poniedziałek, 2 maja 2016

Kto jest przyjacielem, a kto wrogiem?



Czytam dużo, czytam często. Sięgam po różne gatunki literackie. 
Dziś chciałabym przedstawić Wam książkę Anny Klejzerowicz "List z powstania".

Trafiłam w bibliotece na powieść, zamówiłam egzemplarz, kompletnie nie wiedząc o czym będzie.
Nie czytałam opisu, recenzji. Pierwszy raz całkowicie w ciemno zdecydowałam się na sięgnięcie po książkę.

Czy było warto?
Głowna bohaterka Julia, w czasie Powstania Warszawskiego traci rodziców i ukochaną siostrę Hanię. Wychowywana jest przez ciotkę, jedyną żyjącą, bliską osobę. przez całe życie z wielkim uporem poszukuje zaginionej siostry. Jest pewna, że Hania żyje. 

Zarówno mąż, jak i córka Marianna zostają wciągnięci do akcji, która z czasem staje się obsesją. Julia nie żyje praktycznie niczym innym, jak chęcią poznania prawdy. Nie przejmuje się pogróżkami, rewizjami domu przeprowadzonymi przez SB. Najważniejsze jest dla niej poznanie losów siostry.

Śmierć męża nie studzi jej zapału. Córka z czasem również pragnie poznać "rodzinną tajemnicę". 
Odwiedzają Powstańców, prowadzą z nimi rozmowy, pewien "przyjaciel" rodziny, mieszkający w Anglii postanawia im pomóc. Wynajmuje detektywa, który próbuje ustalić gdzie, jeśli żyje może przebywać zaginiona.

Obie kobiety praktycznie żyją narzuconą przez matkę akcją. Nie mają życia prywatnego. Liczy się praca i rozwiązanie zagadki.

Julia ma wypadek. Pijana wsiada za kierownicę, co kończy się dla niej tragicznie. Marianna zostaje na świecie sama. Nie ma nikogo poza znajomymi rodziców, którzy otaczają ją należytą opieką.
Dziewczyna nie przerywa "rodzinnej" tradycji i nadal nie odpuszcza. Chce poznać prawdę o ciotce.

Tragiczne wydarzenia, brakujące elementy układanki. Ludzie, którym nie do końca można ufać. To wszystko składa się na świetną według mnie powieść.Są momenty, które jednoznacznie dają do zrozumienia, kto jest winny...by za chwilę nie wiedzieć niczego. Autorka zwodzi czytelnika, do końca książki nie dowiemy się prawdy.

List, który wyjaśni wszystko powinien przynieść ukojenie. Czy tak będzie? Jaki wpływ będzie to miało na Mariannę? Tego dowiecie się sięgając po "List z powstania".

Emocje jakie towarzyszyły mi podczas czytania, długo nie pozwalały mi przestać myśleć o losach bohaterów.

Gorąco polecam Wam tę książkę. Jeśli lubicie takie klimaty, na pewno się nie zawiedziecie:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane