sobota, 29 października 2016

Jutro też jest dzień



Poprzednie części opowieści znajdziecie w zakładce Opowiadanie.

Późnym wieczorem Karol i Luiza dotarli do Zakopanego. Długa podróż dawała o sobie znać. Zmęczeni, ale głodni górskich widoków, odświeżyli się po podróży i ruszyli w kierunku Krupówek. 
Luiza ostatnio w górach była na wycieczce szkolnej, wieki temu. Karol czasem wyskakiwał na narty, ale zawsze zachwycał go klimat Zakopanego.

Widząc radość ukochanej, cieszył się, że znaleźli się w tym miejscu. Wszystkie troski zostawił daleko stąd. Ponownie odłożył moment wyznania prawdy. 

Weszli do knajpki, która z daleka kusiła pięknymi zapachami. Wertując menu, nie bardzo mogli zdecydować się na konkretne potrawy. Luiza wybrała mięso zapiekane z oscypkiem. Mężczyzna nie przepadał za daniami tego typu. Wziął tradycyjnego schabowego z ziemniakami. 


Oczekiwanie na posiłek umilili sobie pijąc grzańce. 

- Zróbmy sobie zdjęcie, wyślemy dziewczynom- Luiza przeszukiwała torebkę. - Kurczę, nie mam telefonu. Możesz do mnie zadzwonić?- Karol wybrał jej numer. Sygnał połączenia pojawił się na chwilę.
- Chyba padła ci bateria- oznajmił.- Nie przejmuj się teraz komórką, nie jest ci potrzebna. 
- W sumie, masz rację- Luiza pociągnęła spory łyk napoju. Zrobiło jej się ciepło i przyjemnie zaszumiało w głowie.

Wściekły Radek zatrzymał się na stacji benzynowej. Nie miał planu, jak dorwać zakochanych. Męczyła go to bardzo. Pijąc kawę, która nie smakowała tak, jak powinna, wpadł na genialny pomysł. 
Zadzwonił do znajomego z prośbą namierzenia telefonu Karola. Po krótkiej chwili dostał satysfakcjonującą odpowiedź. Kilkadziesiąt kilometrów dzieliło go od realizacji zamierzeń.

- Może pójdziemy gdzieś potańczyć?
- Może jednak wrócimy i się prześpimy- Karol widząc stan Luizy, chciał jak najszybciej znaleźć się w pokoju.
- Oj przestań, trzeba korzystać z uroków życia, nigdy nie wiadomo, ile nam go zostało- czknęła.
- Jutro też jest dzień...
- Nie daj się prosić, jeśli nie chcesz, pójdę sama.

Karol westchnął, spojrzał na roześmianą Luizę. Nie mógł zostawić jej samej. Wiedział, że z nim, czy bez niego i tak pójdzie tam gdzie chce.

- Ok, chyba nie mam wyjścia. Pamiętaj jednak, że już nie pijesz, nie będę cię później nosić.
- Czyli co? Za ciężka jestem- spojrzała na niego z udawaną złością.
- Nie, to ja jestem za bardzo zmęczony.

Na poszukiwaniu odpowiedniego miejsca spędzili dobrą godzinę. Lokale albo były przepełnione, albo muzyka nie pasowała kobiecie.

- Ostatnia szansa, albo wchodzimy gdzieś, albo wracamy. Nie mam już siły, a ty ciągle marudzisz- Karol był wściekły.
- O zobacz, tam jest jakiś fajny lokal- Luiza aż podskoczyła. Pociągnęła mężczyznę za rękę i ruszyli w kierunku wskazanego przez nią miejsca.

Po wejściu od razu skierowali się na parkiet. Dziewczyna beztrosko podrygiwała w rytm muzyki. Karol towarzyszył jej jedynie ciałem. Myślami był zupełnie w innym miejscu. Nie słyszał też dzwoniącego telefonu. 

- Kurwa, czemu on nie odbiera- zaklęła kobieta pod nosem. - Nie zdążą dojechać na miejsce, zanim pojawi się tam Radek- prowadziła monolog. Rzuciła telefonem. 
- Nie przejmuj się, na pewno nic złego się nie stanie- mężczyzna przytulił ją do siebie.
- Nic się nie stanie? Co ty pleciesz?!- krzyknęła.- Wystarczy jedno zdanie, które wypowie i będzie po zawodach.
- Od kiedy tak przejmujesz się Luizą? Sama mówiłaś, że była dla ciebie problemem przez całe życie - odsunął się i sięgnął po szklankę z drinkiem.

- Nie chodzi tu o moją córkę, Karol bardzo mi pomógł, pomógł Kasi, która jest też twoją córką, więc musimy mu pomóc. Nie ma dyskusji. Musisz znaleźć jakiś sposób, żeby jak najszybciej ktoś z twoich ludzi znalazł się w Zakopanem i nie dopuścił do ich spotkania.

Radek właśnie parkował przed hotelem. Zmęczony po podróży postanowił załatwić sprawę następnego dnia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane