poniedziałek, 29 grudnia 2014

Odcinanie pępowiny

Szykuje mi się wyjazd. W sumie niedługi- dwudniowy do Warszawy:) O szczegółach nie będę póki co pisać, ale powiem jedynie, że moją dobrą Wróżką jest Matka na Szczycie :*

Z podjęciem decyzji trochę się ociągałam, ale na szczęście już wszystko załatwione, zaklepane. Torba pod pachę i jadę podbijać stolicę. L mówi, że mam jej przywieźć książkę. Wedle życzenia- dostanie Zwierzaki Pocieszaki z autografami autorek:) Powtarza, że mama pojedzie do stolicy Polski a Ona zostanie z Babcią na dwa dni. Póki co jeszcze trochę czasu do wyjazdu jest, ale dziecię moje nie robi z tego wielkiej tragedii. Wiem, że z usypianiem może być mały problem ale Babcia z Tatą dadzą radę.


Gorzej jest ze mną.



Bywały dni kiedy chciałam wysłać Młodą albo siebie w kosmos z biletem w jedną stronę. Narzekałam, wkurzałam się chciałam odpocząć. Nadarza się okazja a ja mam wyrzuty, że zostawiam dziecko. Wiem, że będzie pod dobrą opieką, że krzywda Jej się nie będzie działa...ale nagle spełni się to czego chciałam, a ja tego wcale nie chcę. Nie chcę zostawiać Młodej i jechać sama. To takie dziwne, ale na pewno każda matka to przeżyła.
Na pewno nie będzie aż tak źle jak to sobie wyobrażam. Przecież mogę zadzwonić usłyszeć głos Młodej. To chyba strach przed tym, że coś mi umknie...Jest to nieuniknione. Pójdzie przecież do przedszkola, szkoły. Nie będę widziała wszystkiego. Jakoś trzeba żyć. Dzieci rosną i rodzice "cierpią". Taka kolej rzeczy:) Ale ja i tak sobie cały czas tłumaczę, że nic złego nie robię :P

Tak więc "wyrodna" matka niedługo pakuje walizki i jedzie sama, samiutka odpocząć, poznać fajnych ludzi:) dobrze się bawić. PT mówi, żebym jechała, bo jakby mi nie pozwolił to bym mu do 60-tki wyrzygiwała, że nie pojechałam. Mówię, że nie będzie tak źle w stolicy mówią po polsku więc się nie zgubię. Jego odpowiedź: miałem nadzieję, że się jednak zgubisz i spokój będzie. O tak się kochamy.


Bo wiecie ja mam mały stres. Miasta nie znam, byłam w liceum na wycieczce i moja orientacja w terenie pozostawia wiele do życzenia. W sumie trasę mi Brat pokazał, obsługi metra nauczył. Może nie będzie aż tak źle :) Jak już dotrę to na pewno będę pod dobrą opieką...a później to już tylko dobra zabawa pozostaje.




1 komentarz:

  1. można i trzeba żyć,ale jak zawsze wybór należy do nas.

    OdpowiedzUsuń

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane