niedziela, 9 października 2016

Ciążowe przeboje




Planowane, czy nieplanowane, wczesne lub późne macierzyństwo, zawsze przynosi  duży wachlarz emocji. 
Zaskoczenie, radość, obawy towarzyszą każdej kobiecie, niezależnie od wieku i sytuacji w jakiej się znajduje.
Życie każdej matki w momencie ujrzenia na teście dwóch magicznych kresek, wywraca się w jednej sekundzie do góry nogami.
Tak też jest w przypadku Kaliny- bohaterki najnowszej powieści Nataszy Sochy " Dziecko last minute".

Nauczycielka lat czterdzieści sześć, mieszkająca z matką i dorosłą córką. Posiadająca męża, z którym nie żyje wspólnie od ponad dwunastu lat, ale nie po drodze jej było z rozwodem, postanawia zaszaleć i spełnić wszystkie swoje, skrywane głęboko w duszy marzenia ( tego dowiecie się z poprzedniej książki "Hormonia", którą polecam, możecie jednak czytać "Dziecko last minute" bez znajomości poprzedniej).

Jej szaleństwo kończy się ciążą, która jest ogromną niespodzianką, ponieważ Kalina była pewna, że menopauza zakończyła jej gotowość na posiadanie kolejnego potomka. Dodatkowo ojcem dziecka jest znany jej od miesiąca mężczyzna.

Na dodatek matka, która jest bardzo zaborczą osobą, chce kontrolować wszystkie decyzje córki, nie jest przychylna temu związkowi, ciąży i wszystkiemu o czym jej córka decyduje samodzielnie. Każdy krok według Konstancji zwiastuje nieuchronną porażkę. 

Kira - córka Kaliny specjalnie nie przejmuje się tym, co wyprawia jej rodzicielka. Rzuca czasem jakiś komentarz, który nie podbudowuje matki.

Kosma- ojciec dziecka, staje na wysokości zadania, sprzedaje swoją kawalerkę, wspólnie z ukochaną wynajmują mieszkanie. Przyszły ojciec jest bardzo wspierającym partnerem. Interesuje się przebiegiem ciąży, badaniami, za wszelką cenę chce ułatwić Kalinie przeżycie magicznego czasu.

Niby wszystko nieźle się układa, gdyby nie to, że nagle "były" mąż Kaliny zaczyna bardzo się nią interesować. Była żona Kosmy również nie siedzi cicho. Wymyśla różne rzeczy, żeby uwaga mężczyzny była skierowana na nią.

Do bohaterów dołącza jeszcze jedna postać. Jest to ojciec Kaliny, odnaleziony po czterdziestu sześciu latach. Konstancja powiedziała swojej córce, że mężczyzna nie żyje, to samo powiedziała Józefowi odnośnie ich córki.

Czy mimo wszystkich przeciwności losu, Kalinie uda się we względnym spokoju urodzić dziecko, czy jej związek przetrwa próby? Czy rodzinna tajemnica ujrzy światło dzienne?
Tego oczywiście dowiecie się czytając "Dziecko last minute".

Jeżeli znacie twórczość Nataszy Sochy, wiecie, że pisze o rzeczach ważnych, z odpowiednią dawką humoru. Czytelnik dostaje porządną dawkę emocji, a także kwestii do przemyślenia. Dla mnie to idealne zestawienie. 

Tematem przewodnim najnowszej książki jest późne macierzyństwo. Wydarzenia przeplatane są odczuciami i przemyśleniami ciężarnej kobiety. Drugim, równie ważnym aspektem są relacje na polu matka- córka. Jedna jest zaborcza, druga nie bardzo interesuje się tym, co robi jej dziecko. Nie chce powtarzać błędów swojej rodzicielki i pozostawia szerokie pole do samodzielnego działania. Chce dać to, czego sama nie miała. Jednak, czy nadmiar jest aż tak dobry?

Na początku  miałam ochotę jedną i drugą porządnie kopnąć w tyłek. Jednak ostatnia strona, ostatnie słowa w książce wywróciły wszystko do góry nogami. Sama nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Czekam z niecierpliwością na kolejną powieść autorki. Mam nadzieję, że wszystko się wyjaśni i spokojnie będę mogła wydać ostateczny osąd o bohaterkach. 

Więcej Wam nie powiem, żeby nie zabierać przyjemności czytania. To jak zdecydujecie się na "Dziecko last minute"?

Za egzemplarz dziękuję Autorce i Wydawnictwu Pascal

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane