poniedziałek, 21 września 2015

Jak nie skończyć w garze?


Kura domowa, house manager, manager ogniska domowego. Określeń na kobietę przebywającą i pracującą w domu jest z pewnością tak wiele jak ludzi na świecie. Jednak gdy powiemy kura domowa każdy doskonale wie o co chodzi. Aaa to kobieta, która siedzi w domu, sprząta, gotuje, pierze i zajmuje się dziećmi ( jeśli je posiada). W sumie niezbyt ciekawa postać. Ile można bowiem słuchać o środkach czystości, przepisach na obiady lub problemach z dziećmi.

Kurą domową zostać można z wyboru lub z przymusu. Urodzenie dziecka, problemy ze znalezieniem pracy- to najczęstsze powody pozostania w czterech ścianach. Są też wzorce przekazywane nam przez starsze pokolenia, mąż zarabiający tyle, że żona może spokojnie leżeć i pachnieć...

Jak wygląda to w praktyce z pewnością większość z nas wie. Nie wszystko jest takie kolorowe jak się z zewnątrz wydaje.

Jako nie do końca "ukurzona" kobieta postanowiłam zajrzeć do książki Nataszy Sochy "Rosół z kury domowej".
Po pierwsze i najważniejsze- uważam, że powieść powinna być obowiązkowym prezentem ślubnym ( lub na wieczorze panieńskim) dla każdej kobiety. Zamiast uczyć się na swoich błędach można dzięki lekturze "Rosołu..." uniknąć ich i mieć  "idealne" małżeństwo:)

Wiktoria- główna bohaterka jest typową kurą domową. Mimo skończonych studiów i dalszych planów związanych z karierą zajmuje się domem. Do perfekcji opanowała gotowanie, organizowanie przyjęć i sprzątanie. Nie ma problemu z tych zakresów, którego nie jest w stanie szybko rozwiązać.

Za swoją pracę otrzymuje cudowne wynagrodzenie w postaci kochanki męża i rozwodu. Po wszystkim pakuje walizki i wyjeżdża do ciotki do Niemiec. Poznaje tam inne kobiety, które tak jak ona są przysłowiowymi kurami. Każda z nich jest inna- łączy je podobna historia. Mężowie bohaterek skutecznie dają do zrozumienia swoim partnerkom, że ich miejsce jest w domu. Muszą odpracować to co od nich dostają ( są przez nich utrzymywane). Jedna z kobiet jest również workiem treningowym swojego ukochanego.

Co robią kobiety aby poczuć się lepiej? Wpadają na genialny pomysł gotowania- tego co gospodynie domowe potrafią najlepiej ( nie do końca się z tym zgodzę bo mistrzynią w tej dziedzinie nie jestem). Nie jest to jednak zwykłe gotowanie. Bohaterki toples nagrywają swoje wyczyny w kuchni i puszczają je w świat. Nie robią tego jednak oficjalnie- ich twarze zakrywają piękne, weneckie maski.

Co z tego wyjdzie i jak zakończą się historie każdej z dziewczyn dowiecie się czytając książkę.
Duża dawka humoru ale i ciężkich sytuacji. Niejednokrotnie miałam ochotę odnaleźć postać z powieści  i nakopać jej w tyłek.
Moim skromnym zdaniem książka jest świetnym poradnikiem- jak nie wpaść w pułapkę "ukurzenia". Autorka zwraca uwagę na to jak ważna jest samorealizacja. Pozwala na oderwanie się od codziennych, monotonnych obowiązków. Podnosi poczucie własnej wartości i pomaga w tym żeby nie zwariować.

Właśnie dlatego powstał ten blog- to moja walka z ukurzeniem. 

Co Ty zrobiłaś dla siebie? Jak walczysz z szarą codziennością zamkniętą w 4 ścianach mieszkania?

51 komentarzy:

  1. Aleś mnie zaciekawiła :)
    ja zapowiedziałam mężowi ze młodzież MUSI chodzić do przedszkola choćby z roboty miał nie wychodzić ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. Początek bardzo mi się skojarzył z jedną z książek Szwai (kurcze, nie pamiętam tytułu). ale potem rozwój fabuły nieźle zaskakuje, z tego, co piszesz;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wstyd się przyznać ale nie czytałam żadnej książki Szwai...chyba muszę nadrobić

      Usuń
    2. Gosposia prawie do wszystkiego :) Ją się teraz "kurzę", ale zaczyna mi być z tym dobrze.

      Usuń
    3. Mi też się na początku podobało...teraz chcę wracać do pracy...której nie ma :(

      Usuń
    4. Za mną 3,5 roku macierzyńskich, wychowawczych... i owszem miałam przez chwilę chęć powrotu do pracy, ale oczywiście jej zabrakło, a realia w moim mieście nie mają się ku lepszemu. Dlatego, może to naiwne, postanowiłam wcielić w życie hasło: jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma :) Zapomniałam dodać, że "Gosposia prawie do wszystkiego" to tytuł książki Moniki Szwai, o której była mowa wczesniej :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Ja kupiłam na Aros.pl wiem, że ostatnio też w Biedronce była. Antyterrorystka

      Usuń
  4. No to zaczynam polowanie w księgarni :-) bo książka bardzo mi się przyda.
    A mój sposób na to by do końca nie zwariować juz znasz :-D zresztą Twojego udziału w nim sporo ;-)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aros.pl ma książkę w dobrej cenie. Oj tam mój udział taki malutki był :)

      Usuń
  5. Mój blog powstał dokładnie w tym samym celu. :) Choć nie mam nic przeciwko kurom. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie mam nic przeciwko ale...wiesz o co chodzi :)

      Usuń
  6. Książka odnotowana na mojej półeczce na lubimyczytać.pl!!! To coś dla mnie :) Polecam Ci książkę Joanny Opiat-Bojarskiej "Klub wrednych matek" :)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety, najpierw same podtykamy te obiadki, czyste skarpetki a potem to już się należy i nie wiadomo jak się od tego wyzwolić. Czasami każdej z nas przyda się zimny prysznic w tych zapędach uszczęśliwiania rodziny. A najlepiej zacząć już dziś:
    http://mama-to-wie.pl/moja-rodzina/domowe-rownouprawnienie/

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetna recenzja. Chciałby się powiedzieć, że mi mało ale nie lubię jak ktoś wszystko podaje na tacy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie można mieć wszystkiego od razu ;) Gwarantuję, że czytając książkę będzie ciekawiej

      Usuń
  9. Marzy mi się od zawsze zostanie taką kurą domową, ale wizję tego faktu mam nie całkiem tradycyjną ;)
    Książkę przeczytam na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś też miałam takie ciche marzenie. Teraz mówię zdecydowanie NIE!!!

      Usuń
  10. Ja też nie jestem do końca "ukurzona" (fajne słowo swoją drogą). Książka zapowiada się ciekawie, muszę ją przeczytać, może w końcu zostanę idealną panią domu (na razie daleko mi do tego).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej być chyba nieidealną :) Bo jak chłop ma za dobrze to głupieje :)

      Usuń
  11. Widziałam ją w Biedronce, ale wiedziałam, że ją czytasz i postanowiłam poczekać:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podoba mi się. Przeczytałam również Maminsynka :)

      Usuń
  12. Zebrało mi się na gorzkie podsumowania, ale to chyba nie miejsce... Powiem tylko tak, praca zawodowa nie dodaje nam żadnej wolności i niezależności (chyba, że chcemy się rozwieść, wtedy jako taką finansową) tylko niestety dostarcza kolejnych obowiązków... Mam dziś kompletnie zajechany dzień a mój mąż obraził się, bo pomyliło mi się i musiał czekać na Wikę 15 minut dłużej na tańcach, niż sobie zaplanował... Nie,nie żalę się, zazwyczaj nie miauczy, tylko pomaga, ale dziś jestem na nie... I chciałabym chyba być choć chwilę kurą domową...
    Ps, kiedy założysz disqus? Jesteś ostatnią, która go jeszcze nie ma! Do dzieła!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie praca będzie zbawieniem. 4 lata siedzę w domu i już wiele różnych akcji przechodziłam- spadło poczucie własnej wartości, które spada dodatkowo przy kolejnej wizycie u potencjalnego pracodawcy...obowiązki- obowiązkami to mi raczej póki co nie wadzi...tylko ta bezsilność...monotonia
      Nie mam disqusa bo ja oporna na zmiany jestem ;)

      Usuń
  13. kur nie znoszę, ale ksiązka zachęcająca :)

    OdpowiedzUsuń
  14. No to mam już wyraźną motywację, żeby wreszcie zapisać się do łódzkiej biblioteki :)

    OdpowiedzUsuń
  15. nie, nie, nie! Najpierw wyczytam wszystko to, co czeka u mnie w kolejce. Później tu wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dzięki Ci dobra kobieto, znajdę książkę żeby nie wiem co :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zaciekawiłaś mnie tą książką. Ciekawa fabuła.
    Co ja robię dla siebie, żeby nie ogłupieć? To co Ty i kilka innych dziewczyn. Jesteśmy kurami - blogerkami i dobrze nam z tym :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Imię bohaterki się zgadza... Chyba przeczytam tę książkę! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo ciekawa recenzja, książka zapowiada się naprawdę fajnie, choć ja ostatnio czasu za wiele nie mam, bo nas wszystkich choróbsko po kolei rozkłada i do tego cały czas w pracy ostatnio jestem, nawet teraz na przerwie czytam i komentuję :) Mam nadzieję, że mi się to wszystko unormuje i będę mogła zasiąść z książką pod kocykiem wieczorem i mieć chwilę dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę Ci tej chwili dla siebie- one są bezcenne.

      Usuń
  20. Ta książka zapowiada się rewelacyjnie! Dzięki, skuszę się, potrzebuję się trochę pośmiać, a podejrzewam, że mimo problemów, lektura jest wesoła. Ja? No cóż, nudna jestem, założyłam bloga, a ponieważ dalej mi się nudziło, zaczęłam biegać. Nudy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można się pośmiać:) I zapomniałaś dodać, że leżysz i pachniesz!

      Usuń
  21. Jak miło się zrobiło ,ale zawsze można coś zrobić pożytecznego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm pożytecznego- np. przeczytać kolejną książkę :)

      Usuń
  22. :) tytuł mnie nie zachęcił ale Twoja recenzja tak :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Książka dzięki Twojej recenzji bardzo mnie zaciekawiła. Ja na szczęście nie mam czasu na szarość i bycie kurą domową :)

    OdpowiedzUsuń

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane