czwartek, 12 maja 2016

Dwa trupy wystarczająco pobudzają wyobraźnię.



Poprzednie części znajdziecie w zakładce opowiadanie.


Karol i Luiza pojechali do mieszkania mężczyzny. Byli zmęczeni, ale bardzo szczęśliwi. Zamówili pizzę i rozkoszowali się swoją bliskością. Miłosne igraszki przerwał im dzwonek domofonu. 
Karol otworzył drzwi, myśląc, że to dostawca z jedzeniem. Zarówno jego jak i Luizę zaskoczyło pojawienie się matki dziewczyny. 
Przyjechała sama. Luiza od razu wycofała się i stwierdziła, że nie ma zamiaru z nią rozmawiać. Kobieta spodziewała się tego, poprosiła jednak o chwilę rozmowy. Karol myślał, że przygodę z "teściową" zakończył załatwiając siostrze ukochanej bezpieczne miejsce pobytu. Oboje byli bardzo zdystansowani wobec gościa. Zgodzili się na wysłuchanie kobiety.

- Wiem, że wiele złego ci córeczko wyrządziłam, nie tylko teraz, ale i przez całe życie...
- Tylko po to tu przyszłaś?- przerwała jej Luiza.- Jeśli tak, nie mamy o czym rozmawiać. Wyjdź i daj nam w końcu święty spokój. Karol załatwił to czego chciałaś, więc to chyba koniec?- emocje buzowały w dziewczynie. Nie miała ochoty na kontakty z rodzicielką. Chciała zacząć nowe życie, z dala od toksycznej rodziny. Niestety nie bardzo mogła na to liczyć.
- Chciałabym wam trochę pomóc. Wiem, że Radek nadal się koło was kręci. On nie odpuści, dowiedziałam się, że chce odegrać się na Karolu za jakieś akcje z przeszłości, ty się nim zabawiłaś i odstawiłaś gdy tylko ukochany wrócił. Facet jest naprawdę wściekły i zdolny do wszystkiego- nie przerywała swojej wypowiedzi.- Jest sposób, żeby go unieszkodliwić. Muszę tylko wiedzieć jaka jest wasza decyzja.
- Normalnie nie wierze, mamusia się mną przejęła. Co teraz sprzątniesz chłopaka, bo chcesz mi wszystko wynagrodzić. Głupszych rzeczy dawno nie słyszałam.
- Kochanie on jest naprawdę niebezpieczny. Jeśli mi nie wierzysz porozmawiaj z Karolem, on zna go doskonale. Mój numer znacie, w razie potrzeby możecie dzwonić. Nie przeszkadzam- wyszła bez pożegnania.

Luiza nie wiedziała co ma o tym wszystkim myśleć. Spojrzała znacząco na Karola. Chcąc nie chcąc musiał jej wszystko opowiedzieć. Wysłuchała jego opowieści bez przerwania. Nie mogła uwierzyć w to co usłyszała. Gdyby tylko wiedziała...z pewnością nie weszłaby w tę znajomość. Dwa trupy na koncie Radka wystarczająco pobudziły jej wyobraźnię.

- Jeżeli jest aż tak źle, musimy to jakoś załatwić. Myślisz, że Radek byłby zdolny żeby zrobić nam krzywdę?- Luiza była naprawdę przestraszona.
- Tobie raczej nie, ale nie wiem jak odniesie się do mnie. Posłuchaj nie panikujmy. Jeśli twoja matka zainteresowała się sprawą z pewnością nic nam nie grozi- mężczyzna uśmiechnął się i przytulił dziewczynę.
- Łatwo ci powiedzieć, ja naprawdę się boję.

Radek w tym czasie był w drodze do siostry. Postanowił kilka dni odpocząć, przemyśleć parę spraw...

Luiza była zmęczona. Poszła się wykąpać. Karol w tym czasie przygotowywał niespodziankę. W międzyczasie dotarła pizza. Chciał oświadczyć się ukochanej w bardziej sprzyjających okolicznościach, pięknym miejscu. Znając życie lepsza okazja mogła się nie trafić. Minione wydarzenia nauczyły go, że musi działać szybko.
Dziewczyna wyszła z łazienki.

- Wiesz co, jestem padnięta. Zjedz sam, ja się prześpię, ty w sumie też powinieneś w końcu się położyć.
- Musimy porozmawiać kochanie- zaczął niepewnie Karol.
- Brzmi to strasznie, ale w sumie już nic mnie nie zdziwi. Tylko nie wyskakuj mi z tekstem, że masz dziecko- uśmiechnęła się.
- Musisz mnie bardziej stresować?
- Dobra mów o co chodzi, bo za chwilę zasnę i się nie dowiem- Luiza popędzała zestresowanego Karola.

Wyciągnął małe pudełeczko, tradycyjnie klęknął . Dziewczyna nie wierzyła w to co widzi. Takiego obrotu spraw się kompletnie nie spodziewała. Padło oczywiste pytanie, błysnął pierścionek. Luiza zaniemówiła. Karol oczekiwał na odpowiedź. 

- Długo mam tak jeszcze klęczeć? Wiem, że to ważna decyzja, ale możesz mnie trochę oszczędzić?
- Ja, ja- jąkała się Luiza.- Pewnie, że się zgadzam, ale pamiętaj żadnych hucznych imprez nie chcę.
- Ten temat poruszymy innym razem. Kocham cię i cieszę się, że się zgodziłaś.
- Ja też cię kocham, piękny pierścionek. Dobry masz gust- pocałowała narzeczonego.

Zmęczenie odeszło szybciej niż przyszło. Resztę wieczoru spędzili w sypialni, nie mogąc nacieszyć się sobą.

Matka Luizy w tym czasie szukała rozwiązania zaistniałej sytuacji...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane