czwartek, 14 stycznia 2016

Dlaczego jesteś złym ojcem?

Źródło: pixabay

Jeżeli tu trafiłeś drogi mężczyzno z pewnością szukasz odpowiedzi na zadane przeze mnie w tytule pytanie. Być może jesteś tu tylko z ciekawości- co ta baba wymyśliła,/ co może na ten temat wiedzieć.
Jednak skoro już jesteś- rozgość się, doczytaj tekst do końca- może nie będzie aż tak źle.

Droga kobieto- skoro czytasz ten tekst jesteś być może moją stałą Czytelniczką, albo trafiłaś tu wpisując hasło w wyszukiwarkę...
tym hasłem jest najczęściej ( wynika ze statystyk)- mąż nie chce się zajmować dzieckiem/ dlaczego facet nie chce się zajmować dzieckiem/ co zrobić by mężczyzna zaczął pomagać mi przy dziecku.
Smutne to trochę, ale na tyle ile potrafię postaram się pomóc.

Pisałam kiedyś tekst Dlaczego tata nie chce zajmować się dzieckiem? ( klik). Widzę, że dość sporo osób go czyta. Postanowiłam pójść nieco dalej i znaleźć więcej przyczyn takich zachowań.

Zaczynamy.

Dlaczego mężczyzna jest " złym ojcem"? 

W odpowiedzi usłyszę, że nie pomaga przy dziecku, nie interesuje, ma wszystko w nosie.
Myślałam jakiś czas o tym wszystkim i podzieliłam to na następujące punkty.

1. Nie interesuje się dzieckiem po rozstaniu z matką. 

Może być kompletnym dupkiem, może mieć te kontakty skutecznie ograniczane przez inne osoby- nie wnikam jakie są tego powody. Mogę powiedzieć tylko jedno- pamiętaj tato, że bycie popularnie nazywanym dawcą nie jest fajne. Nie widzisz jak rozwija się Twoje dziecko, nie uczestniczysz w jego życiu. Nie możesz opieprzyć za przewinienia, przytulić gdy dzieje się źle.

Masz tylko jedną szansę- wykorzystaj ją jak najlepiej, kiedy ockniesz się za kilkanaście lat- twoja pociecha może nie mieć ochoty na kontakty z zupełnie obcym facetem. Nie ważne czy przepiszesz w spadku miliony- może je przyjmie, ale nie będzie widziała w tobie człowieka, tylko kasę.

2. Matka wie lepiej co robić, ciągle cię upomina.

O tym pisałam w podlinkowanym wyżej poście. Powtórzę tylko- kobietki zerknijcie na swoje poczynania krytycznie i zastanówcie się czy same nie zniechęcacie swoich panów do opieki nad dzieckiem.

3. Moja mama to dopiero kobieta, wszystko sama ogarniała, nas, dom...

zapytam gdzie był wtedy tatuś? Jeżeli zmarł, lub się ulotnił- nie podejmuję dyskusji.

Jednak- jeśli siedział na kanapie z gazetą, piwem i pilotem, wlepiony w ekran tv- wybaczcie tu podejmę się skomentowania.

Niestety na swoje i swoich żon/ dzieci nieszczęście dostaliście niepoprawne wzorce funkcjonowania w rodzinie. Nie tylko kobieta ma obowiązek wychowania i ogarniania potomków. Czytałam kilka książek, które uświadomiły mi o ogromnej roli ojca w wychowaniu dzieci.

Ojciec nie jest tylko osobą, która pracuje, daje kasę i opieprzy przy okazji, kiedy maluch/ nastolatek coś wywinie. Ojciec tak jak matka- powinien prowadzić swoje pociechy przez życie, pokazywać im co jest dobre a co złe. Uczy jak powinni się zachowywać- ale to oczywiste, przynajmniej dla mnie.

Napatrzyłeś się na matkę Supermenkę- sama wbijała gwoździe, robiła remonty i grom wie co jeszcze. Tatuś udawał, że nie ma siły, nie potrafi bla, bla, bla. Ulatniał się z domu na czas takich akcji.
Przez lata utwierdzałeś się, że tak musi być- skoro u ciebie w domu tak się dziej- to znaczy, że to norma.

Teraz oczekujesz od swojej partnerki, żeby była jak twoja matka. Sorry nigdy nie powiem, że to jest dobre. Owszem kobieta powinna radzić sobie z wieloma rzeczami, ale nie przesadzajmy.
Przerwij to jak najszybciej, chyba nie chcesz, żeby twoje dzieci robiły w przyszłości podobnie...

4. Wychowywałeś młodsze rodzeństwo

O tym też już kiedyś pisałam, ale przypomnę. 
Rodzice nastoletnich dzieci zaliczają wpadkę, świadomie planują kolejne dziecko.
Maluch się rodzi. Wszyscy się cieszą...
Tylko nie ty- na ciebie jako starszego brata spadł obowiązek opieki nad rodzeństwem.
Rodzice muszą odpocząć, wyjść. Ty zamiast korzystać z młodości- zmieniasz pieluchy, grzejesz mleko- sorry wodę na mleko. Odbębniasz spacerki, czasem też wizyty u lekarza.

Nie tak wyobrażałeś sobie bycie starszym bratem. Nie dziwię się, że nie masz ochoty zajmować się teraz swoim dzieckiem, swoje w życiu już "odbębniłeś". 

Nie usprawiedliwiam i nie krytykuję w tym momencie żadnego ojca. Nie licząc tych, którzy się ulotnili i o istnieniu dziecka zapomnieli- oni są dla mnie beznadziejnym przypadkiem.

Szukam przyczyn takich zachowań. Specjalistą w tej dziedzinie nie jestem. Jedyne co mogę doradzić-

Jeżeli jakiś punkt mojego postu pasuje do ciebie- zastanów się, przeanalizuj. Zmień? swoje dotychczasowe postępowanie i ciesz się z najpiękniejszych chwil jakie możesz spędzić ze swoją latoroślą :) 

72 komentarze:

  1. Zastanowiłam się czytając Twoje słowa, co się w facecie zmienić może pod wpływem choćby ciągłego już w zasadzie nawoływania w mediach i w społeczeństwie do nawiązywania więzi z potomkiem. Niestety, moje obserwacje w tej dziedzinie dają mi sprzeczne odczucia. Z jednej strony widzę, że faceci wychowani w przekonaniu, że z synem się nie mają przyjaźnić, tylko go "wychowywać" a córce to już tylko zapewnić utrzymanie, jednak próbują jakoś w życiu swoich pociech zaistnieć, zorientować się, spróbować. Tyle, że bardzo rzadko utrzymuje im się ta tendencja na dłużej. Może jednak jest to inwestycja w przyszłość- jeśli każde pokolenie facetów zrobi jeden kroczek naprzód, to w końcu będzie dobrze :)
    Z drugiej strony... No właśnie. Daleka jestem od stwierdzenia, że ktoś jest złym ojcem- staram się nie oceniać nie znając wszystkich pobudek. Jednak... Pamiętam jak mojej niepełnosprawnej koleżance urodziła się upragniona córka. Jej mąż był zachwycony. Zachwycony, a nie szczęśliwy. Zachowywał się, jakby dostał pod choinkę jakiś super nowoczesny telewizor, który miał mało który z kolegów. Bawił się z małą na pokaz i to bawił się w sposób nieodpowiedni, czasem wręcz zagrażający jej zdrowiu. Wszystkie obowiązki scedował na żonę, która z dnia na dzień stawała się cieniem człowieka, a on... on chciał być ojcem z reklamy. Opowiadał jak wspaniale zajmuje się córką, nie słuchał żadnych rad i upomnień...
    Kurczę, że też zawsze musi być jakieś "ale" :(
    Niemniej, najważniejsze, że znajdują się tacy faceci, którym się chce, którzy słuchają, którzy naprawdę chcą być ojcem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie najgorsze jest to pojawiające się "ale". Żyję nadzieją, że to wszystko pójdzie ku lepszemu, że mężczyźni zobaczą co tracą i się ogarną. Tatuś na pokaz- najgorsza sprawa. Kiedyś znajomej teściowa powiedziała, że jej mąż to najlepszy tatuś na świecie, zajmuje się dzieckiem lepiej niż niejedna kobieta. Spojrzała na nią i powiedziała prawdę, że przy niej chce się pokazać. Normalnie palcem nie kiwnie. Oczywiście była afera na sto dwa

      Usuń
    2. No i afera była słuszna. Popieram szczerość w takich sprawach, bo inaczej żółć człowieka zalewa...

      Usuń
  2. Na szczęście pod tym względem mój mąż jest aniołem, nawet jeśli czasem mam problemy z punktem drugim, ale staram się pilnować :) Mam nadzieję, że przekaz zawarty w tekście dotrze do kogo trzeba i pomoże naprawić parę spraw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam taką nadzieję, może ktoś się ocknie i statystyki w tym temacie znikną:)

      Usuń
  3. Tylko rozmowa i szczere wałkowanie tematu.Innego wyjścia z takiej sytuacji nie widzę, chociaż różni ludzie po świecie chodzą, więc różny efekt takie rozmowy (o ile się w ogóle odbędą) mogą przynieść - zadowalający, jakiś albo żadnego.

    Zgadzam się z Tobą w pełni, że to smutne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozmowa pomaga to prawda, ale czasem trzeba użyć też innych metod- np. jak jedna osoba mi pisała- wyszła z rana z domu i wróciła wieczorem. Mąż przyjął zupełnie inną postawę, przeprosił i więcej nie mówił, że ona nic nie robi.

      Usuń
  4. Zapomniałaś o tych, którym sie zwyczajnie nie chce, bo uważają, że robią dużo pracując ;p A tak serio, nie wiem co bym zrobiłą, gdybym miała takiego tatusia w domu. Dobrze, że Laura ma dobry kontakt z tatusiem, a on chętnie pomaga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiepska sprawa, jak się tak dzieje. Matki to co nie pracują? nawet jeśli w domu, to jest to nie tylko ogarnięcie mieszkania, ale również opieka nad dzieckiem itp.

      Usuń
  5. Mój mąż doskonale zajmuję się synem i od samego początku uwielbiał przebywać z nowonarodzonym pierworodnym. Niekiedy spotykało się to z niedowierzaniem - bo jak to tak ''Ty idziesz na zakupy, a on z małym zostaje?'' Wiem, że mój mąż doskonale sobie radzi w opiece nad synem i wcale a wcale się od tego nie miga. Jedyny problem ma z ubraniem dziecka, ale dziecko brudne to dziecko szczęśliwe, więc nie ma o czym mówić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jak sama gdzieś wychodzę , to często słyszę pytania : "A z kim Młoda jest?". Z tatą-odpowiadam. Jakoś to dla mnie normalne, ale większość- zwłaszcza starszych ludzi robi wielkie oczy.

      Usuń
  6. Mój mąż lubi zajmować się naszą córcią, ale niestety prawie cały dzień go nie ma i niekiedy wraca jak mała już śpi. Więc na razie to ja się wszystkim zajmuję. Niekiedy wkurza mnie to, że tylko praca i praca, ale nie mogę o nim powiedzieć, że jest złym tatą. Widzę jak się razem wspaniale bawią i wiem, że to nie z przymusu, tylko że naprawdę tego chce i lubi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój mąż też dużo pracuje- tu nie ma o czym dyskutować. Niestety życie zmusza ludzi do takich wyborów. Jest jednak czas wolny i wtedy tatusiowie mogą się wykazać :)

      Usuń
  7. Mój ojciec należał niestety do pierwszej grupy. Wiem, że może faktycznie utrudniano mu kontakty ze mną, ale ja nie jestem sobie w stanie wyobrazić, jak można odpuścić i nie walczyć o kontakt z własnym dzieckiem.
    Dlatego teraz to dla mnie takie wielkie szczęście, że mój syn ma mega wspaniałego tatę! :) Lepiej wybrać nie mogłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli ojciec nie katował, nie znęcał się psychicznie itp. powinien walczyć o kontakt z dzieckiem- takie jest moje zdanie. Cieszę się, że dokonałaś najlepszego wyboru :*

      Usuń
  8. A mój to całkowita przeciwność złego tatusia z Twojego postu :) Jestem z niego dumna ! A nie myślałam że tak się zmieni jak przyjdzie mała na świat , zresztą napisałam o tym tez na blogu jak bardzo go doceniam w tej kwestii :) Strasznie się zaangażował w opiekę nad małą , czasem mam wrażenie że robi to lepiej ode mnie ! ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Takie słowa przywracają wiarę w to, że męski świat nie jest taki zły :)

      Usuń
  9. Kocham ojca mojego synka i chodź nie jest idealny i czasami mam ochotę dosłownie palnąć go w łeb to wiem, że się uzupełniamy, że ja też nie jestem idealna i pewnie wychowamy nieidealne dziecko ale jesteśmy rodziną i się kochamy. Olaf ma bzika na punkcie taty a ja mu oddałam serce. I nie ważne, że ma słabości - każdy ma. Sztuką jest znaleźć osobę która pomoże nam je zmniejszać. Ale statystyki z wyszukiwarek są naprawdę przykre...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idealni ludzie są nudni. Każda z nas ma taki moment, że chce palnąć męża w łepetynę, oni też na bank mają takie momenty:) Ważne jest to żeby się idealnie w tym wszystkim odnaleźć i uzupełniać. Statystyki to prawda, są smutne

      Usuń
  10. Mój mąż jest super tatą, bo nie "pomaga" przy dziecku, ale zajmuje się nim na równi ze mną (no może mniej, bo jednak ja w domu, on w pracy ;)). Ale często widzę też, jak matki utrudniają kontakt swoim ex z swoimi dziećmi i to nie jest fajne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli facet nie bił, nie znęcał się w inny sposób, nie rozumiem utrudniania kontaktów...

      Usuń
  11. Mimo że mój mąż dużo pracuje, to jest świetnym ojcem i bardzo się angażuje w sprawy naszej córeczki, a ja nie wyobrażam sobie, by miało być inaczej. Gaja przepada za tatą i kiedy jest w domu, tylko on dla niej istnieje. Nie upominam go, bo nie mam do tego powodów, zresztą to, że jestem matką nie znaczy, że wszystkie rozumy pozjadałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam taki czas, że ja wiem lepiej. Ogarnęłam się jednak i jest dużo lepiej :)

      Usuń
  12. Ot i cała prawda. Obecnie zmienia się system i ojcowie co raz częściej zajmują się dziećmi, a na ich widok dostają ptasiej gorączki i zaczynają fruwać wokół nich jak wróbelki. Jednak jest też i taka część, która się z rolą ojca nie utożsamia. Dlaczego? Bo kiedyś dzieci wychowywały kobiety. Strudzeni mężowie, po powrocie z pracy, zasiadali przed telewizorem, domagali się strawy i napitku, stękali jacy to oni zmęczeni i wykończeni. Dom i dzieci były domeną kobiet, które musiały ogarnąć wszystko i jeszcze męża "obrobić", bo biedaczek zmęczony taki. Chłopcy czerpią wzór z ojców, dziewczynki z matek. I o ile syn może być albo zajebistym tatą albo takim samym leniem jak jego ojciec, o tyle dziewczynka będzie jak jej mama a na męża poszuka sobie faceta, który będzie odbiciem jej ojca. Albo się "ogarnie: i znajdzie sobie jego przeciwieństwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, zwłaszcza na Sląsku tak było, a już dzieci górników wyraźnie to odczuwały.

      Usuń
    2. Niestety często powielane jest to, co widziało się w domu/ otoczeniu. Prawda jest też taka, że ojcowie coraz bardziej angażują się w wychowanie dzieci- i to jest super:)

      Usuń
  13. Konrad jest świetnym tatą, zwłaszcza do zabaw z dziećmi i uczeniu ich dziwnych słów i gestów :) Ale też się zajmuje młodymi, czy chce czy nie, bo jak idę do pracy to nie ma zmiłuj:) Czasem faceta trzeba po prostu wrzucić na głęboką wodę i już:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyrzucenie na głęboką wodę też pomaga, ale oczywiście każdy przypadek jest indywidualny i tak trzeba do niego podejść :)

      Usuń
  14. Oj, mialam zapedy na "zrobie lepiej i wiem lepiej". Wszystkiego musialam dotknac SAMA, zrobic SAMA, dopilnowac SAMA. Ale przeszlo mi, gdy zrozumialam, ze SAMA dodaje sobie roboty. Podzial 50:50, albo przynajmniej 60:40 jest o wiele bardziej korzystny.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak jest:) Nie ważne jaki podział- w zależności od sytuacji- jest bardzo korzystny :)

      Usuń
  15. Mój ojciec.....cóż, rozwiódł się ze mną i moją siostrą równolegle z rozwodem z matką.....Mój mąż....jak dla mnie to wzór ojca, najlepszy jakiego mogłam wybrać dla mojej córki :)
    PS ja tu trafiłam jako stała czytelniczka :))))
    PS 2 dużo dziewczyn pisze o tych hasłach, przez które ludzie trafiaja na nasze blogi i po Twoim poście zaczyna mnie to coraz bardziej intrygować, by sprawdzić jak jest u mnie, ale.....czy ja na pewno chcę to wiedzieć?? Jakich absurdów moge się tam dopatrzeć? :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że Twój mąż jest super tatą:) Odnośnie haseł u mnie przodują rozkładanie nóg i to, że ojciec nie chce się zajmować dzieckiem

      Usuń
  16. No i jak takich facetów z wbudowanym złym wzorcem naprawiać ?? Chyba muszą dojrzeć..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, ale na pewno jakieś sposoby są :)

      Usuń
  17. Fantastyczny post. Wielu tych przyczyn, tak pytana na wyrywki bym się nie domyśliła, a jednak okazują się dość logiczne. U nas mąż ledwo co pomagał i sprawdził się punkt 2 z tym upominaniem. Popracowałam nad sobą i jest ogrooomna poprawa. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze to się ogarnąć. Ja też miałam momenty, że wiedziałam wszystko najlepiej. Mąż mnie jednak uświadomił i się polepszyło :)

      Usuń
  18. Moje dzieci uwielbiają Tatę :) Nie ma problemu z pomaganiem , nawet ugotuje i posprząta jak trzeba . Jednak najczęściej bywa tak ,że jest w pracy :( Takie czasy ...

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie narzekam, ale czasami irytuje mnie tekst typu 'to Ty jesteś matką'.
    Pewnie wiesz jakie mam doświadczenia ze swoim ojcem, więc cieszę się z tego co mam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tekst " to ty jesteś matką" nie ważne przez kogo wypowiedziany działa na mnie jak płachta na byka. Kiedyś ktoś tak do mnie powiedział- nie pamiętam kto. Z uśmiechem odpowiedziałam, że dziecko ma też ojca i na tym dyskusję zakończyłam.

      Usuń
  20. Na szczęście mój mąż jest dobrym ojcem. Twoje punkty są jednak bardzo trafne. Sama zauważyłam, że gdy zbyt często zwracam uwagę mężowi tym mniej chętnie zajmuje się on synem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem tak to jest, że same sobie i tatusiom życie utrudniamy :)

      Usuń
  21. Ojciec mojej córki zawzięcie realizuje punkt pierwszy. I żadne prośby, by dzwonił, odwiedzał dziecko nie skutkują. Po prostu zrobił sobie nowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam za wyrażenie- dupek do kwadratu!

      Usuń
    2. Do kwadratu to pewnie i tak słabo powiedziane.

      Usuń
    3. Do potęgi entej- chyba będzie lepsze

      Usuń
  22. Mój mąż ma dwóch synów z poprzedniego małżeństwa. Dojrzewają chłopaki i nieraz zrobią jakąś głupotę. Czasem wagarują, młodszy ma problemy z odrabianiem prac domowych. Ich ojciec stara się jak może, kiedy są u nas, dużo z nimi rozmawia. Wyciąga konsekwencje, gdy trzeba. Ale chłopcy wracają do matki i wszystko zaczyna się od nowa. Kobieta nie ma nad nimi żadnej kontroli - nie słuchają jej, a ona ich maksymalnie rozpieszcza. Ostatnio dostali od ojca karę, nie poszli do kina na Gwiezdne Wojny. I co się stało? Mama z nimi poszła, choć w rozmowie telefonicznej zgodziła się na taką karę. Ręce idzie załamać. Ale mąż się nie poddaje, widać, że chłopcy go szanują i słuchają. A ich mama? Najpierw sama pod sobą dołki kopie, a potem dzwoni, że "chłopcy są niegrzeczni, nie chodzą do szkoły, nie sprzątają". Mężowi czasem brak sił, a jeszcze częściej brak słów, ale stara się jak może.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co po Twojej historii ręce mi opadły. Kobiety przeważnie narzekają, że po rozstaniu ojciec się dziećmi nie interesuje ( oczywiście i tak się zdarza), a tu takie akcje. Normalnie bym kobiecie w tyłek nakopała, żeby przejrzała na oczy. Brawo wielkie dla Twojego Męża!

      Usuń
  23. Mój mąż też pomaga przy dzieciach, sam chciał i chce. Ale nie ukrywam, że na początku jak dzieci były małe to wszystko sama, sama, bo się bałam. Jak się okazało super sobie poradził i radzi do dzisiaj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieraz mężczyźni lepiej sobie niż kobiety radzą, często chcemy być te najlepsze i robimy i sobie i tatusiom pod górkę :)

      Usuń
  24. Mnie problem jako żony nie dotyczy: mam fantastycznego męża, który z córką ma dużo lepszy kontakt niż ja (jest bardziej pobłażliwy). Mąż chętnie się z nią bawi, kąpie, usypia, gorzej ze spacerami- to moja rola, ale wiadomo obowiązki się dzieli lub wykonuje wspólne (staramy się wspólnie zajmować córką i spędzać max czasu we troje). Obserwując go widzę super tatę. Mój tata był całkiem inny, skupił się maksymalnie na dbaniu o rodzinę pod względem finansowym. Oczywiście jest wspaniałym mężem dla mamy i dobrym tatą, ale nie przypominam sobie jakichś rozmów z tatą, zwierzeń itp. Być może i moja córka w wieku nastoletnim skupi swą uwagę tylko na mnie- tego nie wiem. Zły ojciec? Dla mnie to taki, który stosuje przemoc, ulotnił się, jest od czegoś uzależniony, toksyczny itp. Nie mam takiego ojca w najbliższym otoczeniu, otaczają mnie naprawdę tylko wspaniali ojcowie- każdy jest inny, każdy cudowny na swój sposób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tacy, którzy stosują przemoc i inne dziwne akcje- to temat na zupełnie inną dyskusję. Mam nadzieję, że będzie ich coraz mniej w otoczeniu.

      Usuń
  25. Rola ojca, jako rodzica jest bardzo obszerna i potrzebna. Gorzej jest wtedy, kiedy wiem że mnie mój tata kocha, niestety ma pracę, w której spędza o wiele więcej czasu niż przebywanie z rodziną, bo "musi". Bardzo lubi swoją pracę, tylko gorzej że nie ma go w większości czasu. ( 4 miesiące w pracy, za granicą. A w domu 2/1 miesiąc...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To o czym piszesz jest trudne. Nie mam doświadczeń w tej dziedzinie i nie bardzo mogę się wypowiadać. Może porozmawiaj z tatą?

      Usuń
  26. W wychowywanie dziecka powinien angażować się również tatuś a nie tylko mamusia bo przecież co dwie głowy to nie jedna. Na szczęście u mnie ten problem nie występuje, ale znam parę u której ten problem istnieje i przykro patrzeć na to. Bo choć mamusia stara zaangażować tatusia w wychowanie dziecka to on po prostu nie chce bo jeszcze nie dorósł do ojcostwa.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze nie potrafię pojąć takiego podejścia mężczyzn. Nie chce się zajmować dzieckiem- no kurde decydując się na potomka przecież wie z czym to się je.

      Usuń
  27. Przyglądałam się relacjom ojciec-dziecko wśród osób z mojego otoczenia i pewnie spokojnie mogłabym wskazać każdy z opisanych przez Ciebie przykładów. Jednak zawsze byłam tylko obserwatorem i choć wiele sobie na ten temat myślałam, to nie komentowałam - zawsze upominałam siebie, że jeszcze wszystko przede mną. I dziś, gdy niedługo sami zostaniemy rodzicami (choć już trochę się nimi czujemy :D), jestem spokojna - spokojna o mojego męża. Bardziej obawiam się o siebie, żeby nie mieć zapędów, że wszystko zrobię lepiej. A przecież ojciec odgrywa równie ważną rolę w życiu dziecko, jak matka. I tego chciałabym się trzymać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, że jesteś "świadoma" zagrożeń i z pewnością je wyeliminujesz:) Jak to się mówi, we dwoje raźniej się żyje:)

      Usuń
  28. Czytając Twój post jeszcze bardziej uprzytomniłam sobie, że mój mąż stara się być cudownym ojcem. Na samym początku przemykały mi przez głowę myśli, że lepiej będzie jak ja coś zrobię sama, o przecież zrobię to lepiej, ale się ocknęłam i puknęłam w głowę, sam się garnął do opieki przy dziecku a, ja mogłam wszystko zepsuć. Rola ojca jest nieoceniona i dziecko potrzebuje go równie mocno jak mamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to. Jeden i drugi rodzic jest dla malucha bardzo ważny. Czasem się zapędzamy, ale jeżeli szybko wracamy do normy- nie będzie najgorzej :)

      Usuń
  29. To ja jadę z przykładem "cudownego" ojca: moja siostra przyrodnia 3 lata temu złożyła pozew o rozwód. Dość miała życia u boku lenia patentowanego, który najbardziej lubił siedzieć przed kompem, grać w płatne gry online i nabijać gigantyczne rachunki za tel. Ale ok, byli sobie wcześniej rodziną i byli pewnie kochanymi rodzicami dla swojej trójki dzieci.
    Pan Mąż się wku**** bo ten pozew i wyrzucenie z domu to był zamach na jego męskie ego. Porwał dwójkę dzieci, trzeciego, najmłodszego mu się nie udało.
    Jest tak cudownym ojcem, że odciął dzieci od matki, ona nie widziała ich dobry rok z hakiem, nie mają kontaktu, zostali zabrani ze szkoły, ba prawie do szkoły nie chodzą, żeby mama ich nie wytropiła.
    Dzieciaki mają teraz po naście lat, chodzą zaniedbani, zmuszani przez tatusia do kradzieży bo im się nie przelewa, ale najważniejsze, że są razem ze wspaniałym kochającym tatusiem...
    Nim ktoś uzna, że coś mi się na głowę rzuciło podsumuję, że ten typ jest egoistą a nie najlepszym tatusiem i ktoś mu powinien te dzieci odebrać bo nie o ich dobro dbał i dba a o zaspokojenie swojego wybujałego ego!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po przeczytaniu Twojego komentarza odjęło mi mowę. Musiałam przeczytać drugi raz, bo na początku myślałam, że mi się przyśniło. Myślałam, że takie rzeczy to tylko w filmach się dzieją :/

      Usuń
  30. nie jednemu ojcu by trzeba ten tekst podesłać :) ku przestrodze.. no czas tak szybko gna a przecież "ważne są tylko chwile"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie- chwile i wspomnienia pozostają w naszej głowie i nas kształtują

      Usuń
  31. Mój mąż niestety należy do tych facetów, którzy mieli złe wzorce, na szczęście jemu wychowywanie dzieci idzie całkiem dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takiej sytuacji należą się więc podwójne brawa!

      Usuń
  32. Świetny tekst z przesłaniem.
    Jeden tatuś uciekł, nie będę tego komentować. Jeśli chodzi o mojego męża, nie narzekam, choć czasem jego pomysły mnie rozwalaja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :*
      Pomysły tatusiów są czasem "genialne" to prawda :)

      Usuń
  33. Nie narzekam na mojego męża... zbyt często. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Narzekanie w granicach rozsądku krzywdy nie robi :)

      Usuń
  34. My baby mamy za swoje! Ciągle myślimy, że my umiemy lepiej odsuwając swoich partnerów od wszystkiego, a potem płacze, lamenty, jaka ja zmęczona i zdołowana, a ten mój chłop do bani. Faceta sobie trzeba wychować, a najlepiej na początku poinformować go, że ty służącą nie jesteś i obowiązki dzielimy na pół. Przy dzieciach nie ma zmiłuj, ojciec taki sam człowiek jak matka i koniec dyskusji. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę się z Tobą nie zgodzić. Tak trzeba robić żeby wyjść na swoje ;)

      Usuń

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane