środa, 7 października 2015

Wpływ taty na życie córki.



Kiedyś Matka na Szczycie w tym poście (klik) napisała o pewnym poradniku. Moje podejście do tego typu publikacji było identyczne. Przeczytałam jednak post i stwierdziłam, że to nie są zwykłe poradniki. Przeważnie moje czytanie takich książek kończyło się po kilku stronach...


Dzięki uprzejmości Wydawnictwa eSPe ( klik) mogę je przeczytać i podzielić się swoimi odczuciami z Wami.

Na pierwszy rzut poszła książka Kevina Lemana "Ile znaczy tata. Trwały ślad, który ojciec zostawia w życiu córki".

Kevin Leman jest ojcem piątki dzieci- ma 4 córki i jednego syna. Doświadczenie, które zdobył na gruncie rodzinnym w połączeniu z wiedzą naukową jest chyba najlepszym co może spotkać czytelnika.
Autor nie rzuca suchych teorii, nie zasypuje nas statystykami i danymi z kosmosu. Przedstawia najważniejsze rzeczy na bazie swojego życia- prób i błędów, które popełnił podczas wychowywania dzieci. Przedstawia również sytuacje, które spotkały innych ludzi i podaje propozycję ich rozwiązania.

Przemawia do czytelnika jako osoba doradzająca a nie narzucająca: "masz robić tak bo ja mówię, że to najlepsze". Tego w książce nie znajdziecie.

Poradnik skierowany jest do ojców. Matki też mogą go przeczytać. Dowiedzą się z niego, że czego by nie robiły, jak się nie gimnastykowały...i tak tata będzie miał największy wpływ na życie córki. Znajdą też błędy wychowawcze, jakie popełnili ich ojcowie...znajdą przyczyny swoich zachowań, sukcesów i niepowodzeń. Zdobędą również wiedzę jak reagować w kryzysowych sytuacjach.

Mnie na przykład zaciekawił fakt, że to którym z kolei dzieckiem jesteś ma istotny wpływ na zachowanie, charakter itp.,

Co jeszcze mi się spodobało- oprócz treści?
Krótkie podsumowania kończące rozdział. 

Nawet jeśli komuś nie będzie chciało się czytać...może zajrzeć na koniec. Przeczyta hasła i chcąc dowiedzieć się o co chodzi... jednak przeczyta ( ja tego nie robiłam- przeczytałam od początku do końca).

Tatusiowie znajdą w książce "instrukcję obsługi" córek. Dowiedzą się jaki wpływ na ich życie mają. 
To jakiego zięcia przyprowadzi pociecha do domu zależy od nich...

Autor przeprowadzi ich przez kobiecy świat i da wskazówki jak się w nim nie zagubić i z wielu potyczek wyjść cało. Podpowie jak rozmawiać na trudne tematy z dorastającymi dziewczętami.

Powiem tak- nieźle ułatwi panom sprawę w kwestii wychowania córek, pozwoli na refleksję i zmianę zachowania, metod jakie stosują.

Tę pozycję z czystym sumieniem mogę polecić. Kupcie swoim mężczyznom w prezencie- z pewnością będzie to trafiona inwestycja:)

37 komentarzy:

  1. Dla mnie nie bez znaczenia jest też fakt, że Kevin Leman jest człowiekiem głęboko wierzącym, więc podejście, które przedstawia nie jest dla mnie sprzeczne z moimi przekonaniami i hierarchią wartości, jaką wyznaję.

    W książce "Ile znaczy mama" także poruszony jest pokrótce wątek wpływu ojca na wychowanie córki - w kontekście tego, jak ukształtował obecną dorosłą matkę jej ojciec. Dla mnie jest to temat bardzo trudny, z którym do końca życia się raczej w pełni nie uporam. Chciałabym żeby każdy tata małej kobietki przeczytał książkę "Ile znaczy tata" i wziął sobie te rady do serca!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam takie marzenie- niech czytają i wychowują swoje córki jak najlepiej :)

      Usuń
  2. Ja chcę taką książkę! Brzmi rewelacyjnie! Chcę dla siebie i dla Pana T. obje byśmy czytali :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Widze kolejną książkę , którą trzeba przeczytać :))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj tak, nic nie boli bardziej jak krytyka ze strony taty i nic nie daje bardziej do myślenia niż jego słowa :) książka wydaje się jak najbardziej warta przeczytania i chętnie po nią sięgnę :)

    prettyfreckless.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda...ścięcie się z mamą nie jest tak okropne jak z tatą- choć też nie jest przyjemne.

      Usuń
  5. Bardzo sie ciesze że wyławiasz dla nas takie perełki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. U mnie ta lista zamiast się kurczyć to się rozrasta...:)

      Usuń
  7. Brzmi zachęcająco a osobiście uwielbiam takie pozycje.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja sama tego nie znam. Wychowywałam się bez taty. Relacje tata-córki poznaję obserwując mojego męża i nasze dziewczyny. Coś pięknego. Poradników nie lubię, ale w arosie jest -35%, a skoro mówisz że warto to klik ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie lubię poradników...ale ten mnie urzekł naprawdę!

      Usuń
  9. Chyba zachęciłaś mnie do przeczytania tej książki

    OdpowiedzUsuń
  10. Przydałoby się, żeby ojciec mojej córki przeczytał, ale chyba za dużo wymagam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może mu w prezencie podeślij;) Bez ujawniania nadawcy

      Usuń
  11. Gosiu, przekonałaś mnie :) z miłą chęcią ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja nawet gdybym chciała kupić ją mężowi, to tego nie zrobię, bo kto mu to przetłumaczy :)? Pozycja jest godna uwagi, choć nie przepadam za poradnikami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszukaj może wersji angielskiej? Ja bardziej bym książkę przewodnikiem niż poradnikiem nazwała :)

      Usuń
  13. Ooo to pozycja koniecznie dla mnie, chciałabym się dowiedzieć co nie co o wpływie mojego ojca na moje życie... bo osobiście idę w zaparte, że nigdy nie będę taka dla moich dzieci jaki był mój ojciec dla mnie... Mam rok starszego brata, ale on był traktowany na innych warunkach, niby byłam oczkiem w głowie tatusia ( tak wszyscy dokoła mi powtarzali ), a tak naprawdę czułam się tfuuu czuję się jakby celowo, krok po kroku próbował kontrolować i rujnować mi życie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie robił tego celowo...tylko nie miał innego wzorca wcześniej, chciał żebyś była bezpieczna i silna...a, że często wychodzi to odwrotnie...

      Usuń
    2. Celowo to na pewno chciał kontrolować moje życie, myślał, że twardą "ręką" tylko można wychować odpowiednio córkę, cały czas żyje w takim przeświadczeniu, a że nie był i nie jest świadom konsekwencji swych metod wychowawczych to jest bardziej niż oczywiste, przynajmniej mam przykład jak nigdy nie będę traktować swoich dzieci

      Usuń
    3. I tu użyję słowa, którego nie cierpię- kiedyś tak się robiło, tak się wychowywało i dalej pokolenia to powielały...trzeba jednak przerwać to błędne myślenie :)

      Usuń
  14. Z ogromną chęcią przeczytałabym tę pozycję i w odpowiednim czasie podsunęła mężowi. :) Będę na nią polować! Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mój mąż by nie przeczytał. Ale on poradników nie potrzebuje :) Jest świetnym tatusiem. Ale sama bym chętnie, z ciekawości poczytała

    OdpowiedzUsuń

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane