poniedziałek, 23 maja 2016

Wakacje bez dziecka




Morza szum, ptaków śpiew, górskie szlaki, błogie lenistwo...krzyki dzieci, które nas nie stresują, ponieważ wydobywają się z gardeł pociech innych ludzi.
Nie wierzę, że nie ma rodzica, który o takiej sytuacji nie marzy.
Wakacje bez dziecka czas start.
Na wstępie pragnę zaznaczyć, że post mój nie ma na celu oceniania, krytykowania rodziców, którzy wybierają się na wczasy sami. Przedstawiam jedynie swoje zdanie, które brzmi następująco.

Na wakacje bez dziecka póki co się nie wybieramy.

Zanim Młoda pojawiła się na świecie, dużo podróżowaliśmy. Trasy były dłuższe, krótsze i sprawiały nam wiele frajdy. Po narodzinach naszego dziecka nieco nam się te wypady uszczupliły, wakacje przeważnie trwały tyle co weekend spędzony nad morzem u rodziny. Nie narzekam jednak. Chwile te były spędzone cudownie. Teraz Młoda podrosła. Moglibyśmy ją zostawić na tydzień i wyskoczyć sami...ale

pamiętam wakacje ze swojego dzieciństwa. Zawsze jeździliśmy wszędzie z rodzicami. Nie zostawiali nas samych, żeby grzać tyłki na zagranicznych plażach, a taką możliwość mieli. Podrośliśmy i zaczęliśmy jeździć na kolonie. Później zaczęły się samodzielne wyjazdy ze znajomymi.

Teraz wracamy do punktu wyjścia i czas poza domem znów spędzamy z rodzicami. Nie po to żeby ktoś się zajął dzieckiem, wszyscy w miarę możliwości się relaksujemy, zwiedzamy i dobrze się bawimy.

Nie wyobrażam sobie sytuacji, kiedy zostawiłabym Młodą, która podróżować uwielbia ( wyssała to z mlekiem matki chyba). Co miałabym jej zafundować na ten czas? Pobyt u babci z którą widzimy się kilka razy w tygodniu i mieszka kilka ulic dalej. Słaby pomysł.

Wiem, słyszałam nieraz, że rodzicom należy się czas bez dzieci, muszą odpocząć itp. Miewamy takie dni, jedziemy do kina, pozwiedzać itp. Są to jednak jednodniowe wypady, raz na jakiś czas.
Lubimy spędzać czas z naszym dzieckiem ( mimo tego, że czasem wszyscy działamy sobie na nerwy:)). Wydaje mu się, że czas na samodzielne wypady, leżenie plackiem na plaży mamy już za sobą. 

Fajne jest pokazywanie małemu człowiekowi świata, wspólna zabawa, nauka obcowania w społeczeństwie innym niż nasze miejscowe. 
Jasne jest to, ze nie ze wszystkich atrakcji skorzystamy. Wielu miejsc z Młodą nie zobaczymy. Jednak chwile spędzone razem są dla mnie cenniejsze. Dzięki temu, że dziecię jest z nami możemy poznać zupełnie inne atrakcje na które normalnie nie zwrócilibyśmy uwagi.

Przyjdzie czas, że dzieci podrosną, pójdą w swoją stronę, jeśli zdrowie pozwoli zawsze można ponownie odwiedzić miejscówki, które były poza zasięgiem z różnych względów. Może będzie tak, że dorosłe już dzieci zabiorą nas ze sobą.

Wyjazd z dzieckiem jest męczący, trzeba go bardziej organizować. 
Na początku tak myślałam, milion "bardzo" potrzebnych rzeczy, upychanie wszystkiego...teraz wychodzę z założenia, że najważniejsze są dokumenty, książeczka zdrowia. Jak zapomnę kapci, zabawki czy środków na gorączkę- wszystko mogę kupić na miejscu. Dzięki temu pakowanie przed podróżą jest mniej stresujące a jedno co mnie martwi to fakt czy wyłączyłam żelazko.


Nie wiadomo ile lat nam jeszcze zostało. Dlatego czas ten chcemy wykorzystać na maksa.
W tym roku planujemy wypad w góry- z dzieckiem i babcią, która nie będzie robić za nianię, a korzystać ile się da :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane