poniedziałek, 28 września 2015

Wyrodna pani domu!

Źródło: pixabay

Każdego dnia jest to samo. Lista rzeczy do zrobienia rośnie w zastraszającym tempie...a powinna się kurczyć.
Pranie, sprzątanie, prasowanie, zmywanie- zrobię to jak dziecko zaśnie/ tata/ babcia itp. zabiorą potomka na spacer lub zapadnie ciemna noc.
Znacie to?- z pewnością tak.
Ja to znam.
Znaczy przerobiłam to i kilka innych akcji zanim nauczyłam się korzystać z czasu wolnego- choćby to było pół godziny.

Kiedy urodziła się Młoda każdą jej drzemkę celebrowałam również przytulając się do swojej poduszki.
Z czasem dziecię się zbuntowało i spało jedynie w wózku, który jechał- bujanie w miejscu powodowało pobudkę.

Kiedy moje dziecię skończyło 2 lata- zaczęło spać w dzień w łóżku.

Hurrraaa! W końcu można korzystać. Posprzątać itp. itd.
Tak właśnie wykorzystywałam 2 godziny w ciągu dnia. Później pobudka obiadek, spacerek, zabawa. Przychodził wieczór i padałam na twarz usypiając Młodą. Budziłam się rano w opakowaniu, bo przecież nie przebierałam się w piżamę mając do zrobienia jeszcze to i to i tamto. Jak wiadomo najlepiej nie planować:)

Bywały i bywają dni kiedy dzieckiem zajmują się tata ( jak ma wolne) lub babcia. Co robiła ( bo już teraz tego nie robi:)) wtedy matka?

Łapała ścierę, mopa, odkurzacz...dalszą część historii znacie.

Przyszedł jednak czas, matka zmądrzała i zadbała o siebie.

Kiedy Młoda zasypia w ciągu dnia siadam sobie z książką, odpalam komputer i piszę posty, jeśli ich nie piszę to nadrabiam zaległości. To samo dzieje się kiedy przyjdzie babcia ( usprawiedliwiam się od razu- dość często się widujemy więc jak raz czy dwa razy opuszczę dziewczyny i pójdę do innego pokoju to mama się na mnie nie obraża), tata weźmie dziecko w chwili wolnej na spacer.

Bywają również dni kiedy śpię wtedy...
i wiecie co? Nie mam absolutnie żadnych wyrzutów sumienia z tego tytułu. Kiedyś miałam, chciałam być perfekcyjną panią domu, matką, kobietą.
Nauczona doświadczeniami wiem, że się nie da. W którymś momencie polegniesz, będziesz miała dość i przejrzysz na oczy. Zadbasz o siebie, o swój rozwój ,dobry humor- do wyboru do koloru.

Pomyślicie teraz- koty ganiają się po mieszkaniu, brudne pranie wysypuje się z kosza, na obiad jedzą coś tam...albo nie ktoś sprząta, gotuje, pierze za nią- się ustawiła i jeszcze narzeka, że jej źle w domu siedzieć.

Wszystkie obowiązki wykonujemy z Młodą razem. Ona chętnie mi pomaga, ja nie tracę później czasu na to co możemy zrobić razem. I wilk syty i owca cała. Matka leży/ siedzi i pachnie jak się perfumami popryska.

Na poważnie- każda z nas z czasem dochodzi do tego etapu, wiele sił, łez i nerwów traci...ale nikt nie mówił, że będzie łatwo, że wszystko będzie jak z katalogu:)

Korzystajmy z czasu wolnego najlepiej jak się da- bez wyrzutów sumienia, bez wykonywania obowiązków domowych- nie są zającem nie uciekną- zapewniam!
Radość matki i żony odbija się na szczęściu rodziny- tak mi jedna mądra kobieta powiedziała.

Co będzie jak pójdę do pracy...tym się nie martwię w tej chwili. Z opowieści wiem, że wtedy jeszcze łatwiej znaleźć chwilę dla siebie :)

72 komentarze:

  1. Dlatego pod tym względem idealnie mieć dorosłą córkę. :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam na ten moment z utęsknieniem :) Ale młodsza też ma swoje uroki :)

      Usuń
    2. Pewnie, że ma. :) Potem się tęskni do czasów, kiedy mały bąbel biegał po domu. :)

      Usuń
    3. Będzie też etap kiedy człowiek będzie się cieszył, że już nie mały bąbel jest a jeszcze nie nastolatek :) Tak mi się wydaje :)

      Usuń
  2. Dwa tygodnie temu, młody poszedł do przedszkola rano wciąż mi jakoś pusto. Chwilami nawet głupio gdy siadam na kanapie i nic nie robię - mąż w pracy, syn się uspołecznia a ja...??? Muszę się wyrobić ;) p.s. Jak to jest spać w dzień to nie pamiętam już ani ja ani syn. Gdy Stefano skończył 2 lata przestałam go zmuszać do drzemki w dzień, bo kończyło się to tym, że ja spałam a on szalał. Dodam, iż nie miałabym nic przeciwko gdyby czasami syf dostawał nóg i kicał w siną dal :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja Młoda jak nie ma drzemki w dzień to ja nawet nie będę pisać co się dzieje. Istny armagedon jest:) Syf mógłby mieć nogi i sobie iść- zgadzam się!

      Usuń
  3. Fakt, że im więcej masz obowiązków tym łatwiej się zorganizować :) Znam wszystko to o czym napisałaś....z jednym wyjątkiem - choćbym nie wiem jak była spiąca - nie potrafię spać w dzień, chyba że jestem chora! Masz rację, że jeśli my mamy dobry humor to reszta rodziny na tym zyskuje. Jednak bysmy ten humor miały musimy, po prostu czasem musimy zadbać o swoje egoistyczne potrzeby!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię sobie czasem drzemkę uciąć w ciągu dnia. Kiedyś i teraz czasem też- był i jest to mój sposób na stres.

      Usuń
    2. Ja bym czasem chciała, ale zwyczajnie - nie potrafię, a nawet jeśli mi się zdarzy zasnąć to mam problemy w nocy! Dla mnie na stres najlepszy jest sport :)

      Usuń
    3. Ja z tych leniwych jestem:) Żartuję jak Młoda była mniejsza to po 10 km dziennie z wózkiem trzaskałam. Teraz już mniej ale swoje muszę wychodzić bo się źle czuję bez tego :)

      Usuń
  4. Ja nadal próbuję wpaść w swój rytm. Bywa ciężko, ale mam nadzieję, że się uda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uda się:) Musi się udać- nie z takich opresji się wychodziło!

      Usuń
  5. Mogę się podpisać pod tym tekstem wszystkimi kończynami ;-) Z tym spaniem u mnie było tak samo. Albo w wózku ale gdy dreptałam godzinami po dworzu albo tylko w nocy. Gdy Młody skończył 3 lata spanie w dzień definitywnie się skończyło. Na początku nie potrafiłam się odnaleść, brakowało mi wiecznie czasu na wszystko. Z czasem jakoś się tak samo ułożyło, że zaczęłam się wyrabiać ze wszystkim. I z praniem, i ze sprzątaniem, i myciem podłogi i zrobieniem obiadu. Wszystko robię porostu w między czasie. Raz się udaje raz nie ale nie robię z tego afery. Jak nie zrobię dziś to zrobię jutro. Zaczęłam wyznawać starą zasadę mojej Babci "dom nie muzeum nie musi błyszczeć ale musi być pełen miłości i szczęścia". Gdy Ja nie padam na pysk ze zmęczenia to i moje dziecko jest szczęśliwsze bo mam siłę się z nim pobawić, poczytać książkę. A na szczęście kurz jeść nie woła ;-) Bo najlepsze to zachować równowagę i zdrowy rozsądek. Nie jestem idealną Matką Polką i jestem z tego dumna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze się cieszę drzemkami Młodej choć nie wiem jak długo:) Dom to nie muzeum- też tak sądzę ;)

      Usuń
  6. No i racja! Najważniejsze to umieć złapać zdrowe proporcje, choć dla mnie każdy dzień to walka - jak zaniedbam jedną dziedzinę, skupiając się na innej, to w tej pierwszej zaraz uzbiera mi się masa zaległości. Sprzątać przy Synu na Szczycie właściwie musiałabym nie przestawać, bo on w minutę potrafi stworzyć kosmiczny syf. I teraz sprzątam, gdy on jest w przedszkolu, szkoda mi na to czasu, bo mogłabym to niby zrobić z nim - tak jak to jest u Was, ale gdy go nie ma, to przynajmniej mogę się potem cieszyć kilkoma godzinami porządku;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia Ty to i tak jesteś Mistrzem! Tyle rzeczy co Ty ogarniasz to nie wiem czy ktoś inny by zdołał :)

      Usuń
  7. Takie kryzysy bywają nawet w rodzinie dwuosobowej, bez dzieci - znam to z autopsji. :D Czasami mam tyle energii, że ogarniam wszystko w ciągu kilku godzin, ale zdarza się i tak, że po prostu mi się nie chce. Wtedy rozkładam sobie coś na kilka dni.Z przykrością stwierdzam, że ostatnio zdarza mi się to coraz częściej... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze nie mając Młodej też tak robiłam;)

      Usuń
  8. I bardzo dobrze powiedziane ! :) Ja też staram się korzystać z czasu wolnego inaczej niż kiedyś. Wprawdzie rzadko odpoczywam, ale za to realizuję siebie. To est dużo lepsze od sprzątania i garów. Czasami mamy brudno.. To znaczy gary czekają na włożenie do zmywarki, śmieci na wyrzycenie do śmietnika (a jak dwoje dzieci to ciągle śmieci są) no i okna mam strasznie brudne (bo niedaleko jest piaskownica..). Czasami nawet nie ma obiadu. Nie żeby wszyscy głodni tylko coś gotowego się kupi. I żyjemy. Wiem, że nie jestem idealna, mam często wyrzuty sumienia, ale wtedy przypominam sobie, gdzie bym dziś była, gdybym tylko sprzątała i pichciła.. Nigdzie. Bym była żoną Pana Męża, pospolitą kurą domową, a chyba nie o to w życiu chodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do wszystkiego jednak trzeba dojść przechodząc wszystkie etapy:) Chyba nie da się przeskoczyć od razu na tryb odpoczywam i mi z tym dobrze. Chyba by tak to wtedy nie cieszyło :)

      Usuń
  9. Staram się organizować tak dzień, aby jakoś wszystko ogarnąć, ale bez ciśnienia, jak czegoś nie zdążę, to trudno. Nie da się tez tak do końca zaplanować dnia przy dzieciach, bo czasem też coś się zdarza niespodziewanego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czasem tylko bardzo często się to zdarza :)

      Usuń
  10. Haha, post jakby odpowiedź na mój sobotni. Ja nie umiem odpoczywać. Nawet jak mam chwilę to piszę, czytam, lecę gdzieś. Ale będę się starała! A co! A ze zmianami nawet zdania - tylko krowa nie zmienia swiatopogladu podobno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz muszę przyznać się do zbrodni...jeszcze Twojego tekstu nie czytałam. Czeka w kolejce w otwartych zakładkach :)

      Usuń
  11. Dokładnie tak :) Mój Brat gdy właśnie miałam fazę "PPD" zapytał mnie tylko czy jestem nieszczęśliwa . I mnie otrzeźwiło :) Fakt nie lubię bałaganu ( no może poza kuchnią - ta mogłaby się sama sprzątać :)) ale błyszczącej podłogi nie muszę mieć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie w kuchni nie znoszę bałaganu i tam ogarniam w pierwszej kolejności :)

      Usuń
    2. O w ten sposób nie pomyślałam :D Może i ja tak zacznę :P

      Usuń
    3. Może to sposób:) Zrobisz na początku to co najgorsze...później sił i chęci brakuje i można inne pomieszczenia odpuścić :)

      Usuń
  12. No właśnie ja też mam ten problem. Ciągle coś, ciągle nadganiam..:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Pamiętam, że kiedy urodziła się Gaja, marzyłam jedynie o tym, żeby się wyspać. Przyjechała do nas teściowa i kazała mi iść spać, a mój mąż poszedł ze mną i w samo południe padliśmy jak muchy :). To były czasy. Gaja nie śpi już w ciągu dnia, ale odkąd chodzi do przedszkola, niby mam te cztery godziny dla siebie, ale zamiast odpocząć, wiecznie coś robię. Problem w tym, że nie potrafię odpoczywać, zwyczajnie się od tego odzwyczaiłam. Może to przyjdzie z czasem, kto wie :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie potrafiłam odpoczywać, ale małymi krokami dochodzę do tego co chwilę wcześniej sprawiało mi trudność :)

      Usuń
  14. Dziecko śpiące w dzień - marzenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze się tym cieszę :) Jak długo nie wiem

      Usuń
  15. o tak, znalezienie wolnego czasu, gdy teoretycznie ma sie go duzo, jest problemem. zawsze jest cos innego, pilniejszego do zrobienia. Trudno, da sie z tym zyc ;) trzeba sie cieszyc chwila :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Powiem Ci tak - im mój synek jest starszy, tym więcej czasu znajduje dla siebie. Ale pierwszy wspólny rok wspominam pod tym względem jako koszmar.

    OdpowiedzUsuń
  17. To dążenie do perfekcji i to we wszystkim wielu już pokonało albo wypaliło. Choć to czasem trudne, trzeba znaleźć złoty środek i pamiętać o przytoczonej przez Ciebie prawdzie zwiazanej z radością matki i żony. Zgadzam się w 100% że obowiązki nie zające :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze jedno z 10 przykazań szczęśliwego człowieka- co masz zrobić dziś zrób pojutrze będziesz miał dwa dni wolnego :)

      Usuń
  18. Niestety, czasem pada się z nóg, a tu akurat wpada mama/ciocia/sąsiadka do tego nieporządku i zaraz ocenianie. A może ja wolę poczytać książkę niż składać ubrania?
    Chociaż ostatnio nie mam czasu na jedno i drugie i tylko padam bez życia na łóżko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ocenianie mnie kiedyś przerażało. Później stwierdziłam, że i tak będą gadać więc dałam sobie na spokój :)

      Usuń
  19. Podpisuję się pod tym postem rękami i nogami. Bardzo dużo czasu zajęło mi dojście do tego, o czym piszesz, tzn. żeby ogarniać dom razem z dzieckiem. Mój syn jest w takim wieku (4 miesiące), że póki co nie przeszkadza w sprzątaniu, a nawet jawi mu się to jaka wspaniała rozrywka (szkoda, że mi mniej). Wcześniej ogarniałam dom podczas jego drzemek, szybko szybko, żeby uczknać trochę czasu dla siebie, a zazwyczaj młody budził się dokładnie wtedy, gdy z zimną kawą przycupnęłam ledwo na fotelu. teraz czas jego drzemek jest czasem dla mnie choćbym miała wtedy leżeć i gapić się w sufit, trudno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod tym względem dzieci mają niesamowite wyczucie czasu ;) Znam to doskonale. Siadam na tyłek i słyszę aaaa. Na szczęście to już dawno i nieprawda :)

      Usuń
  20. ja nie lubię, jak ktoś przychodzi mi pomóc niby dzieckiem się zając. wtedy zamiast miec wolne ręce, albo wolną chwile musze zajmować się dwiema osobami, zamiast jedną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie łaskawe osoby się zjawiają więc mam z głowy ;) Babcia i dziadek przychodzą a ja jestem wtedy niewidzialna dla Młodej :)

      Usuń
  21. Ja tak robiłam jak się Eryk urodził, każdą wolną chwilę poświęcałam na sprzątanie gotowanie itd.... przy Lilce już taka głupia nie byłam :) Każdą wolną chwilę starałam się choć trochę odpocząć, zrelaksować :) A zaległości rosną... ;/ Ale teraz się usprawiedliwiam sama przed sobą, że wszyscy chorzy jesteśmy i nie mam głowy do ogarnięcia rzeczy na prasowalnicy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, że masz dobre wytłumaczenie- resztą się nie przejmuj :)

      Usuń
  22. Kiedy ja dojdę do tak cudownych wniosków?! Nie umiem siedzieć na tyłku i nienawidzę tego! Tak bardzo chciałabym umieć odpuścić, ale nie potrafię!

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja ciągle gonię, mam plan i próbuję go zrealizować oczywiście czasu za mało :/
    ps. a tak w sekrecie Ci powiem wiek 10+ u dzieci idealny :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Córci nie mam ale syn też potrafi pomagać, uwielbia np. pranie ☺ najpierw nastawia program, odlicza ile minut zostało do końca a później biegiem krzyczy mama już pranie koniec, także co ją bym bez niego zrobiła ☺ ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo Młoda też to bardzo lubi. Czeka na koniec prania, nasza pralka piszczy sobie wtedy i słyszę dodatkowo: Mamoooo pralka już swoją pracę skończyła woła nas :)

      Usuń
  25. Jak się wróci do pracy, można mieć w niej przerwę i jechać autobusem w jedną i drugą stronę :D Kupa czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. A ja czasami wszystko olewam. Na obiad może być tylko zupa a lustro wcale nie misi być myte po raz 10 tego samego dni. Ktoś z tego powodu coś stracił? Nie. I mi się żyje przyjemniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc teraz się rozliczymy;) Codziennie gotujesz obiad z dwóch dań? Mistrzyni normalnie. Lustro myte 10 razy dziennie albo i więcej- przez Młodą, która po myciu rąk idzie i robi esy floresy :)

      Usuń
  27. Mogę się pochwalić? Odkąd wróciłam do pracy z młodszą siedzi niania. kobieta jest cudem! kiedy córa idzie spać to niania.. wiesza! prasuje! układa! zmywa! ściera kurze! Nie wiem jak ona to ogarnia, ale wiem, że ją kocham. Przychodzę do domu i się bawię z córkami! szok!

    OdpowiedzUsuń
  28. I bardzo dobrze, czasem trzeba po prostu odpuścić... odpocząć, zregenerować siły... chociaż tak naprawdę sama nie wiem jaką będę matką - patrząc po mojej, to pewnie między odkurzanie a naczynia, wcisnę jeszcze pranie :P ... aż dojdę do tego, o czym piszesz Ty teraz... i po prostu usiądę z kubkiem herbaty, czytając książkę ;)

    Pozdrawiam ciepło,

    Panna Joanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego procesu chyba nie da się przyspieszyć...tak mi się wydaje i swoje trzeba przejść, żeby docenić :)

      Usuń
  29. Matczyno-gosposiowe zapędy do perfekcyjności znam z obserwacji :) Swoich pociech się nie dochowałam, więc spłacam dług społeczny pozostając...superciotką ;) i gdy rodzice padają na swoje ledwo mamroczące oblicza, ja... rozkręcam imprezę ;) z młodzieżą, rzecz jasna (najmłodsze obecnie ma trzy miesiące...), by starsi poszli wreszcie choćby do sklepu i by wróciwszy musieli już tylko padniętym maluchom "dobranoc" szepnąć ;)
    Ale mnie łatwo- tak punktowo, czasami... A Was- rodziców- podziwiam niezmiennie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja poproszę taką cudowną Ciocię :*

      Usuń
    2. Znaczy mam taką superciocię ale daleko mieszka :)

      Usuń
  30. Ależ Ci zazdroszczę :)
    Ja to się łapię na innych wyrodnych myślach: Ile to ja miałam czasu dla siebie, póki byłam matką jednego dziecka... Aż mi wstyd, ale nic na to nie umiem poradzić.
    Teraz jak Młodzież Młodsza ma drzemkę, to ja albo próbuję coś zorganizować Starszej, albo jestem jeszcze bardziej wyrodna i włączam jej bajki. Po co? Nie, nie po to, żeby sprzątać, bo to robimy wspólnie. Ja wtedy mam możliwość, żeby coś popracować, naszykować jakieś zajęcia. Z reguły tego nie robię, bo po prostu biorę Starszą pod pachę, siadamy do książek i się uczymy. Albo robimy bardziej kreatywne zabawy, których przy Młodszej robić nie możemy (bo nawet jak jej dam, to swoje robi chwilę, a potem zabiera Wiktorii, niszczy jej pracę, słowem awantura gotowa).

    Staram się tak organizować wieczór, żeby ok. 20 obie już były w łóżkach. Z reguły się to udaje i wtedy ja mam czas, kiedy to bez wyrzutów sumienia mogę popracować. Niestety, z reguły padam na pysk i wbijam gwoździa w klawiaturę :( I nici z pracy :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak będę miała kiedyś dwójkę to już pewnie nie będzie tak fajnie :)

      Usuń
  31. Zostałaś nominowana do LBA przez Ola oops!!! Zapraszam do zabawy.

    OdpowiedzUsuń
  32. Też tak kiedys miałam, ale podobnie jak Ty, zmądrzałam. W wolnych od dzici chwilach odpocywać i juź!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) do wszystkiego trzeba dojść...a jak takie chwile potrafią cieszyć :D

      Usuń

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane