wtorek, 9 grudnia 2014

(Nie) grzeczne dziecko

Wiele razy czytałam, i słyszałam, że nie ma niegrzecznych dzieci. Do końca w to nie wierzyłam. Nie raz z moich ust padało stwierdzenie,że moje dziecię jest niegrzeczne. W momencie kiedy ktoś mówił mi, że przesadzam, przecież L jest taka grzeczna odpowiadałam, że jasne jak śpi i jeść nie woła. Mimo znajomości wielu sposobów na "ogarnięcie" mojego wulkanu energii co chwilę zdarza się porażka. Młoda wymyśla nowe akcje, których matka nie jest w stanie spacyfikować... i tak historia kołem się toczy. Raz jest dobrze, za chwilę już gorzej. Nie tylko ręce w takim momencie opadają.

Jak wiecie skończyłam pedagogikę, pracowałam z dziećmi. Z pozoru powinno być łatwiej. Niestety nie jest wcale tak różowo. Staram się, czytam, szukam nowych nieznanych mi sposobów. Czasem ktoś mi podrzuca fajny pomysł. Jedne są ok inne można odłożyć dla przyszłych pokoleń :)

Napisała ostatnio na fb pytanie o zgrzytanie zębami. Pasożyty odpadają. Dostałam kilka odpowiedzi o tym, że dziecko nie radzi sobie z emocjami. Przyjęłam to do wiadomości zaczęłam myśleć. Dzwoni do mnie Ilona i tym co mi mówi otwiera moje oczy szeroko. Nie tylko oczy a także i mój umysł. 

Nie chodzi mi teraz o to żeby się Młodą chwalić ( chociaż każdy rodzic lubi chwalić się osiągnięciami swojego dziecka) ale Ilona uświadamia mnie, że inteligentne dzieci mogą mieć problemy z emocjami. Dużo informacji w krótkim czasie przyswajają i nie radzą sobie z przetworzeniem tego wszystkiego. Faktycznie L bardzo szybko uczy się nowych rzeczy, książeczkę dwa razy przeczytaną zaczyna recytować. Piosenki łapie w locie- zarówno po polsku jak i po angielsku. Jest bardzo chętna do poznawania nowości. Jeżeli już coś opanuje bardzo szybko Ją ta czynność nudzi i trzeba kombinować.

Budzi się w nocy, płacze. Kiedy ja przychodzę uspakaja się i momentalnie zasypia. Kiedyś myślałam, że to mój błąd, że kładę się Nią spać. Później się ewakuuję. Młoda przychodzi po mnie i śpimy razem do rana. Kiedyś próbowałam nauki samodzielnego zasypiania. Skończyło się krzykiem i odpuściłam. Widocznie to jeszcze nie czas. Nagromadzone w dzień przeżycia nie dają jej spokoju w nocy.

Staram się rozmawiać z L o tym co się dzieje, co nowego widziała, co się działo podczas dnia. Czytamy książki- faktycznie wycisza się wtedy. Jedyny sposób to dostarczanie jak najmniejszej liczby bodźców. Ale czy tak się da? Jeżeli dziecko jest ciekawe świata, nowych doświadczeń czy warto zamykać przed nim możliwość doskonalenia się? Wydaje mi się, że nie. Dlatego zaczynam moją edukację w zakresie radzenia sobie z emocjami u dziecka. Postaram się ze wszystkich sił, żeby jak najlepiej to zrobić. Chcę, żeby  Młoda była szczęśliwym człowiekiem:)

Tłumaczę, proszę o to, żeby zachowywała się w określony sposób. Bywa tak, że nie da rady do Niej dotrzeć. Byliśmy u ortopedy. Poczekalnia do kilku gabinetów. L lata jak wściekła. Starsza pani zwraca mi uwagę, że mam nadpobudliwe dziecko. Mówi co robiła ze swoim wnuczkiem, opowiadała, że chodzili na terapię itp. Ok wszystko się zgadza moje dziecię na tyłku za długo nie usiedzi. Nie wiem do końca czy jest to spowodowane nadpobudliwością czy ograniczeniem przez dłuższy czas możliwości ruchu? Przypomnę, że zaczęła chodzić mając rok i 8 miesięcy. Informacje na ten temat mam ze sprawdzonego źródła- nie jest to jakieś widzi mi się wymyślone na poczet tłumaczenia zachowań dziecka i tego, że nie mogę sobie poradzić.
Rozmawiałam z wieloma osobami, specjalistami. Wielu z nich widziało Młodą w akcji. Nie było żadnych opinii, że dzieje się z Nią coś złego. Szukałam, czytałam wiele artykułów. Kilka rzeczy może i by się zgadzało ale zdiagnozowanie nadpobudliwości wcale nie jest taką łatwą sprawą. 
Temperament odziedziczyła po dwóch narwanych osobnikach więc nie ma co się dziwić :)
Nie poddaję się jednak szukam nowych rozwiązań, cudownych sposobów. Mam nadzieję, że uda się to zanim będę siwowłosą babcią :D


6 komentarzy:

  1. Moja mala tez czasami zgrzyta zebami, a odkad zabralismy jej smoczek, robi to coraz czesciej. Tez jest zywym dzieckiem, ale nie wiem, czy to oznaka nadpobudliwosci, bo wydaje mi sie, ze dzieci takie wlasnie sa. Ostatnio podczas wizyty lekarka kazala wziac mi ja na kolana i chciala, zebysmy tak siedzialy caly czas, a to przeciez niemozliwe. Czesto sobie mysle, ze zbyt duzo wymaga sie od malych dzieci, a to raczej niemozliwe. A biorac pod uwage fakt, ze moja coreczka tez pozno zaczela chodzic, nie ma sie czemu dziwic, ze teraz ja nosi:).

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana, uda ci się!!! Jesteś fantastyczną matką!!! I pisz na bierząco o postępach i sposobach, bo za czas pewien ii mnie to czekać będzie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapytaj sama siebie, co to znaczy "grzeczne dziecko"?
    Ciche? Potulne?
    Bez własnego zdania? Bez dyskusji spełniające wszystkie prośby / żądania innych?
    Czy takie dziecko chcesz?

    Jeśli tak, no cóż...
    Jeśli nie, to pomyśl, że dziecko nie robi tego specjalnie. Widocznie ma jakiś problem!
    Polecam te książki i te słowa:
    http://bajdocja.blogspot.com/2012/02/gdybym-moga-od-nowa-wychowywac-dziecko.html

    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chodzi mi o to, żeby dziecko moje było takie jak napisałaś:) To nie tak.Mi bardziej chodzi o ekstremalne sytuacje w których już zaden sposób nie działa...dzięki za link zabieram się za lekturę:) pozdrawiam

      Usuń

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane