Walentynki- fajne święto.
Jednak dla osób, które nie mają partnera jest delikatnie mówiąc wkurzające.
Ale ja nie o tym dziś. Zewsząd docierają do mnie walentynkowe inspiracje. Co kupić jemu, co kupić jej? Pomysłów tyle co ludzi.
Małpki ze zdjęcia to mój prezent walentynkowy dla PT. Z tego co pamiętam (ale mogę się mylić) kupiłam je będąc w ciąży. Obskoczyłam centrum handlowe wzdłuż i wszerz w poszukiwaniu odpowiedniego podarunku. Padło na nie. Mogą funkcjonować osobno ale nie wyglądają wtedy tak uroczo jak razem :D
Niby zna się partnera, wiadomo co lubi. Przychodzi moment zakupów i pustka w głowie. Najczęściej kupuje się gadżety z serduszkami, bieliznę, biżuterię itp. Można pójść dalej i zafundować skok ze spadochronem (nie pogardziłabym), przejażdżkę szybkim autem, spływ kajakowy i wiele innych atrakcji zgodnych z upodobaniami kochanej osoby.
Lubię dawać prezenty, dostawać je. Jednak wychodzę z założenia, że kolejny gadżet, który będzie leżał w szafie jest po prostu zbędny. Chyba, że będzie to pierścionek z diamentem...ale wtedy będę bała się go nosić, żeby mi z palcem nie ucięli:) W domu też strach trzymać bo mogą mnie okraść. Wredna baba jestem- trudno dogodzić.
PT wpadł na pomysł zaproszenia w wieczór walentynkowy mojej Mamy:) oczywiście do opieki nad Młodą. Babcia ma wolne więc bez problemu się zgodziła. I jak na prawdziwego mężczyznę przystało chce zabrać żonę (dalej nie mogę się przyzwyczaić, że nią jestem) na romantyczną kolację do restauracji...fajnie ale ja takich sztywnych akcji przy wielkim oblężeniu lokali nie lubię. Drugi pomysł- kino. Ok na pewno będzie jakaś komedia romantyczna- wiadomo data zobowiązuje + tłum ściskających się i całujących w ciemnościach par.
Chyba za stara na to jestem...PT mówi, że weźmiemy sobie wino po cichaczu wypijemy i będzie wesoło :D
Nad tą kwestią muszę się zastanowić:) Opieka dla dziecka będzie...
Pomyślałam sobie, że się wyłamiemy i pojedziemy na mało romantyczną randkę do McDonald's. A co tam raz się żyje- niezdrowego jedzenia sobie pojemy- chemia zacznie działać- pojawią się motylki w brzuchu :D
Tak poważnie to jeszcze nie wiem co będziemy robić...nie wiadomo czy się nie pokłócimy i nie spędzimy tego dnia w osobnych pokojach...czas pokaże. Może nas cudownie olśni i wpadniemy na genialny pomysł zupełnie odmienny od przedstawionych.
Jedno co ważne- kochajcie się codziennie nie tylko 14 lutego.
Podrzucę Wam jeszcze według mnie fajny pomysł na walentynkowy podarunek :)
Zajrzyjcie na profil 365 powodów (klik) i zobaczcie co tam fajnego stworzono :)