piątek, 27 maja 2016

Niepozorna "bajka" o życiu




"Garść pierników, szczypta Miłości" Natalii Sońskiej to lektura w zimowym, świątecznym klimacie. Nie widzę jednak przeszkód by przeczytać ją w zupełnie innym czasie. Ja swój egzemplarz wypożyczyłam kilka dni temu i dziś dzielę się z Wami swoimi spostrzeżeniami.

Hania, prawie 30-letnia singielka. Pracuje w poczytnym czasopiśmie. Nie jest do końca spełniona zawodowo, ponieważ zajmuje się jedynie wywiadami i korektą tekstów.
Podejrzewa, że brak awansu spowodowany jest jej wcześniejszym związkiem z szefem. Żona Marka jest redaktor naczelną i tym samy również szefową bohaterki.

Dziewczyna wypełnia jednak swoje obowiązki sumiennie, czasem narzeka, ale jest zadowolona ze stabilizacji jaką daje jej wypłata. 

Kinga przyjaciółka Hani pracuje razem z nią. Pewnego dnia Hania wpada na pomysł zamiany. Ona napisze za koleżankę artykuł, a Kinga zajmie się jej obowiązkami. Wszystko dzieje się w tajemnicy.
Kobiety przystępują do pracy.

Od tego artykułu wszystko się zaczyna. Hanna poznaje Wiktora- właściciela agencji reklamowej, którego na początku uważa za strasznego bufona. Jest w nim jednak coś co ją intryguje i przyciąga. Kolejnym mężczyzną jest fotograf Daniel. On również odegra ważną rolę w życiu bohaterek.

"Przyjaźń" z Markiem zaczyna się odbudowywać. Marek ma problemy w małżeństwie i poszukuje pocieszenia u swojej "przyjaciółki".

Kilku mężczyzn, jedna kobieta- czy coś dobrego z tego wyjdzie?

Chciałabym powiedzieć Wam coś jeszcze na temat fabuły, ale za dużo nie mogę zdradzić.

Natalia Sońska stworzyła piękną opowieść o miłości, o wartościach jakimi człowiek kieruje się w życiu. Hania żyje według zasad, które " uniemożliwiają" jej angażowanie się w związki. Cierpi po rozstaniu z Markiem, lubi być niezależna. jej rodzice chcieliby, żeby córka się wreszcie ustatkowała.

Relacje z rodziną to kolejny ważny według mnie temat jaki jest poruszony w książce. Mimo, że są daleko od siebie, widzą się dość rzadko- ich relacje są głębokie i choćby nie wiadomo co się działo- czas spędzany razem jest świętością.

Kolejny wątek, który mnie poruszył to przemoc. Sąsiadka Hani jest bita przez męża. Dziewczyna reaguje, pomaga dotkliwie pobitej kobiecie. Rozmowy z policją pokazują jak to wszystko w naszym kraju wygląda. Poruszony jest temat fundacji, która pomaga ofiarom przemocy- uważam, że jest to świetny pomysł. Jest wiele osób dotkniętych tym problemem i być może po lekturze książki choć jedna z nich zawalczy o siebie.

Książka mimo świątecznego klimatu, opowieści o uczuciach jest także świetnym pokazem tego, że warto walczyć o siebie, swoją pozycję w społeczeństwie, w pracy, w związkach. Mimo, że kilka razy miała ochotę kopnąć Hankę w tyłek- stwierdzam, że książka jest świetna.

Pochłonęłam ją w jeden dzień, i jeden wieczór. Autorka zafundowała mi dość bogatą karuzelę uczuć. Raz płakałam, za chwilę się śmiałam. Innym razem denerwowałam.

Jak już wspomniałam- lektura idealna nie tylko na zimowe wieczory :)
Jeżeli lubicie tego typu pozycje- zachęcam Was do przeczytania!
W lipcu wydana zostanie kolejna książka autorki- już nie mogę się doczekać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane