Przejdź do głównej zawartości

Jestem Bogiem

Nie będzie to recenzja filmu ani kawałka Paktofoniki. Będzie to post o naszym cudownie chorym systemie.

Kolejne dziecko nie zostaje przyjęte do lekarza. Kolejna osoba zostaje odesłana z powodu braku miejsc. 
Przepraszam bardzo ale odesłać to mnie może kosmetyczka, fryzjerka (choć moja tego nie robi i dzielnie znosi wymysły :)) pani ze sklepu nie mająca towaru, który chcę kupić...ale nie lekarz, nie pielęgniarka diagnozująca swoim wzrokiem mój stan.


Płacisz te cholerne składki mające zapewnić ci opiekę medyczną. Jak jest wiadomo. Zapisy na zabieg za 5 lat- pytanie czy dożyjesz? 
Z tego co wiem, to wizyta u lekarza rodzinnego często graniczy z cudem. Takich problemów osobiście nie mam. Czy raz na 10 lat idę sama do lekarza, czy idę z Młodą nie narzekam. Wiem jednak, że i z tym ludzie mają problemy.

Nie dociera do mnie jak można odesłać człowieka/ dziecko w ciężkim stanie do domu lub do innego szpitala. Nie ważne czy maluch ma 40 stopni gorączki, czy coś połknął, wsadził sobie w nos/ucho/ oko... najlepiej w takim przypadku umoralniać dorosłego, że powinien lepiej potomka pilnować, żeby sytuacja nie miała miejsca. To nie jest moment na takie pogadanki. Najpierw pomóż potrzebującemu- później kiedy pacjent jest bezpieczny możesz nakłaść rodzicowi do głowy.

Owszem są przypadki, że ludzie przychodzą do lekarza żeby sobie czas umilić, ponarzekać bo nie ma ich kto wysłuchać. Oni jednak najczęściej są tak upierdliwi, że dostają to czego chcą. 
Osoba, której konsultacja jest na prawdę potrzebna albo jest odsyłana albo w cierpieniu czeka na swoją kolej.
Osobiście wolę unikać wizyt w gabinetach ale jeśli już muszę to idę...w moim życiu zdarzyły się dwie niemiłe sytuacje związane ze służbą zdrowia.

Pierwsza z nich dotyczyła bezpośrednio mojej osoby.

Przez jakiś czas męczyły mnie straszne bóle głowy. Kilka konsultacji- najczęściej wmawiano mi, że przyczyną dolegliwości jest ciąża ( w której nie byłam). Miewałam momenty, że nie mogłam się podnieść z łóżka. Kolejna zażywana tabletka działała z coraz mniejszą siłą lub w ogóle nie pomagała. Mama moja osobista nie mając już nic w zanadrzu wysłała mnie na pogotowie.
Poszłam.

Docieram do okienka. Pan z miną w stylu po co tu babo przyszłaś pyta z czym przybywam. Odpowiadam zgodnie z prawdą, że mam bardzo silne bóle czaszki i chciałabym dostać się do lekarza. Patrzy na mnie dziwnie i zadaje bardzo mądre pytanie: czy z bólem głowy przychodzi się do pogotowia??? Patrzę na niego i mówię, że chyba nie najlepiej pójdę od razu do księdza żeby mnie pochował. Zgorszony pyta o nazwisko. Podaję swoje dane. Zdziwiony mówi o córka X, Y. Nie czekając na jego dalsze słowa mówię, że gdybym nie była córką X,Y to mogłabym się wykończyć?
Bez słów kieruje mnie do gabinetu. Idę dostaję zastrzyk. Jest lepiej dodatkowo lekarz sugeruje mi wizytę u okulisty (nareszcie). Dostaję okulary i wszystko wraca do normy.

Ciekawi mnie to czy gdybym od razu się przedstawiła pan rozmawiałby ze mną w inny sposób? 
Jakim prawem człowiek pracujący w rejestracji może decydować o tym czy pacjent uzyska poradę/ pomoc lekarską?
Chyba, że ja o czymś nie wiem i ludzie zajmujący te stanowiska mają w oczach rentgen i wiedzą co człowiekowi dolega??? Jak pokazuje historia niestety w wielu przypadkach nie wiedzą...

Druga historia- tym razem dotycząca Młodej. Kiedyś już o tym wspominałam ale nie mogę posta znaleźć. 

Dziecku mojemu ucieka jedno oko. Wizyta u pediatry- skierowanie do okulisty. Cudem udaje mi się dodzwonić. Nie jest tak pięknie jakby mogło się wydawać. Niestety brak miejsc. Pytam się czy istnieje możliwość prywatnej wizyty. Nie ma takiej opcji. Pani podaje mi nr do gabinetu w którym mogą zbadać L pod kątem zeza. Dzwonię opisuję problem. W odpowiedzi słyszę, że sprzętu takiego nie mają i nie da rady.
Dzwonię ponownie do szpitala. Dostaję informację, żeby dzwonić za miesiąc. Pytam czy jakiegoś konkretnego dnia odbywają się zapisy. Na początku miesiąca odpowiada pani. Dzwonię więc przez pierwsze kilka dni nowego miesiąca...i ciągle nie ma opcji na zapisanie się. Ponownie pani chce mi podać namiary do wcześniej wspomnianego gabinetu. W nerwach mówię żeby sobie darowała bo mi nikt tam Młodej nie zbada. Proszę więc zadzwonić w czwartek w przyszłym tygodniu... czekam wykręcam numer- za 30 razem jest połączenie. Terminy rozeszły się w poniedziałek szczebiocze kobieta w słuchawce.
Coooo???  Ciśnienie moje poza orbitą. Powtarzam słowa wcześniej usłyszane. Nic nie poradzę takie są realia ponownie z pogardą odpowiada głos w słuchawce.
Jakie są realia ja wiem. Oznajmiam, że zgłoszę to do Rzecznika Praw Pacjenta. Po tym tekście nie słyszę już takiej pewności siebie jak chwilę wcześniej. Zostaję przekierowana do dyrekcji placówki. 
Przedstawiam sprawę. Pani prosi mnie o dane ze skierowania. 
Sytuacja ma miejsce przed weekendem. W poniedziałek dzwoni telefon...
Odbieram. Po drugiej stronie znajomy głos oświadcza mi, że wizyta Młodej u okulisty odbędzie się za dwa dni.

Czego nauczyły mnie te dwie sytuacje? Tego, że nikt nie ma prawa mnie odesłać. Nie dam za wygraną w chwili jeśli chodzi o zdrowie moje lub mojej rodziny, Jeżeli ktoś mi odmówi poproszę o uzasadnienie na piśmie. Taki zabieg dość często przynosi oczekiwane skutki. 

Wiem, że w momencie krytycznym człowiek nie myśli racjonalnie ale do cholery jeśli przychodzi się do lekarza z dzieckiem, które się dusi, ma wysoką temperaturę lub inne poważne dolegliwości to niech mi ktoś powie z jakiej racji personel nie pozwala na uzyskanie pomocy? Kto dal tym osobom przywilej decydowania o ludzkim losie? 
Nie życzę nikomu źle ale może gdyby jeden z drugim znalazł się w takiej sytuacji nauczyłoby to pokory i normalnego podejścia do człowieka. Męczy cię praca- jak już wielokrotnie mówiłam zmień ją i nie narażaj ludzi na cierpienie lub śmierć.

Na zakończenie dodam, że jestem zwolenniczką prywatyzacji służby zdrowia. Pieniądze ze składek zostają w kieszeni. Musisz iść do lekarza- płacisz dostajesz się bez problemu. Z resztą płacisz składki a i tak musisz dodatkowo sięgać do skarpety...miejmy tylko nadzieję, że ten chory system będzie jak najszybciej uzdrowiony i nie przyniesie kolejnych ofiar w ludziach.