czwartek, 13 sierpnia 2015

Gdy miłość liczona jest ciosami...


Zanim uderzysz


Przypomnij sobie jak cieszyłeś się, że się z tobą umówiła. Jak biegałeś z kwiatami, kupowałeś prezenty i robiłeś szalone rzeczy żeby zdobyć jej serce...
Dziś to serce pęka przez ciebie, przez każdy wymierzony cios, obietnicę, że to ostatni raz. 
Zapewniasz, że kochasz? 
Czy o sile uczucia mają świadczyć kolejne siniaki?
Wszystko dzieje się w zaciszu czterech ścian... ona wierzy, że się zmienisz, że ją kochasz...przyjmuje kolejny cios i milczy. Płacze w poduszkę kiedy nie widzisz. Zgrywa szczęśliwą osobę. Macie wspólną tajemnicę...

Być może macie dzieci. Być może one nie obrywają, ale widzą- patrzą i kodują.Może zdarzyć się tak, że i one przyjmują dowody miłości.
Boją się człowieka, który płakał z radości, że pojawiły się na świecie. Nikomu nic nie mówią. Boją się i wstydzą. Dorosną- odejdą z domu i na tym skończą się wasze spotkania. Nie będą chciały widzieć kata...niestety to jaki przykład otrzymają w domu będzie rzutował na ich przyszłość. Córka może szukać mężczyzny podobnego do ojca, syn...pójść w ślady taty...

Co masz na swoje usprawiedliwienie?

Klasyk- bo zupa była za słona? U mnie jest niedosolona i nie oberwałam.
To jej/ ich wina- wyprowadzają mnie z równowagi...itp. itd.

Gówno prawda- problem masz ty- nie szukaj wytłumaczenia, nie szukaj winnych. Zgłoś się po pomoc i nie dręcz więcej niewinnych osób.
Kiedyś możesz uderzyć za mocno, odebrać komuś życie- w sumie bijąc już je odbierasz.


Droga ofiaro- słów kilka do ciebie.

Wiem co możesz pomyśleć- co ona wie, po jaką cholerę wtrąca się w moje życie.
I masz całkowitą rację. Nie wiem jak wygląda wasze życie, nie mieszkam z wami i nic mi do tego.
Chciałabym jednak trochę ci pomóc.
Twój partner zmienił się w tyrana. Zaczęło się niewinnie od zwykłego uderzenia bo miał gorszy dzień.
Obraziłaś się, milczałaś. Przyszedł z kwiatami, zapewnił o uczuciach, przeprosił, obiecał, że to się nie powtórzy...
Wybaczyłaś- wierzyłaś, przecież cię kocha.
Niestety sytuacja się powtórzyła. Znów ten sam scenariusz. 

Z czasem się przyzwyczaiłaś. Czekałaś na burzę, bo po niej zazwyczaj wychodziło słońce... żyjesz w tym zaklętym kręgu i pozwalasz na to żeby twój ukochany cię poniżał. Wyżywał się na tobie i być może twoich dzieciach.

Przecież nie to ci obiecywał, To nie jest miłość...to jest chory układ.
W strachu przed kolejnym atakiem nic nie mówisz...wymyślasz nowe historyjki.
Ludzie nie są ślepi- wiedzą co się dzieje ale niewiele mogą jeśli ty sama nie przerwiesz tego!
Są miejsca gdzie możesz się zgłosić, uzyskać pomoc dla siebie i swoich najbliższych...
Masz prawo uwolnić się od człowieka, który cię niszczy...

Wiem, że nie tylko mężczyźni biją swoje kobiety- zdarza się, że żona potrafi nieźle poturbować męża. Niestety większość przypadków z jakimi się spotykam to mężczyźni tyrani...
Dla uspokojenia- to co napisałam nie dotyczy mojej osoby ani nikogo mi bliskiego.

39 komentarzy:

  1. Bardzo współczuję takim kobietą. Nie ma nic gorszego kiedy miłość Twojego,życia staje się katem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to- nic gorszego chyba nie może spotkać człowieka ze strony najbliższej osoby

      Usuń
  2. Kiedyś usłyszałam taką bardzo mądra wypowiedź. Nie pamiętam w jakich okolicznościach, ale... "Nie masz prawa jej bić. Nie masz prawa nigdy jej uderzyć. Choćby nie wiem co zrobiła, nie masz żadnego prawa podnieść na nią ręki. Bijąc matkę swojego dziecka, swoją kobietę, jesteś nikim. Nikt nie dał ci prawa do poniżania i uposażania żadnej kobiety. Niech cię Bóg ma w opiece, jeśli kiedykolwiek ją uderzysz, bo ja cie dorwę i potraktuję tak samo". I tyle w tym temacie ode mnie.
    Chociaż znam kobiety, które z tym żyją licząc na cud. Jednej nawet się udał uratować życie "domowego boksera". Uderzył ją dwa razy. Nie pobił, uderzył. Przy pierwszym razie wybaczyła, powtarzając sobie "nigdy więcej". Przy drugim wykrzyczała mu, że jeśli jeszcze raz poniesie na nią rękę to zgłosi sprawę na policję a dziecko będzie oglądał dwa razy do roku, przez godzinę, w obecności kuratora. Być może zza krat. Facet tak się przestraszył, że potrafiła krzyknąć, że nie jest wcale taka delikatna, że się pohamował i nigdy więcej reki na nią nie podniósł.
    A podobno jak uderzył raz, to zawsze będzie bił...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są różni, ludzie, różne przypadki. Jednemu żeby się opamiętać wystarczy, że zadzieje się tak jak opisałaś...inny potrzebuje mocniejszego bodźca...

      Usuń
  3. Super tekst kochana!
    Bardzo fajnie się czytało. Tyle się mówi o tego typu sytuacjach, a wciąż slyszy się historii. Nie potrafię wyobrazić sobie takiej sytuacji i mam nadzieje że nigdy mnie to nie spotka. Współczuję Kobietom które muszą przeżywać takie dramaty i z całego serca życzę żeby się nie poddawaly.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że takich przypadków będzie coraz mniej...

      Usuń
  4. Biją tchórze, bo podnieść rękę na kogoś słabszego, to żadna sztuka. Problem bicia jest poważny, bo bardzo dużo kobiet żyje w takich toksycznych związkach, ba, są przekonane, że bijący mężowie to normalka. Są również takie, które boją się wyznać prawdę i nie przyznają się nigdy do tego, że kochany mąż jest domowym tyranem. Pamiętam różne sytuacje sprzed lat i wyznania moich koleżanek, których mężowie co prawda nie bili, ale nie pozwolili im spotykać się ze znajomymi, rozmawiać z kolegami, ani tym bardziej zakładać sukieniek. To też jest zniewolenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często takie podejście jest przekazywane z pokolenia na pokolenie- słowa typu- facet musi sobie wypić, albo dla przykładu uderzyć jak żona nie spełnia jego oczekiwań są niestety nadal na porządku dziennym

      Usuń
  5. Zauważam, że wiele kobiet tłumaczy faceta swoją winą - bo nie ugotowała tego co pan władca lubi, bo ma stres, bo praca...

    I jak wyżej...biją osoby słabe, których przytłacza świat. Chcą czuć się lepsi dając komuś w mordę. Tacy ludzie nie umieją rozmawiać. To chore osobniki, które powinny się leczyć dla własnego dobra.

    Mam nadzieję, że jeśli czyta to bita kobieta, poprosi o pomoc. Pamiętaj, że dzwoniąc na policję możesz...dzwonić po pizzę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz z czego to może wynikać? Siądzie babcia, matka i tłucze takiej kobiecie do głowy, że facetowi musi służyć, że ona się nie liczy itp. Kobietka taka jest rozbita bo chciałaby coś po swojemu a się nie da...niestety takie podejście nadal jest aktualne co mnie przeraża. Facet uważany jest za bóstwo i wszystko mu wolno...

      Usuń
  6. Jakie to prawdziwe i spotyka cocoraz większe grono! Takich!kobiet i może jest na pęczki lub na pęczki jest takich mężczyzn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo ciężki temat, ja naprawdę nie rozumiem jak można bić kogoś kogo się kocha... czy to dziecko czy partnera, a często się zdarza że kochane dorosłe dzieci biją swoich już schorowanych rodziców... gdzie tu miłość? Jaką im to satysfakcje daje? Że niby są silni, że ktoś się ich boi, że czują władzę?... To naprawdę przykre, a najgorsze jest to kiedy rodzina, przyjaciele, widzą, że coś jest nie tak i odwracają się do tematu plecami...

      Usuń
    2. Wiesz co czytałam kiedyś historię dziewczyny. Oddała ojca do domu opieki właśnie dlatego, że bił ją w dzieciństwie. Powiedziała, że teraz kiedy leżał bezbronny czuła, że może mu się odwdzięczyć...wolała go oddać i nie stać się katem. Ciężkie to jest okropnie

      Usuń
  7. Mnie się wydaje, że symptomy tego są wcześniej. I wydaje mi się też, że bycie ofiarą to charakter, często potrzebna jest pomoc psychologa. Kibicuję jednak tym, którym się udało z tego wyrwać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo kibicuję wszystkim osobom, które niestety doświadczyły tego całego zła- życzę im jak najlepiej!

      Usuń
  8. Trudny temat, bardzo złożony... Złożony, bo kobieta, która przyjmuję rolę ofiary w pewien sposób też już ma problem, też potrzebuje terapii. Zdarzają się też przypadki, gdy nie ma wprawdzie przemocy fizycznej, ale jest psychiczna, która potrafi równie mocno boleć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będąc ofiarą najważniejszy krok to chyba uświadomienie sobie, że się nią jest...tak mi się wydaje. Temat znam tylko teoretycznie i jedynie gdybać mogę.

      Usuń
  9. Ten najważniejszy krok dla ofiary. Przynajmniej tak wnioskuję z tych wszystkich książek które czytałam i debat psychologicznych... Jednak suche fakty i papierki mają się zupełnie inaczej do rzeczywistości. Każdy przypadek jest inny i za każdym kryje się konkretna osobowość więc nie można brać wszystkich jedną miarą. Warto jednak próbować pomóc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat dużo informacji na ten temat otrzymałam na studiach od terapeuty, który miał z nami zajęcia a na co dzień zajmuje się takimi problemami.

      Usuń
  10. Niestety często kobietom ciężko jest się wyrwać z takiej matni. Zwłaszcza jeżeli nie mają wsparcia innych osób (co w małżeństwach z tyranem jest standardem, bo ten zamyka i odgradza swoją partnerkę od innych), są od męża uzależnione ekonomicznie i mają wspólne dzieci. Trwają w tych związkach bo nie widzą innego wyjścia. Niestety otrzeźwienie często przychodzi w momencie, kiedy agresja przenosi się na dziecko. A to już późno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie to aż ciarki przechodzą jak słyszę o takich rzeczach...to nie powinno mieć miejsca

      Usuń
  11. wiesz, ostatnio pomagam pewnej dziewczynie co odeszła dod męza, który ją bił. Odchodziła kilka razy i zawsze do niego wracała, dla syna, dla niego itd...on przychodził przepraszał i tak w kółko...aż miarka się przelała to w końcu odeszła...parę lat za późno ale zawsze lepiej późno niż w wcale. Teraz są w trakcie rozwodu i musiała uciec na drugi koniec Polski by ją nie dorwał...ale nasze Polskie chore prawo udostępniło mu dane adresowe "żony i dziecka" twierdząc,że mąż ma prawo do kontaktu z dzieckiem a ona nie chce wnieść sprawy o maltretowanie bo zwyczajnie się wstydzi i boi...straszne historie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę historia, którą opisujesz jest straszna...niestety w naszym kraju już tak jest...okropnie

      Usuń
  12. Mną, w temacie przemocy w rodzinie, bardzo wstrząsnęła książka Katarzyny Grocholi "Trzepot skrzydeł".
    Poleciłabym ją każdej kobiecie w tak ciężkiej sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam tej książki. Może kiedyś sięgnę.

      Usuń
  13. Znam taką osobę. Mąż ją bije, nie docenia jej, wiecznie ma pretensje, ale ona nie chcę go zostawić. Rozmawiałam z nią już wiele razy. Mówiła ze jest nieszczęśliwa, ale nie chce zostać sama, a poza tym go kocha.
    Dla mnie fakt, że facet uderzy kobietę jest jednoznaczny. Przepraszam za wyrażenie, ale jest to skur**iel i to dosłownie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, taki facet to dla mnie totalne dno...

      Usuń
  14. Sama również znam taką osobę. Niestety. Nie są małżeństwem, ale jest malutkie dziecko. Nawet pomogłam jej uciec od niego, ale ona wróciła po kilku dniach.
    Też kiedyś byłam w związku, w którym facet mnie bił, ale sama też potrafiłam oddać. Jak facet uderzy raz, to nie zawaha się zrobić to po raz kolejny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najczęściej jednak słyszy się od tego właśnie faceta, że już więcej tego nie zrobi. Społeczeństwo też często potrafi wprowadzić w błąd powtarzając żeby nie wrzucać wszystkich do jednego worka, że się zdarzyło itp. Ja kompletnie się z tym nie zgodzę- wystarczy raz...a później pojawi się kolejny i kolejny

      Usuń
  15. Pamiętajmy, że kobiety, które są bite w większości boją się, że sobie nie poradzą same z dzieckiem. Część z nich nie pracuje, zajmuje się domem i dziećmi. To często nie są młode dziewczyny, ale kobiety, które nie mają wykształcenia, pracy, nie mają szans na kupienie mieszkania itp. Jeśli nie mają wsparcia od rodziny lub życzliwych osób nie odejdą od swojego "kata". A te, kobiety, które są silne, niezależne, pewne siebie nie będą ofiarą. Odejdą zanim zostaną zniewolone. Nie boją się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgodzę się w większości przypadków może tak być...znam jednak i takie gdzie kobieta spokojnie by sobie poradziła- mając pracę, wykształcenie...

      Usuń
    2. Znam kilka kobiet, które były bite. Wszystkie z nich pracowały, miały wyższe wykształcenie (jedna nawet była dyrektorką przedszkola) i wszystkie bały się (lub nie chciały) odejść, zapewniały, że kochają, a on się zmieni. Długie lata im zajęło zrozumienie, że on się jednak nie zmieni. Nie ma więc reguły. A ci, którzy stosują przemoc, potrafią manipulować.

      Usuń
    3. Zgadzam się tyrani są takimi manipulantami jakich mało. Najpierw wmówią kobiecie, że bez nich sobie nie poradzi...a później działają. Straszne to jest i bardzo złożone

      Usuń
  16. Niestety, kiedyś z racji wykonywanych obowiązków miałam do czynienia z takim damskim bokserem. W kontakcie z urzędnikiem - potulny baranek, a w zaciszu czterech ścian - bestia. Rzygać mi się chciało jak na niego musiał patrzeć...

    OdpowiedzUsuń
  17. Powiem Ci, że bardzo podobnie ma się z przemocą psychiczną :(

    OdpowiedzUsuń
  18. Jeżeli partner jest w stanie uderzyć miłość swojego życia, to ja nie wierzę, że kocha. Kochając nie krzywdzi się drugiej osoby. Tyle w temacie. Dobrze, że o tym napisałaś, ten problem powinien być wciąż nagłaśniany na wszelkie możliwe sposoby, bo może kiedyś ktoś dzięki temu zrozumie i odejdzie albo opamięta się i przestanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam podobnie...mechanizmy przemocy i życia z nią są niestety bardziej skomplikowane i ciężko jest się z tego wyrwać. Mam nadzieję, że zjawisko będzie coraz mniej powszechne...

      Usuń

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane