Przejdź do głównej zawartości

Gdy miłość liczona jest ciosami...


Zanim uderzysz


Przypomnij sobie jak cieszyłeś się, że się z tobą umówiła. Jak biegałeś z kwiatami, kupowałeś prezenty i robiłeś szalone rzeczy żeby zdobyć jej serce...
Dziś to serce pęka przez ciebie, przez każdy wymierzony cios, obietnicę, że to ostatni raz. 
Zapewniasz, że kochasz? 
Czy o sile uczucia mają świadczyć kolejne siniaki?
Wszystko dzieje się w zaciszu czterech ścian... ona wierzy, że się zmienisz, że ją kochasz...przyjmuje kolejny cios i milczy. Płacze w poduszkę kiedy nie widzisz. Zgrywa szczęśliwą osobę. Macie wspólną tajemnicę...

Być może macie dzieci. Być może one nie obrywają, ale widzą- patrzą i kodują.Może zdarzyć się tak, że i one przyjmują dowody miłości.
Boją się człowieka, który płakał z radości, że pojawiły się na świecie. Nikomu nic nie mówią. Boją się i wstydzą. Dorosną- odejdą z domu i na tym skończą się wasze spotkania. Nie będą chciały widzieć kata...niestety to jaki przykład otrzymają w domu będzie rzutował na ich przyszłość. Córka może szukać mężczyzny podobnego do ojca, syn...pójść w ślady taty...

Co masz na swoje usprawiedliwienie?

Klasyk- bo zupa była za słona? U mnie jest niedosolona i nie oberwałam.
To jej/ ich wina- wyprowadzają mnie z równowagi...itp. itd.

Gówno prawda- problem masz ty- nie szukaj wytłumaczenia, nie szukaj winnych. Zgłoś się po pomoc i nie dręcz więcej niewinnych osób.
Kiedyś możesz uderzyć za mocno, odebrać komuś życie- w sumie bijąc już je odbierasz.


Droga ofiaro- słów kilka do ciebie.

Wiem co możesz pomyśleć- co ona wie, po jaką cholerę wtrąca się w moje życie.
I masz całkowitą rację. Nie wiem jak wygląda wasze życie, nie mieszkam z wami i nic mi do tego.
Chciałabym jednak trochę ci pomóc.
Twój partner zmienił się w tyrana. Zaczęło się niewinnie od zwykłego uderzenia bo miał gorszy dzień.
Obraziłaś się, milczałaś. Przyszedł z kwiatami, zapewnił o uczuciach, przeprosił, obiecał, że to się nie powtórzy...
Wybaczyłaś- wierzyłaś, przecież cię kocha.
Niestety sytuacja się powtórzyła. Znów ten sam scenariusz. 

Z czasem się przyzwyczaiłaś. Czekałaś na burzę, bo po niej zazwyczaj wychodziło słońce... żyjesz w tym zaklętym kręgu i pozwalasz na to żeby twój ukochany cię poniżał. Wyżywał się na tobie i być może twoich dzieciach.

Przecież nie to ci obiecywał, To nie jest miłość...to jest chory układ.
W strachu przed kolejnym atakiem nic nie mówisz...wymyślasz nowe historyjki.
Ludzie nie są ślepi- wiedzą co się dzieje ale niewiele mogą jeśli ty sama nie przerwiesz tego!
Są miejsca gdzie możesz się zgłosić, uzyskać pomoc dla siebie i swoich najbliższych...
Masz prawo uwolnić się od człowieka, który cię niszczy...

Wiem, że nie tylko mężczyźni biją swoje kobiety- zdarza się, że żona potrafi nieźle poturbować męża. Niestety większość przypadków z jakimi się spotykam to mężczyźni tyrani...
Dla uspokojenia- to co napisałam nie dotyczy mojej osoby ani nikogo mi bliskiego.