naszych potomków i nas samych. Drugą stroną medalu jest nieidealna matka. Taka, która...no właśnie jaka?
Za chwilę stary rok odejdzie w zapomnienie, nowe, nieznane 365 dni przed nami. Jedni robią postanowienia, inni idą przez życie bez określonego planu. Wiem jedno, bez ciężkiej pracy ( każdy inaczej to rozumie), wyrzeczeń niczego nie osiągniemy.
Złe było spanie do ósmej ( czasem do dziewiątej). Złe było gotowanie obiadów, sprzątanie, spacery, zakupy, zabawy z bardzo grzecznym dzieckiem ;) Źle babie było i poszła do pracy.
Temat chodził za mną już od jakiegoś czasu. Jestem też więcej niż pewna, że wspominałam już kiedyś o podobnych sytuacjach. Podejmuję jednak temat raz jeszcze, warto o tym rozmawiać i dzielić się spostrzeżeniami. Bardzo często słyszymy, że "dzisiejsza " młodzież jest niewychowana, roszczeniowo nastawiona do życia i świata. W tyłkach im się przewraca, nie mają szacunku do rodziców i innych osób. Z pewnością wiele razy spotkaliście się z takimi określeniami, może sami byliście świadkami nieodpowiednich zachowań ze strony młodych ludzi.
Długo mnie nie było, poprawiam się i odkurzam pajęczyny, które zadomowiły się ba blogu. Rodzina Antyterrorystów z małą Terrorystką na czele odwiedziła Rodzinę na Szczycie ( klik) . Matka na Szczycie podjęła ryzyko i zaprosiła nas do siebie. Czy udało nam się dogadać i nie pozabijać po drodze?
Lubimy dostawać prezenty, lubimy je dawać. Możemy obdarowywać/ otrzymywać prezent bez okazji. Młoda nazywa to niewidzialną okazją:) Są też sytuacje, w których nie wypada pojawić się bez podarku. Urodziny, imieniny, rocznice, śluby, chrzciny, komunie. Z tego co się orientowałam są nawet cenniki ile wypada dać dziecku/ człowiekowi, będąc rodzicem, dziadkiem, chrzestnym. Trochę mnie to śmieszy i przeraża jednocześnie.
O macierzyństwie można wiele powiedzieć, wiele napisać. Raz patrzymy na świat przez różowe okulary, przy innej okazji klniemy na nasz los. Dzieci dostarczają wrażeń- temu nie można zaprzeczyć. społeczeństwo również nie próżnuje. Ciocie dobra rada jak na komendę działają już od chwili, kiedy dowiadują się o naszym stanie. Bycie matką to wspaniała, ale również i ciężka przygoda.