Przejdź do głównej zawartości

Co jeszcze?


- Dlaczego nie odbierasz?- spytał Karol.
- Dzwoni Dawid. Powiedziałam mu, że nie chcę mieć z nim nic wspólnego, wypisałam się ze szpitala a on nie daje mi spokoju.
- Odbierz i spokojnie z nim porozmawiaj. Zapytaj o co mu chodzi.

Luiza odebrała telefon. Dawid chciał się z nią umówić na spotkanie. Znał podobno jakieś fakty z życia Karola, które powinny ją zainteresować. Dziewczyna w pierwszym momencie nie chciała się zgodzić ale Karol ją do tego nakłonił.


- Jestem ciekaw co takiego wie doktorek na mój temat. Spotkaj się z nim. Nie martw się będę miał was na oku. Nigdy nie wiadomo co mu po głowie chodzi.
- Nie wiem czy to dobry pomysł...ale w sumie pójdę. Mam nadzieję, że da mi w końcu spokój.- odpowiedziała Luiza.

- Zamiast się nim przejmować możemy zająć się ciekawszymi rzeczami.- uśmiechnął się i zniknęli w sypialni.


Jakby problemów było mało dziewczyny zgubiły pieniądze i nie miały jak wrócić do domu. Monia zadzwoniła do Karola z prośbą o pomoc. Nie miał wyjścia. Już się szykował do wyjścia...

- Lui przecież ty masz się spotkać z doktorkiem. Jeśli pojadę po dziewczyny nie zdążę wrócić.
- Dam sobie radę. Umówiliśmy się w restauracji więc chyba nic mi nie grozi?- uśmiechnęła się.
- Wrócę jak najszybciej. Nigdzie sama nie wychodź z lokalu. Poczekaj na mnie.
- Dobrze. Jedź ostrożnie.

Luiza szykowała się do wyjścia. Zadzwonił Dawid. Powiedział, że może się chwilę spóźnić, ale będzie na nią czekał jego kolega, który przekaże jej informacje o Karolu. Później on dołączy do nich.
Było jej to trochę na rękę, że nie będzie z nim sama. Ostatnie poprawki i zbierała się do wyjścia.

Zatrzasnęła drzwi i nagle ją olśniło...w mieszkaniu zostały klucze i telefon.
- Kurwa...jak zwykle coś...- była wściekła ale nic nie mogła zrobić. Poszła do autobusu.
Dojechała na miejsce. Przy umówionym stoliku siedział mężczyzna.

- Dzień dobry jestem Luiza, czy to z panem byłam umówiona?- zaczęła niepewnie rozmowę.
- Cześć jestem Adrian. Tak zgadza się. Proszę usiądź.- uśmiechał się.

Chwilę niezręcznej ciszy przerwał kelner przynosząc wino.

- Pozwoliłem sobie zamówić. Mam nadzieję, że będzie ci smakowało.
- Niestety nie mogę pić alkoholu, biorę leki- skłamała Luiza.

Podejrzane wydało jej się to, że kelner przyniósł wino w kieliszkach a nie nalał przy nich...

- Kurwa co się dzieje...dlaczego ona nie odbiera telefonu?- Krzyczał Karol.
- Może zapomniała- odpowiedziała Monia.
- Nie podoba mi się to.

Dojechali na miejsce. Dziewczyny poszły do domu. Karol ruszył na miejsce spotkania.
Po chwili zadzwonił telefon.

-Słuchaj Luiza zostawiła telefon i klucze w mieszkaniu...

Rozłączył się i dodał gazu. Chciał jak najszybciej znaleźć się na miejscu.
Zatrzymał się w bezpiecznej odległości. Przez szybę zobaczył Adriana... ciśnienie znacznie mu wzrosło. Luizy nie było...

Poprzednie części znajdziecie klikając w etykietę w stopce lub w zakładce opowiadania.