Przejdź do głównej zawartości

Grzechy z przeszłości...


Nie zastanawiając się ani chwili dłużej Karol udał się na spotkanie z Adrianem.
Podejrzewał, że nie będzie to nic miłego, ale nieobecność Luizy go przeraziła.
Wpadł do lokalu i od razu zaatakował dawnego znajomego.

- Gdzie jest Luiza? Gadaj albo oberwiesz!- krzyknął.
- Spokojnie nic jej nie jest. Najpierw porozmawiasz ze mną, później powiem ci resztę.
- Nie mamy o czym rozmawiać. Mów gdzie ona jest...- Karol zacisnął pięść.
- Przysięgam, że nic jej nie grozi. Usiądź i mnie wysłuchaj.- poprosił Adrian.
- Chyba nie mam wyjścia...

Mężczyźni byli kiedyś wspólnikami. Przez Adriana Karol stracił nie tylko dom, ale i firmę. Komornik zabrał wszystko a po wspólniku ślad zaginął...aż do dziś.
Karol miał ochotę go zabić ale bezpieczeństwo ukochanej było najważniejsze. 
Po chwili rozmowy atmosfera nieco się rozluźniła. Adrian obiecał zwrócić wszystkie pieniądze.
Wyjaśnił również skąd wziął się w całej akcji Dawid. Miał na niego niezły haczyk i musiał to wykorzystać aby spotkać się z Karolem.

- On zniknie z waszego życia. Nie będzie już przystawiał się do twojej kobiety...
- No właśnie gdzie jest Luiza?
- Podejrzewam, że w toalecie, albo uciekła przez okno albo...

Karol nie czekał na dalsze wyjaśnienia. Popędził do toalety... ruch o tej porze nie był zbyt duży więc oprócz Luizy nie zastał tam nikogo. Widząc zaklinowaną w oknie dziewczynę nie mógł powstrzymać się od śmiechu. Po chwili dołączył do niego Adrian.

- No kurwa bardzo śmieszne..-krzyknęła kiedy zorientowała się, że ma obserwatorów.
- Zaraz ci pomożemy.- nadal nie mógł powstrzymać wybuchów śmiechu Karol.
- Myślałam, że się zmieszczę...ani telefonu ani żywej duszy do pomocy. Jedynie dwóch rechoczących kretynów- wycedziła przez zęby.

Po chwili stała już na ziemi. Jej mina mówiła wszystko. Mężczyźni widząc ją wściekłą próbowali zachować powagę ale im to nie wychodziło. 

- Chyba należą mi się jakieś wyjaśnienia odnośnie tej całej sytuacji?
- Niech on ci to wytłumaczy!- Karol wskazał na Adriana, który już trochę się uspokoił.
- Może usiądziemy i na spokojnie pogadamy?- zaproponował winowajca.

Usiedli, opowiedzieli dziewczynie o wszystkim. Nieco uspokojona sięgnęła po kieliszek wina.

- Możesz pić spokojnie niczego nie dodałem.
- Prze to cholerne wino uciekłam, byłam pewna, że coś w nim jest...zaczęła się śmiać,
- Mądra dziewczynka- pocałował i przytulił ją Karol.

Adrian oprócz zadośćuczynienia miał jeszcze jedną propozycję.

-Moja znajoma organizuje pokazy. Moglibyście wystartować ze swoimi ciuchami...
- Lui co o tym myślisz? W końcu ty zarządzasz teraz sklepem.
- Ciekawa propozycja, ale musimy najpierw pogadać z resztą ekipy i zorganizować modelki.

Miłą atmosferę przerwał telefon Moniki. 

- Karol niech Luiza jak najszybciej wraca do domu. Jej mama dzwoniła. Coś dzieje się z jej siostrą.

Mężczyzna przekazał informację. Luiza nie miała jednak ochoty rozmawiać. Wypiła kolejną lampkę wina i poprosiła Karola żeby pojechali gdzieś za miasto. Pożegnali się z Adrianem i ruszyli w drogę.

- Dlaczego nie chcesz rozmawiać z mamą?- spytał po chwili.
- Możemy o tym nie mówić?- rozpłakała się Luiza.
- Ok w takim razie jedźmy do mnie. Odpoczniesz sobie. Jeżeli będziesz chciała to pogadamy.
- Dobrze.- odpowiedziała dziewczyna.

Zanim dojechali na miejsce Monika dzwoniła jeszcze kilka razy. Karol na prośbę Luizy nie odbierał telefonu.
Odebrał jednak kiedy zadzwonił nieznany mu numer...

- Dzień dobry jestem matką Luizy, czy mogłabym rozmawiać z córką?

Luiza wzięła telefon. 

- Nie mamy o czym rozmawiać na razie.
- Ale... twoja siostra jest w ciąży, nie ma pracy, facet ją zostawił...nie mogłabyś jej pomóc?

Wściekła jeszcze bardziej cisnęła telefonem o podłogę...

- Mam nadzieję, że kontakty miałeś zapisane na karcie sim?
- W sumie nie wiem ale czy to ważne?- uśmiechnął się delikatnie i dodał gazu.

Dojechali na miejsce. Luiza wzięła prysznic i położyła się spać. Miała dość wrażeń jak na jeden dzień. W sumie odkąd przyjechała nie było żadnego nudnego dnia. Karol próbował poskładać telefon. Korciło go żeby zadzwonić do matki dziewczyny i dowiedzieć się o co chodzi. 
Telefon działał...mężczyzna wyszedł i wybrał numer.

- Witam jestem chłopakiem Luizy. Chciałbym wiedzieć w czym możemy pomóc?
- Dobry wieczór. Wie pan moja druga córka jest w bardzo trudnej sytuacji. My nie możemy jej pomóc. Pomyślałam, że skoro Luizie się powodzi- skoro nie wraca to tak jest. To mogłaby pomóc prawda?
- Może i mogłaby ale skoro nie chce ja jej nie zmuszę do tego. Musi mieć powody skoro tak nerwowo reaguje...
- Jest pan bezczelny. Nie ma pan prawa tak mówić. Nic złego jej nie zrobiliśmy...to co ona robiła było złe...
- Nie będę tego słuchał. Proszę więcej nie dzwonić! 

Rozłączył się. Długo zastanawiał się nad tym co takiego zrobiła Luiza...


Poprzednie części znajdziecie klikając w etykietę w stopce lub w zakładce opowiadania.