Przejdź do głównej zawartości

Historia pewnego Wilka.


Jak głosi tekst na zdjęciu- jestem ambasadorką najnowszej książki Jarosława Wilka " Pan Wilk tam i z powrotem". Data premiery to 1 października 2017. Z pewnością są wśród Was osoby, które tak jak ja nie mogą się doczekać momentu, w którym książka trafi w ich ręce.

Będą okazje, żeby zdobyć książkę i wspomóc Centrum Praw Kobiet. U mnie oraz u pozostałych ambasadorek odbędą się licytacje Wilczych Zestawów ( książka, zakładki i stringi z limitowanej edycji)- o tym będę informować na fp Antyterrorystka ( klik) oraz zachęcam do zaobserwowania strony Jarka Pan Wilk ( klik).

O książce jeszcze Wam nie opowiem. Odsyłam jednak do recenzji poprzednich części część pierwsza ( klik) i i druga ( klik).

Dziś mam dla Was wywiad z Jarosławem Wilkiem. Warto dowiedzieć się kilku rzeczy o autorze książki ;)

1. Ile jest Jarosława w książkowym Wilku?

To chyba najczęściej zadawane mi pytanie. Odpowiem więc jak zawsze. Wilka w Wilku jest niemało. Nie jest to jednak pamiętnik, więc i sporo jest różnic. Najwięcej podobieństw widzę w sferze emocji. To, co smuci mnie smuci i jego. Śmiejemy się z tego samego. Hierarchia wartości w życiu również podobna. A tak z zewnątrz… Wilk nie jest typem macho. Nie jest też pizdą. Nie jest za ładny i za przystojny. Patrzy czasem w lustro i widząc trochę kilogramów za dużo, wkurza się. Taki zwykły, normalny koleś jakich kobiety mijają codziennie na ulicy nie zawsze zauważając. W sumie jak na takie sprawy spojrzę … to kurde jesteśmy bardzo podobni. Jakiś czas temu sam zadawałem sobie podobne pytanie. Wilk jest mną? Ja jestem Wilkiem? To było chyba jeszcze przy pierwszej książce. Z czasem przestałem, bo w sumie jakie ma to znaczenie? Według mnie żadne. Ważne jak Wilka odbierają Czytelniczki. Dobrze, gdy wkurza, dobrze, gdy go lubią. Ważne by mój bohater był jakiś. Bo w książkowych bohaterach o to właśnie chodzi. Inaczej umierają w momencie, gdy Czytelniczka po przeczytaniu słowa „koniec” zamyka książkę. Podstawową różnicą jest chyba to, że książkowy Wilk jest lepszym człowiekiem ode mnie.

2. Co sprawia Ci największą przyjemność podczas procesu tworzenia książki?

Podczas pisania jak prawie we wszystkim jest początek i koniec, a pomiędzy nimi jakiś proces zwany chyba twórczym. Na pewno twórczym, choć pewnie czasem mniej, a czasem więcej. Na pewno patrząc na taki podział są jakieś różnice. Zaczynając pisać jestem naładowany pomysłami. Piszę często niechronologicznie. Czasem po trzy cztery rozdziały na raz. Wybieram kontynuację któregoś zależnie od nastroju. Z czasem to wszystko zaczyna się układać. Mam kilka głównych punktów zaczepienia w historii i jestem już spokojniejszy. Wracam do chronologii. Na koniec jest jeszcze inaczej. Spinam się. Wiem, że układając słowa muszę tupnąć nogą, by Czytelniczka została ze mną jeszcze jakiś po przeczytaniu książki. Ta końcówka pisania lubi mi się też przedłużać. Bo licząc od drugiej książki jakoś, coraz trudniej mi się rozstawać z pisaną przeze mnie książką. Czyli jak widzisz jest różnie. Ale chyba nie potrafię wybrać w tych fazach pisania, jednej najprzyjemniejszej. Lubię każdą chwilę spędzaną nad laptopem. No może najbardziej te, gdy łapię flow, piszę na jednym tchu, a gdy kończę łapiąc oddech mówię do siebie: To dobre jest Wilk, kurwa to jest naprawdę dobre.
Wtedy czasem wstaję od biurka nalewam sobie troszeczkę wina i po prostu się cieszę, że powstaje coś, co ma sens. Choć akurat tego ostatniego piszący książki nigdy nie powinien być zbyt pewien :)


3. Ile propozycji matrymonialnych otrzymałeś po ukazaniu się Twoich książek?

Na szczęście żadnej, ponieważ ja nie potrafię kobietom odmawiać, a w tej akurat materii musiałbym. Rozumiem jednak, że pytasz ogólnie o to, co piszą czasem Czytelniczki. Z tym jest różnie. Czasem wpada jakaś propozycja napisana bez ogródek. Za każdym razem doczytuję jednak ze smutkiem, w pisanych do mnie słowach, że to propozycja dla książkowego Wilka. Nie dla mnie. To zawsze stawia do pionu i pozwala obrócić rozmowę w żart. Cóż proza życia. Oczywiście takie maile czy wiadomości przyjemnie łechcą moja próżność, ale chyba najbardziej cieszy fakt, gdy pisze ktoś, kto przeczytał jedną z moich książek i jest pod takim jej wrażeniem, że po prostu chce chwilę o tym ze mną porozmawiać. Między innymi przecież dlatego piszemy książki.

4. Jaki jest odbiór Twojej twórczości w męskim gronie?

To dobre pytanie, bo w sumie poza nielicznymi wyjątkami mężczyzn, którzy odwiedzają moją stronę na fejsie i od czasu do czasu coś lajkują, to istnienia moich czytelników rodzaju męskiego nie odnotowuję wielu. Przynajmniej się z tym nie zdradzają. To ostatnie nawet rozumiem, bo w pewnym sensie jestem postrzegany jako autor piszący literaturę dla kobiet, a faceci nie lubią być przyłapywani z damskimi akcesoriami w dłoniach.

Maili od nich też nie ma wiele. Włosów z głowy z tego powodu nie wyrywam, bo jak już się czasem napiszą, to wielu przypadkach w mniej lub bardziej dosłowny piszą, że mają większego. A ja z facetami o ch… nie lubię rozmawiać. Faktem jest jednak, że mężczyźni łapią jakąś spinkę, w temacie moich książek. Może to kwestia braku dystansu … Nie wiem. Nie zgłębiam tego. Podobna sytuacja jest wśród moich kolegów. Zaledwie kilku z nich przeczytało, to co napisałem i ci w większości są moimi dobrymi czytelnikami. Większa część kolegów lubi sobie pożartować z mojej pasji, choć mnie nie czytali. Też ich lubię ;)

Kończąc odpowiedź na Twoje pytanie chciałbym pozdrowić moich Czytelników płci męskiej. Bo choć nie ma ich wielu to Ci, których poznałem mają przeważnie dobre poczucie humoru i jaja. Tego ostatniego nie sprawdzałem, ale wiem to :)


5. Doszły mnie słuchy, że chcą przenieść Pana Wilka na ekran. Kogo widzisz w tytułowej roli i dlaczego?

Jakiś czas temu zaprosił mnie na rozmowę pewien reżyser. Do pewnego momentu sądziłem, że ktoś kręci mi jakiś żart, a nawet jeżeli nie to pewnie chodzi o zwykłego pornola :). Okazało się, że sprawa jest całkiem poważna. Temu reżyserowi od dawna chodził po głowie pewien bliżej nieokreślony film, a gdy go sobie wreszcie mniej więcej zobrazował to na pewnej imprezie opowiedział o nim znajomym. Inny człowiek powiedział mu wtedy, że bez sensu ma się męczyć, bo jest taki gość we Wrocławiu, co już to napisał. Ten gość to Jarosław Wilk. Czyli ja :) Ten reżyser znalazł mnie w necie, właściwie moją książkę, a potem ją przeczytał. Stwierdził, że to jest to czego szuka i jak mówiłem skontaktował się ze mną. Rozmawiamy. Sprawa nadal jest aktualna i jak to się mówi, rozwojowa. Film to zawsze brzmi dobrze, ale diabeł jak wiadomo tkwi w szczegółach. Skłamałbym, gdybym powiedział, że taka sytuacja nie zrobiła na mnie wrażenie. Zrobiła. Ale na szczęście wrażenie trwało krótko. Kilka dni. Potem wróciła zimna krew. Do momentu „obsadzania” w myślach głównych ról w filmie, jeszcze nie doszedłem. Pożyjemy zobaczymy. A może naprawdę zobaczymy film ;-).

Jarkowi dziękuję za odpowiedzi na moje pytania, za zaufanie i zaproszenie mnie do grona Ambasadorek najnowszej książki. 

Znacie Wilka? Może macie jakieś dodatkowe pytania do autora. Nie krępujcie się ;)

Komentarze