środa, 2 listopada 2016

Dom, którego nie było



To kim jesteśmy, nasze wybory, życie- czasem zapominamy jak wiele zależy od tego, co dostaniemy w "spadku" od naszych rodziców. 
Możemy zapierać się nogami, rękami, twierdząc, że jest inaczej. Niestety bagaż jaki dostajemy od momentu narodzin od najbliższych osób, towarzyszy nam bardzo długo. 
Bohaterki najnowszej książki Doroty Schrammek "Dom, którego nie było", są tego idealnym przykładem.

Każda z kobiet, których historia przedstawiona jest w powieści, miała nieciekawe relacje z matkami. Ojcowie również mieli w tym wszystkim swój udział, ale autorka skupiła się nad tym, co otrzymujemy od matek.

Na kartach książki pojawia się zakonnica, kosmetyczka, matka trójki dzieci ( jedno jest jeszcze w brzuchu), oraz dziewczyna, która nieco się w życiu pogubiła, zaszła w ciążę i została sama z maluchem.

W pewnym momencie wszystkie panie spotykają się na terapii.

Czym mogą zaskoczyć nas bohaterki? Jaki los je spotka?

Dorotę Schrammek znałam do tej pory z lekkich, wakacyjnych opowieści. Muszę przyznać, że zaglądając do "Domu, którego nie było", byłam bardzo zaskoczona, kompletnie nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Oczywiście wszystko to działa na ogromny plus.

Na początku miałam ochotę kopnąć porządnie wszystkie panie po kolei. Odłożyłam książkę, ponieważ moje nerwy były już w bardzo zaawansowanym stadium. Jedno niewłaściwe słowo ze strony kogokolwiek, mogło zakończyć się wybuchem. 

Odsapnęłam, ale tylko na chwilę. Wiedziałam, że coś ciekawego czeka na kolejnych stronach. Nie pomyliłam się. Przepadłam całkowicie. Książkę przeczytałam bardzo szybko. 

W świecie z powieści byłam jeszcze przez kilka dni. Swój egzemplarz przekazałam mamie- wiedziałam, że musi go przeczytać. Ponownie nie myliłam się. Kolejna czytelniczka przepadła i nie mogła oderwać się od czytania.

Dorota Schrammek poruszyła ważny, bardzo ważny temat, jakim są relacje kobiet z matkami. To jaki wpływ mają rodzicielki na nasze babskie życie, wybory, ścieżki jakimi podążymy. Wywołuje szeroki wachlarz emocji ( to co uwielbiam)- jak już wspomniałam, bohaterki, gdyby podeszły na bliską odległość mogłyby solidnie oberwać. A może nie one, tylko ja sama, i każda czytelniczka, która pośród przedstawionych historii znajdzie elementy z własnego życia...

Najnowsze dziecko autorki, to naprawdę świetna książka, którą gorąco Wam polecam ( moja mama również, a bardzo wymagająca jest w temacie czytania).

Uważam, że "Dom, którego nie było" będzie niezłą terapią dla wielu osób. To, że polecam lekturę- jest jasne. Nie zapewnię Was jednak, że jest to odpowiednia książka na długie jesienne wieczory. Jeden wieczór i będzie po sprawie.

Prośba do autorki- więcej tego typu książek poproszę:)

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Szara Godzina

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane