poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Do tych, którzy mają mnie za nic!



Dziś zapraszam na wpis gościnny, którego autorką jest Ania prowadząca blog Zbiór bzdur- blog ( klik).

Niestety z własnego i wielu osób doświadczenia wiem, że zjawiska jakie opisuje są bardzo powszechne...


Jestem człowiekiem, żyję wśród ludzi, potrzebuję ich. W moim otoczeniu, tym realnym i wirtualnym, odnajduję przyjaciół, dobrych znajomych, wiele życzliwych dusz. Jednak znajdzie się tam również spora grupa tych, którzy życzliwi mi nie są. Ludzie, przez których najchętniej uciekłabym do jakiejś pustelni w najdalszym zakątku świata. To do nich dziś kieruję moje słowa.

Słowa te układały się w mojej głowie od dawna. Potrzebowały jednak sporo czasu, żeby dojrzeć. Ja potrzebowałam czasu, by móc w nie uwierzyć i je zaakceptować. Chciałabym wypowiedzieć je wprost, ale ci, którzy są ich adresatami, zwykle wykazują niechęć do wsłuchiwania się w czyjeś zdanie.

Jestem człowiekiem. Czuję, myślę, działam, popełniam błędy. Jak każdy, chciałoby się rzec. Są jednak tacy, którzy kwestionują wszystko, co jest moim udziałem. W tym moje uczucia, moje myśli, moje wartości, moje poglądy oraz moje działania.

Są ludzie, którzy podążając, za jedynym słusznym, wybranym przez nich wzorcem postępowania, nie dopuszczają możliwości współistnienia innych. Albo inaczej, uznają, iż jeśli cokolwiek odbiega choćby w małym ułamku od ich normy, jest gorsze, jest złe i należy to skorygować.

Są ludzie, którzy nie potrafią jasno mówić o swoich potrzebach, odczuciach. Jednocześnie nie dopuszczają do siebie myśli o potrzebach, uczuciach otaczających ich ludzi. Oni przecież wiedzą, co jest dobrem bezwzględnym, dla wszystkich.

Akceptacja, tolerancja, empatia - to obce im krainy, a jeśli nawet je znają, to w stopniu ograniczającym się do własnego widzimisię.

To ludzie, którzy najchętniej operują krytyką i to taką najgorszą z możliwych. Opartą na szczątkowych informacjach lub na domysłach. Uderzającą w człowieka, nie w przedmiot jego działań czy zainteresowań. Uderzającą z zaskoczenia, w sposób, który nie daje możliwości obrony, często za zasłoną anonimowości. A czasem skierowaną nie bezpośrednio w cel, lecz w przestrzeń za jego plecami.

Przez takich ludzi czuję się słaba i bezbronna. Niesprawiedliwe oceny od zawsze były dla mnie powodem cierpienia. Tym bardziej, gdy ich autorów powinnam mieć po swojej stronie, wśród tzw. bliskich.

Ale czy bliskimi można nazwać osoby, które starają się ciebie zmienić, wywołując poczucie winy, obniżenie samooceny, które sprowadzają cię do pozycji robaka tylko dlatego, że twoje życie toczyło się innym torem, niosło inne wyzwania, rozwiązania, możliwości?

Nie wykluczam, że się do tego przyczyniłam. Popełniam błędy i mogę je próbować naprawiać, ale nie mogę brać odpowiedzialności za czyjeś źle wysunięte wnioski, a tym bardziej za czyjeś umiłowanie do rozpamiętywania przeszłości i chowanie urazy.

Dziś jestem inną osobą niż byłam rok temu, a rok temu byłam inna niż 5 lat wstecz. Jednak jeśli ktoś nie zadaje sobie zbyt wiele trudu, by ze mną porozmawiać i czegoś nowego się o mnie dowiedzieć, patrząc na mnie przez pryzmat etykietki stworzonej specjalnie dla mnie w zamierzchłej przeszłości, to cóż można zrobić?

Wbrew temu, co wielokrotnie mi zarzucano, bo przecież jestem jedynaczką, nie jestem egoistką. Egocentryczką być może, ale moje serce i umysł są otwarte na potrzeby innych ludzi. Oczywiście tych, którzy chcą sie nimi ze mną podzielić. Sądzę, że znalazłoby się kilka osób, mogących to potwierdzić.

Wracając do błędów. Pragnę, by zostały mi wybaczone, nie dla mojego spokoju, ale dlatego, że noszenie w sobie żalu szkodzi najbardziej temu, kto go starannie pielęgnuje.

Nikt nie musi mnie lubić. Nikt nie musi się ze mną zgadzać, ani podążać moją drogą. Nie wymagam tego wcale.

Do wszystkich tych, którzy mają mnie lub kogokolwiek innego za nic.

Czym jest nic wobec Waszej potęgi, mądrości i słuszności? Takie nic, nie może przecież Wam w żaden sposób zaszkodzić. Skoro nic, to nie obawiajcie się i śmiało przeskoczcie nad swoimi ambicjami, a może jednak kompleksami i pokażcie światu swoje ludzkie oblicza. Żyjcie i dajcie żyć innym.

Oczywiście nie zgodzę się z Waszym zdaniem. Nie jestem niczym. Jestem człowiekiem. A skoro tak, mam prawo, tak jak Wy, do własnych myśli i uczuć. Mam prawo do własnych wyborów, do wolności i co za tym idzie do własnej odpowiedzialności, nie musicie brać jej za mnie. Mam również prawo do tego, by moje prawa były szanowane. Niczego więcej nie oczekuję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane