czwartek, 9 lipca 2015

Zabawki...to nuda :)



Dziecię moje zabawek ma pod dostatkiem...zabawki leżą w pudłach, przewalają się pod nogami.
Choćby człowiek słonia na złotym łańcuchu Jej dostarczył...nie ma opcji. Sięgnie po książkę.

Czytamy więc kilkanaście razy dziennie. Młoda większość opowieści zna już na pamięć. 
Dziś pokażę Wam kolejne fajne książeczki, które dotarły do nas od Wydawnictwa Babaryba (klik). Z tego co widzę na stronie aktualnie są dość ciekawe promocje :)

Gałgankowy Skarb.

Historia małej Kasi i zagubionej lalki. 


Książeczka, którą znają podobno wszyscy...muszę się przyznać, że mimo tego, że przeczytałam w życiu wiele książek- tej nie znałam.

Rymowana opowieść o zaginionej lalce i jej poszukiwaniach- jest numerem jeden na liście czytelniczej Młodej. Czytamy Kasię, czytamy Kasię słyszę po przebudzeniu.
Kładziemy się, siadamy- zależy od pory dnia i uczestniczymy w szukaniu lalki.

Nieraz coś nam zginęło, nieraz nasze dziecko zapodzieje zabawkę...wiecie jak to się kończy- tak samo jak w wierszyku.


Wszyscy szukają...w najbardziej nietypowych miejscach...zguby niestety nie odnajdują...



Alarm syreny jest coraz głośniejszy...



Żeby pocieszyć płaczące dziecko- kombinujemy na wszystkie możliwe sposoby, które niestety nie pomagają.



Wreszcie gdy ukochana rzecz się znajduje powraca uśmiech na twarzach.

Książeczkę polecam. Większość z Was powróci do czasów dzieciństwa...kolejne osoby tak jak ja poznają twórczość Zbigniewa Lengrena.
Bardzo podobają mi się również ilustracje. Proste,ale przykuwające uwagę.


Kolejna pozycja to nie lada gratka dla fanów matematyki...i nie tylko dla nich.


Liczę do 100. Książeczka, która bezboleśnie wprowadzi dziecko w świat liczb. 
Za górami w lesie mieszkają sobie misie, które łapki mają, miodek też wcinają...mnóstwo przygód przeżywają i dzieciaki do liczenia zachęcają... mogłabym jeszcze trochę popisać, ale zobaczcie sami.








My póki co liczymy do 30- później Młodej się już nie chce. 
Książka oprócz liczenia daje możliwość wymyślania historii. Dziecko moje ostatnio siada i opowiada mi coraz to lepsze opowieści.
Moim zdaniem- rewelacja:)

Znacie książkę "Kto prowadzi'?


Jak wiecie, albo nie- moja Młoda ma wiele zainteresowań. Książeczka ta była strzałem w dziesiątkę.
Pojazdy plus nauka angielskiego- L aż piszczała kiedy pierwszy raz wzięła do rąk "podręcznik".

Jeżeli jesteście osobami, które wprowadzają dzieci w świat języka angielskiego jest to pozycja dla Was.
Nauka języka obcego wcale nie musi być nudna. Połączenie jej z ciekawymi postaciami i sytuacjami jest według mnie genialne. Przez zabawę, bez nacisków wprowadzamy obce wyrazy do słownika najmłodszych. To wszystko zaprocentuje w przyszłości. 











Wesołe zwierzaki przyciągną uwagę niejednego malucha.

Na koniec przedstawię Wam książkę, która póki co chyba bardziej bawiła rodziców niż dziecko.
Mowa o...




Zbiór powiedzonek warszawskich, cudowne ilustracje.  Mądra matka czytając dziecku...zamiast


słowa pupa użyła odpowiednika na literkę d. Młoda przeszczęśliwa biega i powtarza. Niestety ja znałam tę brzydszą wersję i zamiast dokładnie przeczytać powiedziałam co powiedziałam...
Jak dziecię moje chce poczytać mówi, że bierzemy Sraty taty d...w kraty. Idzie więc matka pokornie i czyta już dokładnie każdą literkę.

Mi osobiście największy ubaw sprawił


od razu przypomniałam sobie PT z porodówki...wyglądał właśnie jak dezerter z Powązek.




Znacie pokazane przeze mnie tytuły?
Jeśli tak jakie są Wasze odczucia?

Książki znajdziecie na stronie Wydawnictwa Babaryba http://babaryba.pl/sklep/ ( klik).

38 komentarzy:

  1. U nas to samo!! zabawek się wala wszęzie pełno ale najważniejsze są książki :) jakbym wróciła z biblioteki bez książki - choćby jednej dla młodej - mimo, że leży ich w domu cała sterta to widziałam w jej oczach przeogromne rozczarowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się bardzo cieszę, że dziecko moje lubi książki. Ja też je uwielbiam. Z tego co widzę statystyki dotyczące czytelnictwa w naszym kraju są chyba fałszywe- dużo ludzi czyta książki:)

      Usuń
  2. Mnie najbardziej podoba się "Kto prowadzi?", śliczna grafika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest bardzo przyjemna :) Z tego co się orientuję wielu dzieciom przypadła do gustu

      Usuń
  3. U nas też królują książki i mam nadzieję, że tak pozostanie jak najdłużej. Zamiłowanie do literatury to najlepsze, co udało mi się wpoić dziecku.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kuba lubi książki, ale jednak zabawki w tym,wieku zwyciężają. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas od początku pierwszeństwo miały książki. Po mamusi to ma :)

      Usuń
  5. U nas gdy skończę czytać i dołożę książki to córka z powrotem przynosi te same... ciekawe pozycje prezentujesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja Młoda ma takie akcje, że zestawami czytamy. Kilka książek ale w identycznym zestawieniu. Już się nauczyłam która z którą ma być bo na początku miałam problem

      Usuń
  6. Książek nigdy za wiele. Własnych mamy sporo a i tak okupujemy dwie okoliczne biblioteki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas trzeba półki dorobić. Młoda póki co wszystkie chce mieć na własność, wraca do nich często...z czasem będziemy korzystać również z biblioteki bo to bardzo fajne miejsce jest :)

      Usuń
  7. Książeczka o miśkach! To coś dla nas :)

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie jest podobnie, książki są ważniejsze od zabawek i muszę przyznać, że bardzo mnie to cieszy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. I znów "zachorowałam" na książki- niedługo dla mnie zabraknie miejsca ;) ale jak potem urządzam znajomym dzieciakom popołudnie z książką, to siedzą jak zahipnotyzowani, więc chyba znów wysupłam parę złotych... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale z Ciebie fajna Ciocia:) Kurde jak pracowałam z dziećmi niepełnosprawnymi i bywały dni kiedy nie dało się wyegzekwować żadnej aktywności...brałam książki i była zbiorowa hipnoza. Kolejnego dnia w pracy wchodziłam do klasy a chłopiec stał z książką, którą miałam przeczytać :)

      Usuń
  10. Bardzo fajne te książeczki, ta ostatnia to chyba faktycznie bardziej dla rodziców , albo trochę starszych dzieci, ale ta do nauki liczenia bardzo zwróciła moją uwagę, właśnie szukam jakiejś ciekawej, nietypowej takiej książki dla Eryka, do nauki języka - świetne te ilustracje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te książeczki mogę polecić. Raczej Młoda poleca bo Jej najbardziej do gustu przypadły;)

      Usuń
  11. Dzisiaj w sklepie moje szesnastomiesięczne pacholę zrobiło mi awanturę, bo musieliśmy na chwilę oddać książkę kasjerce, żeby nabiła ją na kasę... Także ten, mam to samo w domu :D Zabawki ją cieszą przez chwilę, a do książki potrafi się przyssać niczym glonojad do szyby akwarium.
    Książki Babaryby bardzo lubimy, przede wszystkim Tulleta, ale też przewspaniałą Anatomię farmy, cudne Pupy, Auta, i genialne Zęboszczotki. Pierwszej książeczki opisanej przez Ciebie nie znam i jakoś nie rzuciła mi się w oczy, a wygląda całkiem przyjemnie. Nad misiami i liczeniem do 100 się mocno zastanawiam bo nie do końca odpowiadają mi ilustracje. Kto prowadzi? zauroczyło mnie już jakiś czas temu i jest wysoko na liście :D A Jak Bum Cyk Cyk też mi się nigdy w oczy nie rzuciło, może dlatego, że mam jakieś wewnętrzne psia w stosunku do Warszawy, jako rodowita Łodzianka :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas podobne akcje z książkami przy kasie bywają :) Pupy mnie ciekawią :)

      Usuń
  12. Ta do angielskiego, koniecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. calareszta.pl9 lipca 2015 23:39

    Gałgankowy skarb to dla nas! Koniecznie muszę zakupić! Moim dzieciom stale coś ginie, a często wcale nawet nie szukają! Strasznie mnie to irytuje. Może jakaś mądra lektura pomoże w tym kłopocie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Młoda ma ten sam problem. Jak coś zginie i zaczyna się jęczenie od razu przypominam jej o Kasi :)

      Usuń
  14. Jak się dzieciom czyta to wyrastają na inteligentniejszych ludzi (ha ha ha wiem po sobie - mi mama też czytała) . A tak na poważnie - warto znaleźć czas na książkę - dziecko to doceni po latach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem tego samego zdania i cieszę się z tego, że dziecko moje kocha książki tak jak ja :)

      Usuń
  15. Ja również nie znam Kasi i jej zagubionej lalki ;)
    Za to mamy ksiazecze 'kto prowadzi' i jest to strzał w dziesiątkę!

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak mnie cieszą takie posty o książkach! :D Nie znam tych pozycji, więc moja radość jest jeszcze większa! :D Bardzo zaciekawiły mnie te książeczki o nauce języka angielskiego i liczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Młoda je uwielbia...z resztą ona uwielbia wszystkie książki. Ps. Wygrałam książkę o Czytusiu :D

      Usuń
  17. Na żywo ich nie widziałam ale już dużo dobrego o nich przeczytałam. Jak widać warto się na nie skusić. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. My też uwielbiamy książki :)

    OdpowiedzUsuń
  19. książki to skarb ale trzeba być rozsądnym i mądrze dozować.

    OdpowiedzUsuń

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane