czwartek, 5 października 2017

Co słychać u Pana Wilka?



Jak wiecie ( a jeśli nie wiecie to zaraz się dowiecie- jak mówi moja Młoda) 1 października miała miejsce premiera najnowszej książki Jarosława Wilka "Pan Wilk tam i z powrotem". Czekałam na ten dzień bardzo długo. Terminy zmieniały się, cierpliwość czytelniczek wystawiana była na dużą próbę.


Nadszedł ten dzień. Dotarła do mnie paczka, której zawartość przedstawia się następująco. ( Taki zestaw możecie wylicytować i tym samym wesprzeć Centrum Praw Kobiet, zapraszam na stronę Pan Wilk (klik)- tam znajdziecie namiary na licytacje trwające u Ambasadorek).


Nic tylko zabierać się za lekturę. Niestety moje plany pokrzyżowała choroba. Wyobraźcie sobie, że dedykację zobaczyłam dopiero na drugi dzień...moim jedynym usprawiedliwieniem jest gorączka, która trzymała i odpuścić nie chciała.

Tyle tytułem wstępu. Przechodzę do sedna sprawy.

Jeżeli czytaliście poprzednie książki Jarka będzie zaskoczeni. Gdyby było tak, że nie znacie twórczości autora- zachęcam do sięgnięcia po poprzednie tytuły. W tym poście ( klik) znajdziecie wywiad i linki do recenzji. 

Książka nie jest dla Was w kilku przypadkach. Jesteście wrażliwi i mocniejsze sceny erotyczne sieją zgorszenie. Wulgaryzmy ( których znajdziecie na kartach powieści niemało)- nie wpisują się w Waszą rzeczywistość i drażnią tak, że odkładacie książkę po kilku stronach wystawiając negatywną ocenę. Taki jest Wilk w pierwszej i drugiej części. W trzeciej- łagodnieje, choć całkowicie nie nie zmienia swojego jestestwa.  Pomijając te wszystkie sytuacje autor przekazuje naprawdę ważne i mądre treści!

Chciałabym napisać coś więcej o fabule, ale ciężko mi to zrobić tak, żeby nie zdradzić za wiele i nie popsuć  Wam przyjemności czytania. 

"Pan Wilk tam i z powrotem" to obraz Wilka jakiego w sumie nie znamy. Nadal jest dobrym ojcem, kocha swoją córkę ponad życie. Lubi się zabawić, poznawać kobiety, obcować z nimi. Tak jak w poprzednich częściach, tak i tu pojawia się Mruk ( uwielbiam kocura, chociaż jego rudy kolor ani trochę mi nie pasuje, widzę go w czerni :) ). Kocisko zabiera Wilka w sentymentalną podróż. Pokazuje mu te momenty z życia, które zakopane są głęboko w podświadomości, ale dawno nie ujrzały światła dziennego. 

Co ma na celu Mruk? 

Pokazuje Wilkowi ale też nam co w życiu ważne. Na co powinniśmy zwrócić uwagę, nad czym pracować, żeby nie zmarnować danego nam na ziemskim padole czasu. Co jest najważniejsze? Oczywiście miłość, ta której nie kupimy za monety ( albo banknoty), ta która nie nie jest liczona prezentami, sztucznymi uśmiechami i ucieczką przed samotnością.  Nie jest to też połączenie ludzi umową zawartą w urzędzie lub kościele, nie są to wspólne kredyty albo dzieci. 

Czym więc być powinna? Tego dowiecie się czytając trzeci tom przygód Pana Wilka.

W zależności od tego jakie macie doświadczenia, na jakim etapie życia jesteście, tak też przyjmiecie treść książki. Wilcze przesłanie dotrze do każdego w innym stopniu. Jednego może wnerwić, drugiego wzruszyć, trzeciego rozbawić. Takie nasze prawo, nie każdy musi w ten sam sposób odbierać książkę.

Jakie są moje wrażenia po lekturze?

"Pan Wilk tam i z powrotem" to taka książka, po której ciężko sięgnąć po kolejną. Czytasz ostatnie zdanie i nie bardzo wiesz co ze sobą zrobić. Emocje, przemyślenia, powrót do własnej przeszłości kotłują się w głowie i nie dają spokoju. Jarosław Wilk swoją powieścią rozwala system całkowicie. Kończąc drugi tom zastanawiałam się, czym mnie jeszcze zaskoczy, czy można jeszcze bardziej poruszyć struny w umyśle człowieka i "zmusić" go do zupełnie innego postrzegania otaczającego świata? Można i to właśnie zafundowała mi ta powieść.

Słodko- gorzka opowieść o życiu, które jak wiemy nie zawsze jest różowe. Humor, cięty język i życiowe prawdy- jak dla mnie książka idealna.

Warto było czekać tyle czasu na kontynuację, dostać ją w urodzinowym prezencie ;) Ze swojej strony powiem tylko, że czekam na kolejne książki, które stworzy Jarek. Do tej pory pozostaje mi... ponowne przeczytanie wilczych przygód. 

Ponownie dziękuję Jarkowi za zaproszenie do grona Ambasadorek i przede wszystkim za rewelacyjnie spędzony czas z lekturą.

Tym razem liczyłam, że do czegoś będę mogła się przyczepić. Przeliczyłam się jednak!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane