Przejdź do głównej zawartości

Nie sprzątaj!

Źródło: pixabay

Słyszę już nie pierwszy raz, że dziecko nie powinno mieć w domu obowiązków. Samo nauczy się sprzątać jak nie będzie mogło czegoś znaleźć, przewróci się itp. To jego/ jej pokój niech sobie w nim robi co chce. Po części się z tym wszystkim zgadzam, ale...
Idzie sobie takie nic nie muszące dziecko do przedszkola. Trafia do grupy około 20 innych maluchów. Załóżmy, że 15 z nich nie musi po sobie sprzątać zabawek w domu. To co widzimy na zdjęciu pomnóżmy sobie razy ilość dzieci. Nauczycielka jest jedna, lub dwie. Zamiast zająć się dziećmi muszą sprzątać dbając o bezpieczeństwo podopiecznych.
Znam przypadki takich dzieci z mojej pracy zawodowej. Powie, że w domu nie musi sprzątać, mama nie każe więc i tu nie będzie tego robić. 

Pani zgłasza zaistniały fakt rodzicowi i zaczyna się zadyma. Jak ktoś może zmuszać moje dziecko do takich rzeczy. Bierze za swoją pracę pieniądze i jeszcze żąda...
Mija jakiś czas- rodzic nie daje sobie rady ze swoją pociechą. Winę zrzuci na kogo? Na panią przedszkolankę- przecież powinna nauczyć tego, tego i jeszcze tego...kiedy ma to zrobić jeżeli sprząta po nic nie muszących dzieciach zabawki.

Sytuacja może wydawać się nieco abstrakcyjna ale nie jest niemożliwa.

Jak jest u nas.

Na pewno nie jest idealnie i zabawki Młodej tylko czyhają żeby moja stopa na nie stanęła- wpadła w poślizg, wykręciła się i cholernie bolała.
Rozmawiam z moim dzieckiem- tłumaczę dlaczego powinna po sobie sprzątać. Po pierwsze zabawki należy szanować- leżące na podłodze mogą ulec zniszczeniu, ktoś może sobie przez nie zrobić krzywdę ( najczęściej są to rodzice- L z gracją je omija). Książki mają swoje miejsce na regale i po przeczytaniu odstawiamy je na miejsce- widzi co ja robię ze swoimi i stara się tak samo postępować u siebie.

Wiem, że za chwilę usłyszę głosy- zniszczy, nie powinna dostać nowych, nauczy się jak straci. 
Wychodzę z założenia, że lepiej wpoić dziecku zasadę szanowania swoich rzeczy niż doprowadzać do takich momentów. 

Dodatkowo mówię jej, że w momencie kiedy pójdzie do przedszkola nikt nie będzie sprzątał za nią. Bawi się klockami- po zakończeniu zabawy będzie musiała je pozbierać i odstawić na miejsce. Oczywiście słyszałam w odpowiedzi, że zrobi to pani. Uświadomiłam ją, że oprócz niej będzie tam dużo innych dzieci i pani nie będzie w stanie tego robić po każdym dziecku.
Robię to nie tylko z własnej wygody ( nie cierpię zbierać porozrzucanych zabawek, niemniej jednak czasem to robię) ale również z szacunku do osób, które niebawem będą zajmowały się opieką i wychowaniem mojego dziecka.

Jak już niejednokrotnie powtarzałam- to czego nauczymy potomka w domu zaprocentuje w jego dalszym życiu, nikt za nas tego nie zrobi. Zmieńmy swoje roszczeniowe nastawienie na bardziej przyjazne i przekazujmy to najmłodszym :)