Wczoraj Sabina (klik) sprawiła, że uśmiech nie znikał z mojej twarzy, dziś Kasia (klik) dołożyła swoją cegiełkę i sprawiła, że dzień był cudny:) Jesteście ciekawi, co tak zadziałało? Zajrzyjcie tutaj ( klik) i tu (klik) również. Nie byłabym sobą, gdybym nie podjęła się kontynuacji opowieści ( rok temu też była taka akcja). Nie przedłużam i przechodzę do sedna sprawy. Zapraszam na ciąg dalszy losów Matki na Szczycie, Antyglobalistki, Pyzy po Śródziemnomorsku i Katarzyny Przemyt.