piątek, 6 lutego 2015

Dzień Zakochanych


Walentynki- fajne święto. 
Jednak dla osób, które nie mają partnera jest delikatnie mówiąc wkurzające.
Ale ja nie o tym dziś. Zewsząd docierają do mnie walentynkowe inspiracje. Co kupić jemu, co kupić jej? Pomysłów tyle co ludzi.


Małpki ze zdjęcia to mój prezent walentynkowy dla PT. Z tego co pamiętam (ale mogę się mylić) kupiłam je  będąc w ciąży. Obskoczyłam centrum handlowe wzdłuż i wszerz w poszukiwaniu odpowiedniego podarunku. Padło na nie. Mogą funkcjonować osobno ale nie wyglądają wtedy tak uroczo jak razem :D 

Niby zna się partnera, wiadomo co lubi. Przychodzi moment zakupów i pustka w głowie. Najczęściej kupuje się gadżety z serduszkami, bieliznę, biżuterię itp. Można pójść dalej i zafundować skok ze spadochronem (nie pogardziłabym), przejażdżkę szybkim autem, spływ kajakowy i wiele innych atrakcji zgodnych z upodobaniami kochanej osoby.

Lubię dawać prezenty, dostawać je. Jednak wychodzę z założenia, że kolejny gadżet, który będzie leżał w szafie jest po prostu zbędny. Chyba, że będzie to pierścionek z diamentem...ale wtedy będę bała się go nosić, żeby mi z palcem nie ucięli:) W domu też strach trzymać bo mogą mnie okraść. Wredna baba jestem- trudno dogodzić.

PT wpadł na pomysł zaproszenia w wieczór walentynkowy mojej Mamy:) oczywiście do opieki nad Młodą. Babcia ma wolne więc bez problemu się zgodziła. I jak na prawdziwego mężczyznę przystało chce zabrać żonę (dalej nie mogę się przyzwyczaić, że nią jestem) na romantyczną kolację do restauracji...fajnie ale ja takich sztywnych akcji przy wielkim oblężeniu lokali nie lubię. Drugi pomysł- kino. Ok na pewno będzie jakaś komedia romantyczna- wiadomo data zobowiązuje + tłum ściskających się i całujących w ciemnościach par. 
Chyba za stara na to jestem...PT mówi, że weźmiemy sobie wino po cichaczu wypijemy i będzie wesoło :D
Nad tą kwestią muszę się zastanowić:) Opieka dla dziecka będzie...

Pomyślałam sobie, że się wyłamiemy i pojedziemy na mało romantyczną randkę do McDonald's. A co tam raz się żyje- niezdrowego jedzenia sobie pojemy- chemia zacznie działać- pojawią się motylki w brzuchu :D
Tak poważnie to jeszcze nie wiem co będziemy robić...nie wiadomo czy się nie pokłócimy i nie spędzimy tego dnia w osobnych pokojach...czas pokaże. Może nas cudownie olśni i wpadniemy na genialny pomysł zupełnie odmienny od przedstawionych. 

Jedno co ważne- kochajcie się codziennie nie tylko 14 lutego. 

Podrzucę Wam jeszcze według mnie fajny pomysł na walentynkowy podarunek :)
Zajrzyjcie na profil 365 powodów (klik) i zobaczcie co tam fajnego stworzono :)

22 komentarze:

  1. Fajnie, fajnie, też bym chciała na randkę z mężem iść, ale na ostatniej byłam... o rany, nie pamiętam! Chyba w Sylwestra, ale nie tego, co niedawno był, tylko poprzedniego!;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My chyba w listopadzie byliśmy w kinie...albo w grudniu to było- nie pamiętam dokładnie :D

      Usuń
  2. Dokładnie Gosiu, powinno się okazywać czułość i miłość codziennie, a nie tylko od święta. :)
    ja miałam tyle planów na Walentynki...a mąż do pracy jedzie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój obiecał w tym roku, że załatwi sobie wolne :D

      Usuń
  3. Chyba znalazlas idealna nazwe na ten dzien "fajne święto". Jedni mówią ze to kicz, inni zennajważniejsze święto w roku a Ty określiłas to idealnego. Fajne. Niby nic szczególnego ale fajnie ze jest. Tak sympatycznie. Tak... Tak fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas wyjście odpada- nie mamy z kim Gai zostawić. Poza tym nigdy jakoś specjalnie tego dnia nie celebrowałam, chociaż miło jest otrzymać drobiazg czy różę.

    Ja parę miesięcy po ślubie też nie mogłam przemianować się jeszcze na męża, a Myster Pi był oburzony:).

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas też na spokojnie, ale zawsze jakoś inaczej :) Pamiętam jak byłam w ciąży i PT mi kupił czekoladki, a ja nie mogłam słodkiego jeść bo mi cukier skakał... :)

    OdpowiedzUsuń
  6. nie celebrujemy tego święta, my w ogóle mało świąteczni jesteśmy....ale na randkę (na kortowskie kac rondo z butlą wina;)) to bym poszła, tylko z tą opieką do dziecka gorzej....ech taki los rodzica.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z butlą wina to my się musimy kiedyś spotkać :D Znaczy się ja bez wina bo mnie po nim głowa boli :)

      Usuń
  7. Ja rozumiem romantyzm Mc Donalda - zaręczyliśmy się w nim :P
    A butla wina cichaczem jest bardzo romantyczna i daje wiele radości :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja właśnie dlatego nie obchodzę walentynek poza domem:p A tak naprawdę to ja generalnie nie jestem zwolenniczką tego serduszkowego dnia...kocham go jak szalona 365 dni w roku więc 14 luty niczym wyjątkowym się nie wyróżnia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może trzeba zrobić akcję w Walentynki nie okazujemy uczuć :) To by było coś :D

      Usuń
  9. My Walentynki obchodzimy w tym roku w piątek, bo w sobotę maż na nockę do pracy :) A w ogóle, jakoś nie celebrujemy tego święta, tylko jest okazja, żeby gdzieś wyjść i tyle.
    Kilka dni wcześniej, bo 10 lutego mamy rocznicę ślubu i ja powinniśmy obchodzić, a w zeszłym roku... zapomnieliśmy. I to obydwoje :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi rocznicami to tak właśnie bywa, że można zapomnieć ;) Coś o tym wiem z ta różnicą, że u nas póki co świętowaliśmy rocznicę rozpoczęcia związku :) i też zdarzyło się zapomnieć

      Usuń
  10. Uwielbiam ten napis z czerwonych liter ;) kurna, jak ludzie sie kochają - to nie jeden dzien w roku :) od kilku lat nie obchodzę juz tego swieta. Swojego mężczyznę kocham codziennie :)
    Uściski!
    Jestes kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  11. My kiedyś (to był chyba pierwszy rok małżeństwa) wybraliśmy się na sushi. Nie no było wspaniale. My wystrojeni, lokal z fajnym klimatem. Nawet usiedliśmy w takim miejscu, że nam tłum nie przeszkadzał. No cudo. Tylko, że sushi nas nie nasyciło i wracając wstąpiliśmy do KFC. Wzbudziliśmy zainteresowanie siedząc super wystrojeni i wcinając kanapki. Polecam. Będziecie mieli okazję pośmiać się z reakcji ludzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że plan wypali i będzie wesoło :D

      Usuń
  12. Widziałam ten pomysł i bardzo mi się podoba. :) Kiedyś go zrealizuję, ale raczej nie w tym roku.
    My pewnie zjemy coś w domu i obejrzymy film. Nie ma komu zostać z Olusiem, więc o randce na mieście nie ma mowy. A szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nam się w tym roku udało wpasować w dzień wolny Babci:) więc korzystamy ;) Pomysł też mi się podoba- dlatego przekazuję go dalej ;)

      Usuń

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane