piątek, 13 lutego 2015

Droga na szczyt



Matka na szczycie opisała drogę ze szczytu :) Ja w trochę innym klimacie ale inny tytuł mi nie pasował.

Post o marzeniach, planach i ich realizacji.

Każdy z nas ma w głowie pomysł na siebie. Planuje, zamyka oczy i widzi siebie jako osobę na szczycie ( dla jednego będzie to kariera, dla innego rodzina itp.). Czy jest na sali osoba, która tego nie robi?


Niektórzy spisują sobie cele na dany rok, pięć, dziesięć lat. Ja nawet nie planuję co jutro na obiad zrobię bo nie wiem czy będzie mi się chciało w kuchni przebywać.
Marzę jednak o tej willi z basenem, drinkach z parasolką i o tym, że nie będę musiała martwić się o kolejny dzień...w tym momencie zazwyczaj dzwoni budzik, a raczej słyszę coś w stylu: mamo wstajemy robić mleko ;)

Życie bez marzeń jest puste. Nawet mając wszystko co wymieniłam wyżej i nie wymieniłam człowiek ma jakieś ukryte pragnienia.
Rzeczywistość jednak brutalnie weryfikuje nasze myśli, plany, poczynania.

Idziemy na szczyt...pojawia się przeszkoda. Stajemy w miejscu lub spadamy niżej. Najważniejsze jest jednak to żeby podnieść się i z uśmiechem na przekór wszystkim iść dalej.

Co z tego, że na czubek góry nie dotarliśmy lub nigdy nie dotrzemy. Sztuką nie jest zdobycie wszystkiego, sztuką jest dążenie do tego ;) Raz nam się uda, kolejnym razem nie. Najważniejsze jest żeby w to co robimy wkładać całe serce i nie poddawać się- każdą porażkę obracać w sukces. 
Fakt, że nikt nas nie doceni powinien być najmniej ważny. Jeśli ktoś to zrobi super- ważne aby pochwały były szczere.

Publiczność zmienia swoje opinie jak chorągiewka na wietrze- raz kibicuje raz dokopie...
Doświadczenie jakie zdobędziemy czynią nas bogatszymi i nikt nam ich nie odbierze ;)
Czasem małe szczyty są ważniejsze niż ten najwyższy...


22 komentarze:

  1. dodam jeszcze do tego kilka słów od siebie. Nie prawdą jest że nie wolno oglądać się za siebie, jeśli jesteś dobrym człowiekiem musisz czasem spojrzeć wstecz choćby po to by sprawdzić czy Ci którzy idą za Tobą lub obok Ciebie nie potknęli się i nie trzeba im podać ręki...żeby wstali, otrzepali się i szli dalej swoim tempem, iść samemu, to prawie jak żyć samemu - bez sensu. pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co powiem Ci oglądałam się...i wyszłam na tym jak Zabłocki na mydle...

      Usuń
  2. Nie umiem się skupić na tekście, bo facet na zdjęciu mnie rozprasza;).

    Warto marzyć, bo dzięki marzeniom nasze życie jest piękniejsze. Też marzę o własnym domku (niekoniecznie z basenem) i wierzę, że kiedyś będzie mi dane siedzieć sobie w moim ogródku i zbijać przysłowiowe bąki.

    Za siebie się nie oglądam i rzadko coś planuję- nawet z obiadami mam podobnie:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Facet na zdjęciu fajny nie powiem :) Ale jak już będziemy te baki zbijać to nam nudno będzie ;)

      Usuń
  3. Kiedy zdobywamy ten szczyt zmieniają nam się niekiedy cele, priorytety, wymagania i po osiągnięciu tego upragnionego szczytu okazuje się, że za nim jest kolejny trochę wyższy. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, ale często też osiadamy na tym pierwszym szczycie ze względu na wiele przeciwności...najważniejsze, żeby znaleźć kolejny i do niego dążyć :)

      Usuń
  4. Masz rację - życie bez marzeń jest puste :) Tez nie planuję nawet obiadu, nie lubię stać w kuchni i też marzę o ciepłych wakacjach pod palma i własnym mieszkanku.....Trzeba mieć marzenia, cieszyć się tymi najmniejszymi , nie od razu Rzym zbudowano :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja lubię, gdy marzenia są na tyle realne, że istnieje szansa ich spełnienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czasem lubię też takie, które wiem, że się nie spełnią...chociaż nigdy nie mów nigdy :) nie wiadomo co czas przyniesie

      Usuń
  6. Lubię marzyć i stawiać przed sobą cele do zrealizowania. Realizacja postanowień sprawia niesamowicie dużo szczęścia. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja do niedawna planowałam wszystko. Teraz tylko wizyty lekarskie mojego dziecka. Reszta nie jest ważna. A przynajmniej nie tak, żeby znaleźć miejsce w terminarzu.
    A przepraszam, ostatnio dodaję też wizyty przyjaciół do terminarza. To też jest ważne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z dzieckiem nie da się za bardzo planować...ja bardzo często zmieniałam i zmieniam plany ze względu na Mlodą :)

      Usuń
  8. No pięknie napisane, nic dodać, nic ująć:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Trzeba mieć marzenia. Bez nich nie byłoby do czego w życiu dążyć :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Co to za życie bez marze? Nawet tych najmniejszych?

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja staram sobie wyznaczać jakieś małe i w miarę możliwe do realizacji cele, spełniać drobne marzenia to zdecydowanie ułatwia dojście do tych większych i oczekiwanie na ich spełnienie :)

    OdpowiedzUsuń

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane