wtorek, 5 kwietnia 2016

Matko do boju!




Od 4 lat jestem matką. Zanim nią zostałam, miewałam różne wyobrażenia o tym co mnie czeka.
Wiedziałam, że nie będzie tak kolorowo jak w poradnikach. Jednak życie jak zwykle mnie zaskoczyło i dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy.

Po uzyskaniu pozytywnego wyniku na teście ciążowym MUSISZ wszystkim przekazać szczęśliwą nowinę. Każdy z najbliższego ( i nie tylko) otoczenia musi wiedzieć, że spodziewasz się dziecka. 
Powiedz jakbyś się czuła, gdyby nie poinformowano cię o ciąży Ani- siostry ciotecznej- babci sąsiadki, siostry ;)

Nie bardzo to wszystko pojmuję- te wszystkie pretensje dlaczego rodzice jeszcze nie poinformowali wszystkich o swoim szczęściu. Jest to ich prywatna sprawa, kiedy i komu powiedzą. Niestety jak świat długi i szeroki znajdą się istoty, które będą obrażone.

Lekarz zalecił ci odpoczynek/ ciąża jest zagrożona. Nie ważne według prastarych i nowych trendów mimo wszystko musisz się ruszać. Ruch to zdrowie i łatwiejszy poród.

Jednego dnia czujesz się lepiej, drugiego gorzej. Zdarzają się okresy, że nie robisz nic innego jak jedzenie, leżenie, korzystanie z toalety. Niekiedy problemy zdrowotne nie pozwalają ci na bycie aktywną. Nie wiem, nie rozumiem dlaczego wszyscy są mądrzejsi i od razu wyskakują z listą rzeczy, które koniecznie w ciąży trzeba robić. Komentarze typu, że teraz kobiety to by chciały leżeć i pachnieć zasługują na strzał prosto w szczękę. Normalnie mnie nosi jak mądrale opowiadają jak babcie w polu rodziły, ziemniaki zbierały itp. Super, większość z nas nie ma pola i nie może sobie na takie atrakcje pozwolić.

Ubrania w ciemnych kolorach są całkowicie zakazane. Nie ważne, że twoja szafa składa się wyłącznie z nich. Powinnaś się cieszyć, nosić jasne ubrania ( nawet jeśli wyglądasz w nich tragicznie) ponieważ czarne oznaczają żałobę- a ty się przecież cieszysz. Zapisz, nie zapomnij.

Ja osobiście kolor czarny i granatowy uwielbiam. Większość mojej garderoby jest w tych barwach. Nie wpadłam na to, że będąc w ciąży muszę nagle zmienić swój styl całkowicie. Takie kwiatki jednak widziałam. Kobieta krytykowana za kolor ubrań- litości...

Szczęśliwie dotrwałaś- urodziłaś. Wychodzisz ze szpitala i nie ma obijania się. Mimo, że ledwo się ruszasz- wskakuj w sportowe ciuchy i biegnij przed siebie i sił masz w nogach. Nadprogramowe kilogramy zgubisz w tydzień i spokojnie wystąpisz w bikini.

Wydaje mi się, że poprzewracało się ludziom w głowach. Pooglądali sobie gwiazdy, które w tydzień wróciły do formy po porodzie i przekazują to dalej. Jedna z drugą załamuje ręce, zastanawia się co z nią nie tak- jej się to nie udało. Musi jak najszybciej zacząć ćwiczyć. Nie ważne, że dziecko prawie, nie śpi, płacze, musisz się nagimnastykować żeby była chwila spokoju. Musisz mieć siłę na ćwiczenia! Ja nie ćwiczyłam ani razu. Kilogramów pozbyłam się w dłuższym okresie czasu i nie miałam z tego tytułu żadnych kompleksów.

Jeżeli ogarnęłaś już to wszystko przejdźmy dalej.

Jesteś na macierzyńskim, nie masz pracy zostajesz z dzieckiem w domu.

Po pierwsze nie noś dresu! Jest zły, mało seksowny, mąż nie widzi w tobie kobiety- wyrzuć go albo składaj papiery rozwodowe jeśli on jeszcze tego nie zrobił.
Szorując kibel zakładaj szpilki, mała czarna obowiązkowa- idealny strój do pracy.
Do tego obowiązkowy make-up- musisz wyglądać jak człowiek. Jeszcze się kurier przestraszy i paczkę uszkodzi.

Noszę dres w domu. Nie działają na mnie teksty głoszone przez coraz większą liczbę osób. Do ogarnięcia domu, zabawy z dzieckiem jest to dla mnie najwygodniejsze odzienie. Jasne mąż w pracy- można się w takim wdzianku turlać po dywanie. Wraca z pracy- obowiązkowo trzeba się przebrać. Nie wydaje się to trochę śmieszne? Dla mnie bardzo. 
Dla męża to ja mogę się stroić, albo rozbierać wieczorami jak dziecko śpi;)

Makijaż- nie wiem czy krzyczące dziecko, które śpi jedynie w wózku na spacerze umożliwi spokojne malowanie. Jak dla mnie chwila spokoju i szybsze wyjście na zewnątrz było ważniejsze niż czerwona szminka na ustach. Nie mówię, że nie makijaż jest zabroniony, ale jak słyszę, że może przyjść sąsiadka, listonosz, kurier i jak oni mogą widzieć kobietę bez makijażu. Niepomalowana znaczy gorsza? Nie sądzę. 

Narzekanie surowo zabronione- uśmiech na twej twarzy gości od rana do wieczora, 7 dni w tygodniu, 365 dni w roku. Jesteś przecież matką, nic więcej do szczęścia ci nie potrzeba.

Spędzasz cudowne chwile ze swoją pociechą. Nie ważne, że pół dnia się drze, obiad gotujesz 3 godziny zamiast przepisowych 30 minut. Pierzesz 16 parę brudnych majtek, podłoga lepi się po raz 100 i można zostać w miejscu, w którym się człowiek zatrzyma. Padasz na twarz, ale nie MASZ PRAWA NARZEKAĆ. Jest tyle maszyn ułatwiających życie- pralka, zmywarka, odkurzacz- wszystko robi się samo. Co tak ciężkiego robisz siedząc z dzieckiem w domu? Nie odzywaj się bo przecież to nic takiego. Szkoda, że pozostała, pracująca zawodowo część społeczeństwa zapytana co słychać? zaczyna litanię na złego szefa, zbyt długie godziny pracy, beznadziejnych współpracowników i słabą pensję. Ty nie możesz- przecież siedzisz w domu...

Każdy weekend należy do ciebie. Odstawiasz dziecko w bezpieczne miejsce i gnasz na podbój lokali. Przecież urodzenie dziecka to nie koniec świata. Nie możesz się izolować, musisz być w centrum wydarzeń.

Jasne posiadanie dziecka nie wyklucza cię z życia towarzyskiego. Jednak nie zawsze możesz wyjść, ponieważ dziecko jest chore, nie masz go z kim zostawić. Niestety nie każdy został obdarzony liczną rodziną, która akurat ma wolny czas kiedy matka chce zaszaleć. Nie zawsze matka ta ma też siłe na wyjście i imprezowanie. Ale w sumie to czym ona jest zmęczona? ;)

Poruszanie tematu dziecka i wszystkiego co z nim związane- surowo zabronione. Pamiętaj nikogo to nie interesuje.

Spotykając się ze znajomymi nie poruszamy tematu dziecka. Kogo interesuje co dzieje się z twoim potomkiem. Zawsze pytają co u nas słychać a nie u dziecka. Jeżeli jesteś mamą będącą z dzieckiem w domu możesz poopowiadać im o książkach, które czytasz, serialach, które oglądasz, nauczyć szydełkowania itp. Ciekawa jestem kiedy zapytają jak ma się twój brzdąc;) A tak poważnie- każdy opowiada najczęściej o tym co zajmuje większość jego czasu- u jednych będzie to praca zawodowa, u drugich dom... jeśli masz zajebistych znajomych dogadacie się bez problemów i nikogo nie będzie raziło, że gadasz o kupkach, kaszkach itp.

Mamy nie biorą zwolnienia- jak głosi hasło reklamowe. Wgraj sobie program- zero chorób przez najbliższe 18 lat i do boju.

Dziecko nie rozumie, że mama jest chora. Ona musi ciągle działać na pełnych obrotach mimo, że sama pada na twarz a temperatura jej ciała wynosi ponad 39 stopni. 
Takich bredni to ja nie trawię.
Choruję rzadko. Często jednak łamie mnie alergia. Czuję się wtedy gorzej niż mając grypę.
Bywały sytuacje, że nie wyszłam w tym czasie z Młodą na podwórko, nie bawiłam się z nią tak jakby tego wymagała. Czytałyśmy książki, oglądałyśmy bajki a podwórko odbijałyśmy sobie jak mi przeszło. Czasem ona sobie rysuje, ja leżę. Jakoś dajemy sobie radę. Jak każdy człowiek matka ma prawo czuć się dobrze, nie zawsze musi mieć siłę na wszystkie zabawy. Dziecko musi nauczyć się także tego, że nie zawsze będzie jak ono chce- choroba jest doskonałym momentem na naukę.

To by było na tyle. Potraktujcie niektóre punkty z lekkim dystansem i nie róbcie afery o słowa wyrwane z kontekstu. 

Co jeszcze drogie Mamusie byście do listy dorzuciły?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane