Przejdź do głównej zawartości

Nadzieja umarła dawno, a tu taka niespodzianka.

Źródło: pixabay

Po długiej podróży Karol dotarł na miejsce. Zatrzymał się niedaleko domu Judyty. Miał jeszcze chwilę na zastanowienie. Nie był pewien, czy postępuje właściwie. Po raz kolejny naszły go wątpliwości. Wcześniej robił to wszystko dla Luizy, która teraz pocieszała się w ramionach innego mężczyzny.
Postanowił jednak doprowadzić sprawę do końca. Bandyci z matką wariatką śledzili każdy jego ruch.
Zastanawiał się również, czy Judyta zgodzi się pomóc. Mogła przecież odmówić, a innych opcji nie miał.

Luiza zanim zaczęła opowiadać Annie o wszystkim musiała wypić trochę na odwagę. Kobieta czekała, nie naciskała. Dziewczyna w końcu zaczęła mówić. Powiedziała wszystko, ze szczegółami dotyczącymi również Radka.
Anna westchnęła.

- Teraz ja opowiem ci wersję, którą znam.
- Czyli jest drugie dno tej historii?- przeraziła się Luiza.
- Jest. Najgorsze, że bardzo źle oceniłaś Karola...

Więcej Ania nie powiedziała, odeszły jej wody. Kobiety spanikowały. Do terminu porodu było jeszcze sporo czasu, nic nie było gotowe. Mąż Ani był na wyjeździe. Karol poza zasięgiem. Luiza nie zastanawiała się długo wybrała numer...

Radek przeszukiwał internet. Chciał zrobić dla nowej znajomej coś szczególnego. Znał ją krótko, nie wiedział co lubi. Myślał, że w sieci znajdzie jakieś ciekawe inspiracje. Jego rozterki przerwał telefon. Spojrzał na wyświetlacz i bardzo się ucieszył.

Karol nie zastał Judyty w domu. Mimo podjętych prób, nie udało się zdobyć jej numeru. Nie miał zamiaru nigdzie jechać. Usiadł na schodach i wdychał górskie powietrze, zatruwając je wypalanymi kolejno papierosami. Po kilku godzinach oczekiwania sięgnął do bagażnika po piwo. Wypił je, oparł głowę o barierkę i zasnął.

Radość Radka szybko zamieniła się w panikę. Zdenerwowana Luiza mówiła tak szybko i niezrozumiale, że nie wiedział o co jej chodzi. Telefon zabrał jej Ania.

- Dobry wieczór. Właśnie odeszły mi wody. Muszę jechać do szpitala, karetka może być najwcześniej za 2 godziny, więc koleżanka zadzwoniła do pana. Niestety, chyba spanikowała bardziej niż ja i z jej wypowiedzi niewiele pan zrozumiał. 

- Jest tak jak pani mówi- odpowiedział nadal zszokowany mężczyzna.- Gdzie mam podjechać?
- Na ulicę Różaną, wie pan gdzie to jest?
- Wiem, odwoziłem tam dziś Luizę. Za 15 minut będę na miejscu.
- Dziękuję, do zobaczenia.

Anna rozłączyła się. Spojrzała na koleżankę.

- Nie miałaś do kogo zadzwonić?- zapytała wściekła.
- Zadzwoń i powiedz, żeby nie przyjeżdżał, poczekamy na karetkę.
- Tak ryzykować nie mam zamiaru! Do naszej rozmowy wrócimy jak będzie po wszystkim. Będziesz ze mną na porodówce?
- Co??? Ja z tobą na porodówce? Dobrze słyszę?
- Tak to właśnie powiedziałam. Miał być ze mną mąż. Niestety maluch się pospieszył, a sama tego nie przeżyję.
- Chyba nie mam innego wyjścia.
- Dziękuję! Bardzo się cieszę- odpowiedziała Ania.

Radek podjechał, wszedł na górę żeby pomóc. Anna mimo złego nastawienia do mężczyzny, była mu bardzo wdzięczna.

- Do którego szpitala jedziemy?- zapytał.
- Do wojewódzkiego.
- Jeszcze tego brakowało- wyrwało się Luizie.
- Co mówiłaś?
- Nie nic, jeszcze jestem w szoku.

W tym szpitalu pracował Dawid, a na spotkanie z nim Luiza nie miała najmniejszych chęci.

- Karol!!! Co ty tu robisz? Jak mnie znalazłeś?- krzyczała zszokowana Judyta.

Mężczyzna jeszcze nie do końca się obudził, nie wiedział o co chodzi. Nie poznał koleżanki. 

- Judyta to ty? 
- A kto niby? Siedzisz przed moim domem i pytasz czy ja to ja. Chyba za dużo wypiłeś kochany.
- Musze przyznać, że bardzo się zmieniłaś. Dawno się nie widzieliśmy.
- Ty za wyglądasz jak zawsze- świetnie- powiedziała i pocałowała go w policzek.

Karol nie spodziewał się, że Judyta aż tak wyładniała. Pamiętał ją jako "brzydkie kaczątko", z którego tak jak w bajce, wyrósł piękny łabędź. W tym jednak przypadku była to piękna, długonoga łabędzica.

- Pewnie jesteś zmęczony po podróży? Choć zapraszam do środka. Nie mogłeś zadzwonić?
- Gdybym mógł, zadzwoniłbym.
- Przecież mogłeś poprosić Radka o mój numer.
- Nie mogłem, ale to dłuższa historia. Opowiem ci na spokojnie. Mogę skorzystać z łazienki?
- Pewnie, ja w tym czasie przygotuję coś do jedzenia.

Mężczyzna poszedł do łazienki, wszedł pod prysznic. Nie mógł znaleźć ręcznika. Zawołał kobietę.
Judyta z rozpędu wpadła do środka. Spojrzała na nagiego Karola.

- Wiesz,zawsze chciałam cię takiego zobaczyć. Nadzieja umarła dawno, a tu taka niespodzianka- uśmiechnęła się.
- Kurcze, ale mnie zaskoczyłaś- mężczyzna zakrył się ubraniem.- Czy mogłabyś mi dać ręcznik?
- Ręcznik? Oczywiście, mogę ci wytrzeć plecy, jeśli chcesz.

Judyta długie lata wcześniej zakochana była w Karolu po uszy. Niestety on nie zwracał na nią uwagi. Traktował ją jako siostrę kumpla, do tego niezbyt urodziwą. Teraz jednak musiał przyznać, że kobieta bardzo mu się podobała. Może trochę kierowała nim chęć odegrania się na Luizie?

Kobieta ponownie weszła do łazienki bez zapowiedzi.

- Nauczysz się pukać, albo chociaż oznajmić, że się zjawisz?
-Jestem u siebie, mieszkam sama, więc nie jestem przyzwyczajona. Przepraszam- udawała skruszoną.-To jak wytrzeć plecki?

Poprzednie części znajdziecie klikając w zakładkę opowiadanie.