piątek, 16 października 2015

Czy ktoś mi to wytłumaczy?

Źródło: pixabay

- Dzień dobry.
- Dzień dobry co panią do mnie sprowadza?
- Cytologia mnie sprowadza.
- Ooo to się chwali, kiedy była pani ostatnio?
- Rok temu.
-To tym bardziej...

Tak wyglądała moja dzisiejsza rozmowa z lekarzem...
Ale czy zawsze jest tak kolorowo?

Niekoniecznie.
Na fp już nie pierwszy raz była na ten temat dyskusja.

Spoty reklamowe, gwiazdy kina i tv namawiają kobiety do tego żeby się badały. I nie krytykuję tego- wręcz popieram całym sercem. 
Jak jest w rzeczywistości?

Oj bywa różnie. Dziewczyny piszą mi, że lekarz kazał im przychodzić co dwa, trzy lata, że badanie kosztuje 20, 50 zł... i tak się zastanawiam o co tutaj chodzi. Ja co roku badam się za darmo a jeśli chciałabym zapłacić to jest to koszt 6 zł- pytałam położną i nie chciała mi uwierzyć, że takie cuda mogą się dziać.

Żyjemy w tym samym kraju, jesteśmy ubezpieczone i każda słyszy od lekarza co innego.
Poważnie nie potrafię tego pojąć, być może jestem zbyt ograniczona żeby to ogarnąć...

Jedno wiem- żyjemy w kraju w którym absurd goni absurd. A cytologia jest tego doskonałym przykładem.

Skoro taka ważna jest profilaktyka dlaczego badania nie są ogólnodostępne? Skąd lekarze biorą takie dziwne kwoty jeżeli jak widać kosztuje to grosze...

Może ktoś mi to wytłumaczy...
Jak to wygląda u Was?

64 komentarze:

  1. Bo prywatnie cytologia kosztuje. Będąc w ciąży, na początku chodziłam do ginekologa prywatnie. Za cytologię płaciłam 30 zloty. Była to kwota użycia pędzelka, szkiełka i zabezpieczenia oraz oddania materiału do badania laboratoryjnego (które normalnie kosztowało ok 10 złotych). Lekarz też wyciągał na tym jakaś dychę.
    Oczywiście, na NFZ cytologia jest darmowa razem roku a w przypadku jakichś niewłaściwych zmian, nawet częściej. Ale ja absurdów polskiej służby zdrowia nie pojmę nigdy więcej nawet nie próbuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale właśnie nie chodzi o prywatne wizyty tylko takie w szpitalu na NFZ. Z tego co dziewczyny pisały to właśnie w szpitalu chcieli taką kasę, a jak chciały za darmo to co 3 lata...

      Usuń
    2. To może taką umowe z nfz mieli podpisaną? kto tam ich wie, a może wymyślili jak dorobić? nie wiem, u mnie też na nfz raz w roku, prywatnie koło 20-30 zł

      Usuń
    3. Ale dziwne to trochę, że w każdym szpitalu co innego obowiązuje...

      Usuń
  2. Szczerze powiem, że nie wiem jak to jest bo od zawsze chodzę prywatnie do ginekologa i wtedy rzeczywiście płacę ok 20zł, ale to jakby mój wybór. Za to muszę się uderzyć w pierś i pokornie przyznać, że dawno nie byłam więc czas ruszyć tyłek.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi również kazano przyjść za 3 lata. Lekarz mówi że to w zupełności wystarczy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to jest dziwne...jeden lekarz mówi, że co rok, drugi, że co trzy lata...ja od początku chodzę co rok.

      Usuń
    2. rak rozwija się w tempie ekspresowym, więc co 3 lata to ...za długo. przynajmniej raz w roku. a i to tak jest długo.

      Usuń
    3. I weź zrozum- fach ten sam, fakty odnośnie raka nie są inne...a każdy co innego mówi i później kobiety głupieją wymieniając się informacjami

      Usuń
  4. Państwowo bezpłatnie można co 3 lata, dlatego chodzę prywatnie i płacę. Jednak wcale nie żałuję tych pieniędzy. Badam się profilaktycznie, robię USG piersi, badania krwi itp. :) Nie palę, nie piję, nie jem słodyczy (choć w tym ostatnim punkcie cierpię), więc mogę sobie pozwolić, by zapłacić 50 zł za cytologię raz na rok. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu ja co roku chodzę na NFZ i nic nie płacę. Od 10 lat ani zł na to nie wydałam... Antyterrorystka

      Usuń
    2. Właśnie w moim rodzinnym mieście w szpitalu jest dokładnie tak samo, raz na trzy lata i nawet takie plakaty wiszą, że po 25 roku życia raz na trzy lata przysługuje bezpłatna cytologia a tak to kasuja 20 złotych.
      Ja jeszcze myślę jak to jest z USG piersi. Wedle wszelkich poradników już takie powinnam mieć ( zważywszy jaka chemia mnie kiedyś ginekolodzy leczyli), a żaden lekarz nawet tego nie zasugerował.

      Usuń
    3. Ja rok temu robiłam pierwszy raz usg piersi. Teraz mam przyjść z wynikami i cytologią i lekarz zadecyduje. Ale również jest darmowe.

      Usuń
  5. U mnie to wygląda w ogóle inaczej, bo ja zawsze zapominam zadzwonić, zeby spytać o wyniki. Ostatnio po pół roku sobie o tym przypomniałam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas jakby były złe to położna dzwoni. U Was pewnie też tak jest ;)

      Usuń
  6. Ja chodzę dość często do ginekologa! Jeszcze rok temu chodziłam niemal co tydzień, staraliśmy się o drugie bobo, ale chodziłam zawsze prywatnie bo zawsze się staraliśmy, najpierw o jedno, teraz o drugie, więc siłą rzeczy cyto miałam często :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takie sytuacji też chodziłabym prywatnie. Powodzenia!

      Usuń
    2. Miałam już w swoim życiu tyle wizyt, że bardzo przywykłam do ich prywatnego "stylu", tak, że teraz specjalnie poszłam na cyto i znowu prywatne.... Jak już mam swojego lekarza... :) Starać sie jednak przestaliśmy, szkoda mojego zdrowia kiedy w domu szalona sześciolatka bryka :)

      Usuń
  7. Się wyprodukowałam w komentarzu, a internet spłatał figla i wszystko zniknęło. Także jeszcze raz, po krótce. We Włoszech służba zdrowia nie jest w 100% darmowa (może takowa być dla niektórych kategori), za badania, wizyty specjalistyczne płacimy tzw. ticket (max wysokość to 36 euro). Mimo to SSN (odpowiednik NFZ) w ramach prewencji oferuje darmowe badania okresowe i tak tzw. pap test jest darmowy co 3 lata (w grupie wiekowej 25 - 65). Do domu przychodzi pisemne zaproszenie na badanie z podaną datą i godziną oraz numerem telefonu, jeslu chcemy datę zmienić..Jeśli chcemy badać się częściej to płacimy ticket, w tym wypadku jest to ok. 10 euro. Poza tym, od jakiegoś czasu kobietom powyżej 34 r. ż. robiony jest HPV test, który jest bezpośrednio skierowany na wykrywania wirusa brodawczaka ludzkiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to jest- ja też się czasem naprodukuję a internet odmawia posłuszeństwa...a mam pytanie czy oprócz tego płacicie jakieś składki tak jak u nas w Polsce?

      Usuń
    2. A pewnie, z pensji odejmowane są składki m.in. na służbę zdrowia (ile dokładnie tego chyba nie wie nikt). Generalnie ciężko porównywać oba systemy, bo wiele je różni...Włoski system nie jest idelany i sporo ludzi narzeka, ale to nic w porównaniu do Polski. NIekiedy są długie kolejki, ale są też możliwości skrócenia czasu oczekiwania - gdy mi wyszedł alarmujacy wynik cytologii i zalecono przeprowadzenie kolposkopii, poszłam po skierowanie do lekarza rodzinnego, który w takich wypadakch na skierowaniu może zaznaczyć ''URGENT'' i wtedy szpital jest w obowiązku w 72h przeprowadzić badanie. (Zupełnie zwolnieni z opłat są osby starsze, z niskimi dochodami, bezrobotni bez dochodów, dzieci itp...) Kiedyś nawet pisałam post o różnicach - we Włoszech wiecej jest leków refundowanych - za darmo dostaje się leki klasy A, ratujące życie czy zapewniające niezbędne leczenie. Dostajemy wtedy najtańszy na rynku lek z daną substancja czynną (tzw. zamiennik). Jeśli zamiennik nas nie interesuje to dopłacamy różnicę w cenie. My gratis dostajemy np. antybiotyki (Augumentin), leki na refluks, leki antyhistaminowe, kwas foliowy, leki do inhalacji.

      Usuń
    3. To mimo wszystko macie trochę udogodnień.

      Usuń
    4. Mimo wszystko tak :). Mam porównanie i tak samo jak Ewa sądzę, że włoska służba zdrowia stoi na bardzo wysokim poziomie, aczkolwiek wizyty prywatne kosztują o wiele więcej, niż u nas. Na dentystę trzeba wydać majątek, ginekolog też sobie liczy, no ale co chcę, jak tu ojro jest :). Ogólnie jednak jest więcej udogodnień, aczkolwiek biurokracja szpitalna wołą o pomstę do nieba.

      Usuń
  8. Faktycznie w Polsce jest to finansowane co 3 lata. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurde to ja się zastanawiam dlaczego robię co roku i nic nie płacę...

      Usuń
  9. W moim miasteczku jest tylko jeden ginekolog i to niezbyt miła Pani doktor (delikatnie mówiąc). U niej zrobisz cytologię za darmo ale wrócisz do domu z bólem brzucha i skołatanymi nerwami. Wolę zapłacić 50 zł za wizytę prywatną w miasteczku oddalonym 20 km. Wyjść z uśmiechem i bez nerwów.

    OdpowiedzUsuń
  10. Eh, faktycznie, masz rację!
    Dobrej Nocy życzę!
    http://fridayp.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. A czy nie jest też tak, że mit jest powtarzany, bo ktoś nie chce się zbadać i znajduje sobie dobry argument "koleżanka była i się placi"...?

    OdpowiedzUsuń
  12. Szczerze, nie mam pojęcia. Ja chodzę prywatnie, bo dostać się do przychodni graniczy z cudem.
    Za cytologię płacę 30 zł,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prywatnie to ja rozumiem, że trzeba zapłacić ale jeśli w jednym szpitalu robią za darmo a w drugim każą płacić to jak dla mnie coś jest nie tak

      Usuń
  13. U mnie w przychodni nfz można bez problemu zrobić cytologię raz w roku. Gdy idę do prywatnej placówki to zapłacę 20 zł więc chyba płaczu nie ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak- to nie jest duża kwota. Mnie najbardziej zastanawia to dlaczego każdy lekarz mówi co innego

      Usuń
  14. Niestety w naszym kraju jest tak, że jeśli człowiek sam nie dowie się, jakie są jego prawa, to nikt nie poinformuje go, że może skorzystać z czegoś... Wszystko jest owiane tajemnicą - parodia.

    OdpowiedzUsuń
  15. Chodzę na NFZ i badania mam robione za darmo, co rok. Mam bardzo dobrego lekarza i nie narzekam na niego, przy każdej wizycie, albo sprawdza na kiedy zapisana jest cytologia, albo zapisuje już wcześniej i każe się na konkretną datę zarejestrować. W dodatku, jeśli wynik byłby niepokojący, zawsze informuje, że pielęgniarka zadzwoni.
    Czasem korzystam z prywatnych usług i do którego ginekologa się nie wybiorę, to pyta się on o Cytologię, kiedy była robiona i od razu podaje cenę. I na przykład, zwykła prywatna wizyta 100 zł, z badaniem na cytologię 150 zł.
    Nie wyobrażam sobie chociaż raz do roku nie zrobić tego badania, w dodatku jeszcze przypominam o nim mojej mamie, ale znowu moja bratowa ma w nosie to badanie, nic jej nie dolega, więc nie czuje potrzeby chodzić do gina. Najgorsze jest jeszcze to, że moja bratanica ma to samo podejście... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że bez problemu robią u Was również badanie. Podejście bratowej i bratanicy...nieciekawe.

      Usuń
  16. U nas za darmo robią co 3 lata i nie ważne w której przychodni miałam robione ostatnio badanie. Jakiś czas temu ginekolog pokazała mi program komputerowy, w którym mogła sprawdzić gdzie i kiedy miałam robioną ostatnią cytologię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tego wszystkiego nie potrafię zrozumieć. Żyjemy w tym samym kraju a co placówka to inne obyczaje...

      Usuń
  17. Ja od zawsze chodziłam prywatnie, więc nie wiem jak to wygląda na NFZ. Mam swojego sprawdzonego lekarza i trzymam się go ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mi ginekolog mówił, że jak miesiączki są regularne i nic nie boli to można co dwa lata. Ja staram się trzymać terminu rocznego. I wolę chodzić prywatnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chodzę co roku. Mój z kolei mówi,że tak trzeba i koniec dyskusji- tak powiedział :)

      Usuń
  19. ja za każdym razem też płacę ale trudno robię to dla swojego zdrowia - aha i żeby było jasne - zmieniałam kilka razy lekarzy i każdy się domagał dodatkowej zapłaty za cytologię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja w szoku jestem...jasne,że jakby trzeba było też bym płaciła zdrowie najważniejsze

      Usuń
  20. ja chodzę na nfz i nie mam problemu ze zrobieniem cytologii- to wszystko zależy od lekarza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właśnie dla mnie to jest chore...zależy od lekarza a jakie on ma prawo decydować o człowieku...nie powinno tak być

      Usuń
  21. Nie wiem, do ginekolog chodzę prywatnie - od 17 lat do tej samej pani doktor. Płacę 20 zł raz w roku. Czy to dużo? nie wydaje mi się. Jak to mówią Jestem tego warta :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest to dużo ale jeśli w jednej placówce robią to za darmo a w drugiej ( na NFZ) każą płacić to trochę to nie bardzo jak dla mnie

      Usuń
  22. Tak, tak- mało, że lekarz poinformował mnie, że cytologia "przysługuje" co trzy lata, to jeszcze powiedział, że częściej i tak nie ma sensu jej robić...
    Myślę, że problemem jest sposób finansowania badań- lekarz, który zleca mniej badań więcej zarabia, niestety...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masakra...jak ostatnio byłam u lekarza cały gabinet kobiet w wieku od 18 do 60 i wszystkie na cytologię...bez płacenia

      Usuń
  23. Dostałam zaproszenie na darmowe badanie. No ale mieszkam w dużym mieście. Robię w czwartek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mieszkam w małym miasteczku i też problemu nie ma :)

      Usuń
  24. Nigdy się nie zastanawiałam, czy cytologia jest u nas w 100% zwracalna, ale chyba jednak tak. Ja badam się co półtora roku-gina twierdzi, że przy stałym partnerze i do pewnego wieku to wystarczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce jak widać wszystko zależy od lekarza...

      Usuń
  25. Nigdy w życiu nie zapłaciłam za cytologię. Od kilku lat chodzę do tego samego lekarza i zawsze miałam darmowe badanie. A odkąd stuknęło mi 25 lat należy mi się też raz do roku ta bardziej profesjonalna cytologia z bardzo szczegółowymi wynikami. A jeśli chodzi o częstotliwość - robię raz do roku, ale jak mi się przypomni to czasami zrobię w ciągu roku dwie cytologie. I lekarz nie wciska mi kitu, że nie zrobi bo za często.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I super! Żeby wszyscy lekarze tak do tego podchodzili byłoby pięknie:)

      Usuń
  26. W ciąży cytologię miałam za darmo, chodziłam prywatnie. Ostatnio robiłam w kwietniu 2014 roku, też za darmo, ale już u lekarza na NFZ. W tym roku się pewnie nie wybiorę, ale w przyszłym już koniecznie.

    OdpowiedzUsuń
  27. Masz rację dziwna sytuacja. Nie wiem o jakim finansowaniu badania piszesz - NFZ czy prywatny gabinet, ale faktycznie w prywatnym gabinecie lekarz jest władzą ustawodawczą i wykonawczą i nawet kwota rzędu 50 zł nikogo nie dziwi. Moim zdaniem kobieta niezależnie od miejsca wykonania badania zawsze powinna płacić ok 10 zł - za próbówkę i może koszt wysłania ale samo badanie (pobranie i przebadanie materiału) powinno być bezpłatne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mówię o badaniu na NFZ. Nigdy nic nie płaciłam a badanie robię co roku i dziewczyny, które pisały o konieczności płacenia też były na NFZ u lekarza.

      Usuń

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane