wtorek, 17 listopada 2015

Zabijanie kreatywności dziecka.

Źródło: pixabay

Dzieci kochają rysowanie, kolorowanie. Przynajmniej Młoda to uwielbia.
Co prawda od niedawna, ale przepadła w tym temacie.
Wiąże się z tym nabywanie kolorowanek, samodzielne tworzenie obrazków ( jak ja tego nie lubię,ale tylko dlatego, że nie mam zdolności).
Czemu się przyczepiłam?
Już wyjaśniam.

Dość często w kolorowankach (nie widziałam takich wcześniej, ale ja w życiu mało jeszcze zobaczyłam) obok obrazka do pokolorowania są pokazane wzory. Pies ma być brązowy, hipopotam szary, wąż zielony. Oczywiście podaję przykłady, ponieważ są też rude, czarne i łaciate psy.

Zabieramy się z Młodą do zabawy. Córka pyta czy słoń może być kolorowy. Odpowiadam, że oczywiście. Może być. Patrzy na obrazek i mówi, że ten jest szary. Ja odpowiadam, że nasz będzie tęczowy. 

Zastanowiłam się chwilę nad tematem i uświadomiłam sobie, że w dzieciach drzemie olbrzymi potencjał, który jest tłamszony przez społeczeństwo, przez nas dorosłych.

Pójdzie dziecię do przedszkola i narysuje załóżmy czerwone słońce. Cała grupa zrobi żółte. Następnym razem słoń będzie zielony a nie szary itd. 
Pani stwierdzi, że dziecko ma problemy, trzeba zgłosić się do poradni- nie wymyślam, taka sytuacja miała miejsce.

Ja się więc pytam dlaczego słońce nie może być czerwone? Dlaczego drzewo musi być zielone, a pies brązowy.

Chyba dlatego, że my dorośli tak sobie wymyśliliśmy. Nie może sobie taki dzieciak przenosić na papier swoich wyobrażeń, robić czegoś po swojemu. Nie mieści się to w normie. Standardy mówią inaczej.

Mnie te standardy nie interesują. Jeśli Młoda chce narysować zielone słońce to ja jej na to pozwalam. Może robić co jej się podoba. Jeśli ktoś zgłosi zażalenie z tego tytułu odpowiem, że słynni malarze też wychodzili poza normy i tylko dlatego osiągnęli sukces. 

Tak samo jest w każdej innej dziedzinie życia. Niestety ludzie bardzo często boją się robić coś po swojemu, inaczej niż pozostali. Kieruje nimi jedynie strach przed krytyką, przed odstawaniem od grupy. Idą więc dalej w szeregach nijakości a ci odważni zdobywają świat.

Ja chcę nauczyć swoje dziecko tej drogi, która prowadzi do sukcesu:) Oczywiście bez trupów po drodze ;)

70 komentarzy:

  1. U nas drzewa są fioletowe a słońce pozbawione żółci :) A kto nam zabroni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się spotkałam z uwagą nauczycielki ( dotyczyła osoby znajomej, a raczej jej dziecka), że dziecko ma problem, ponieważ słońce ma inny kolor itp. Powiedziała, że warto to skonsultować z psychologiem...

      Usuń
  2. Masz rację :) Czasem taka kolorowanka z obrazkiem obok jest pomocna, ale z drugiej strony kolorowanie rozwija wyobraźnię dziecka :) Moja córka kocha kolorować, niedługo na blogu będzie to widać jeszcze bardziej :) Jednak kiedy np drukuje jej obrazki z neta, takie z postaciami z bajek, zawsze się upiera by pokolorować dokładnie tak jak są w bajce :) Taka z niej pierdółka perfekcjonistka :) Ostatnio namierzyłam znowu fajną stronę z kolorowankami Disney;a :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak będzie z Młodą w przyszłości. Póki co tworzy po swojemu :)

      Usuń
  3. Moje dzieciaki kolorują jak chcą :) wiedzą, że słońce jest żółte, ale czasem może być niebieskie bo się zamieniło kolorami z chmurami. To jest wyobraźnia dziecka, a ja jej nie hamuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że powinny wiedzieć co i jak. Trzeba jednak dać możliwość samodzielnej interpretacji :)

      Usuń
  4. Ostatnio moja córa zażyczyła sobie na kolację tosty z makaronem (w środku, nie obok). Zaskoczyła mnie, bo dorosły w życiu tosta z makaronem nie wymyśli. Pośmialiśmy się z mężem, ale tego tosta dostała - bez żadnych wyjaśnień, że tak się nie je, że to może być niedobre. Uwielbiam w dzieciach tę umiejętność nieszablonowego myślenia i nieskażoną kreatywność :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często dzieci wymyślają coś, co nam dorosłym się w głowie nie mieści. Ja jeżeli Młoda coś takiego proponuje i nie jest to niebezpieczne- próbuję, korzystam z nowych sposobów.

      Usuń
  5. To jeszcze przede mną, ale chyba najważniejsze to dać dziecku swobodę w wyrażaniu siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swobodę oczywiście w granicach norm bezpieczeństwa- Młoda miewa różne pomysły i nie wszystkie można zrealizować ;)

      Usuń
  6. Ale świetne spostrzeżenie. No właśnie często boimy się wychodzić poza normy bo co powiedzą inni... I ja tak mam... Masz rację nie pozwólmy dzieciom bać się wychodzić przed szereg.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudne to jest zadanie...cały świat jest niestety szablonowy...

      Usuń
  7. Zgadzam się! Nie ma co powstrzymywać dziecka, niech bawi się i rozwija do woli. :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę się z Tobą zgodzić i bardzo to smutne. Pracując jako nauczyciel i mając do czynienia z wieloma już pomocami i i podręcznikami widzę jak wiele w nich szablonów, schematów, okienek do wypełnienia. Nie ma "wymyśl, narysuj", jest "naklej, wstaw". Gotowe zdania, teksty, obrazki i wzory. Odwzorowywanie to tez ważna umiejętność ale Ileż można. A potem zostają jeszcze tylko odpowiedzi wg klucza. Niedobrze się dzieje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam pisanie nowej matury- nie liczyło się to w jaki sposób zanalizujesz temat, tylko czy trafisz w klucz podany przez "specjalistów". Pamiętam też, że Wisława Szymborska pisała analizę swojego wiersza i nie zdałaby nowej matury...jak dla mnie jest to chore

      Usuń
  9. Mądre słowa :) Zapamiętuje bo jak na razie moje dziecko jeszcze nie koloruje :-)

    Ale myślę że to tyczy się wszystkiego. Tak samo słów, bądź grzeczna, siedź ładnie, tak nie rób, grzeczni chłopcy tak się nie zachowują itp i itd. Wsadzamy dzieci w schematy od urodzenia. Bo co to właściwie znaczy. Ładnie? Grzecznie? Można lepiej wytłumaczyć. Np zachowuj się bezpiecznie, nie krzywdź innych. Bo bądź grzeczna to tylko słowa, niczym nie poparte.

    Dość pokrętna ta moja wypowiedź, ale może da się z niej wyłapać sens tego co chciałam powiedzieć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem o co chodzi. Wiadomo,że w teatrze człowiek powinien zachowywać się odpowiednio. Jednak już uciszanie dziecka rozmawiającego, śpiewającego ( nie drącego się) w sklepie jest dla mnie lekkim przegięciem. My z Młodą często chodzimy po mieście i sobie śpiewamy. Ludzie dziwnie na nas patrzą- szczególnie na mnie...

      Usuń
  10. Też nie lubię tych norm. Mój Młody zawsze krytykuje mnie, gdy pies jest niebieski, a nie brązowy. Irytuje go brak konkretnych odcieni kredek. A przecież to nie o to chodzi. Dziecko ma rozwijać swoją wyobraźnię, wychodzić poza schematy a nie trzymać się określonych widełek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety świat jest tak skonstruowany, że potrzeba długiego czasu żeby wyjść z tych schematów...

      Usuń
  11. Bardzo dobrze, że o tym piszesz. Uważam tak samo, wszystko jest z góry narzucone... i tak jak piszesz - Ci co idą swoją drogą odnoszą największe sukcesy !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo wybiją się z szeregu tych, którzy podążają za wyznaczonym wzorem

      Usuń
  12. Ja też się na tym złapałam podczas robienia eko smoka. My już jesteśmy poukładani - chcieliśmy zrobić smoka tak by każdy element do siebie kolorystycznie pasował. Gdy syn powiedział że chce jedną nogę smoka zieloną a drugą niebieską to w pierwszym odruchu chcieliśmy mu wytłumaczyć, że "Tak będzie brzydko". Ale właśnie, kto nam zabroni? Zrobiliśmy po dziecięcemu i wyszło pięknie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My dorośli mamy już utarte pewne zachowania, schematy. Wystarczy spojrzeć na sprawę oczami dziecka- świat od razu jest piękniejszy :)

      Usuń
  13. U nas to w ogóle jest pomieszanie z poplątaniem. Gaja jest jeszcze mała i niech sobie koloruje jak chce. Słońce ostatnio było u niej zielone, a chmury czarne. I co, i nic, fajnie wyszło :). Tata rysownik był dumny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że to nie szkodzi:) Może jedynie pomóc w lepszym postrzeganiu świata- według mnie :)

      Usuń
  14. Zgadzam się całkowicie! Dziecko po to ma wyobraźnię, by samemu tworzyć. Kierowanie się stereotypami hamuje jego rozwój a kto wie, może odkryjemy w naszych dzieciach kolejnego Picasso? ;-)

    Pozdrawiam,
    Weronika

    www.karmicielka.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli w szkole nauczycielka nie zrówna z ziemią dziecka, które narysuje inaczej niż inni ;)

      Usuń
  15. Podziwiam .. ja nie mam cierpliwości ... ale faktem jest że nie wtryniam się w ich " dzieła " :)

    OdpowiedzUsuń
  16. każdy z nas ma wyobraźnie, wielu z nas gubi ją gdzieś po drodze ku dorosłości...pamiętam Starszą jak szalała, jak malowała, a teraz już tylko tak jak ma być ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skąd to się bierze? Z norm narzuconych przez dorosłych, którzy zamiast mobilizować dziecko, wolą podpiąć pod schemat, klucz i mieć miej roboty- chodzi mi o nauczycieli i stworzone standardy.

      Usuń
  17. "odpowiem, że słynni malarze też wychodzili poza normy i tylko dlatego osiągnęli sukces." - szkoda, że tak niewielu ludzi zdaje sobie z tego sprawę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pracowałam z dziećmi niepełnosprawnymi. One dość często w nosie miały standardy i wychodziły im piękne dzieła. To mi otworzyło oczy na wszystko!

      Usuń
  18. Bardzo fajna z Pani mama.
    A przedszkolanki to czasem robią z igły widły, pamiętam, że jako kilkulatka najczęściej rysowałam mamę, panie były jakieś zaniepokojone, dopytywały się, czy coś złego się nie dzieje w domu, a prawda była gdzie indziej - po prostu nie umiałam malować mężczyzn, a jako mała perfekcjonistka bardzo chciałam, żeby było ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żadna ze mnie pani:) Dziękuję za miłe słowa. Niestety tak już jest. Zamiast porozmawiać z dzieckiem normalnie- od razu szuka się problemu

      Usuń
  19. Rozmawiam z dwunastolatkiem. Pomożesz mi to przymocować?- pytam. Jasne, ale jak? No nie wiem, a jak byś to zrobił? Patrzy na mnie jak na UFO, a potem uznaje widocznie, że nie znam odpowiedzi, bo mówi: mogę zadzwonić do taty...
    Szkoła i społeczeństwo odbierają dzieciakom zdolność twórczego myślenia, a to morduje również ich zaradność i zdolność improwizacji. A potem sytuacja, do której nie mają schematu, zwala ich z nóg...
    Warto mieć własne spojrzenie i własny sposób na wszystko, a dzieci, które zostają pozbawione tych zdolności, bardzo trudno nauczyć ich na powrót...
    Mądrze prawisz, jak zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpierw wsadza się dziecko w schematy a później każe myśleć nieszablonowo, być kreatywnym. Jak się tego nauczyć jeśli od początku trzeba trzymać normę, dostosować się do niej...
      Dzięki:)

      Usuń
    2. No właśnie, no właśnie. Najpierw ograniczenia, a potem oskarżenia, że się im uległo... Trzeba chronić dzieciaki przed tym aspektem systemu edukacji. Pozdrawiam.

      Usuń
  20. Bo potem wszyscy wymagają, by dorosły też trzymał się linijek, ramek i kolorów. :) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wymagają...ale jak się ktoś wybije to mu zazdroszczą i mieszają z błotem...

      Usuń
  21. Jak w dzieciństwie Pani w szkole kazała coś kolorować, albo rysować to robiłam dokładnie na odwrót, niż to co kazała zrobić :D Zostało mi do dziś to naopactwo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dzięki temu jesteś fajną osobą:) Mi jak coś kazali i do tej pory każą robić...zachowuję się dokładnie tak jak Ty.
      Ps. zdjęcie w poście u Elizy z kiełbasą wymiata <3

      Usuń
  22. Dlatego nie kupujemy kolorowanek ;)) Ja pamiętam że za moich dziecięcych czasów takie kolorowanki były na porządku dziennym, prawie w każdej był obrazek gotowy. My zdecydowanie bardziej wolimy drukować obrazki do kolorowania i wtedy można je w dowolny sposób malować. A Martynka pod tym względem lubi poszaleć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeśli kupuję to takie, które nie mają gotowców. Te z wzorami dostała. Korzystamy, uczymy się nieszablonowego myślenia :)

      Usuń
  23. Kiedyś, dawno temu o tym pisałam, jeszcze w notatce na fb, gdy nie miałam bloga. To był jeden z powodów, dla których zrezygnowaliśmy z zajęć dla dzieci w domu kultury. Pani z góry narzucała, np. "Teraz narysujcie słoneczku buzię i oczka", a mój syn nie chciał, bo mówił (całkiem słusznie), że słoneczko nie ma buzi. Innym razem robili znicza ze słoika i pani kazała zrobić tęczowego, a mój syn chciał, by znicz był cały niebieski.
    I nie rozumiem, dlaczego dziecko nie ma sobie tworzyć tak, jak samo chce, przynajmniej na tym etapie rozwoju, bo wiadomo, że w szkole, to już sprawa inaczej wygląda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo niefajnie...ja kiedyś słyszałam o akcji, że dziecko wymyśliło nowe rozwiązanie zadania. Wynik był prawidłowy, pani nie doceniła bo w odpowiedziach było inaczej. W szkole to co się robi- wszystko według klucza, według mnie nie jest dobre. Są oczywiście rzeczy, które takie muszą być, są jednak i takie, które można zrobić, rozwiązać zupełnie inaczej. Wystarczy tylko chcieć

      Usuń
  24. Masz rację . To jest takie trzymanie dziecka w ramach. Tak ma być i koniec.
    A jak damy im wolną rękę, to dopiero wtedy zauważymy ich bogatą wyobraźnię...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w racach plastycznych, zabawach zawsze daję Młodej wolną rękę. Znaczy oczywiście wszystko w granicach rozsądku i zachowaniem bezpieczeństwa :)

      Usuń
  25. To zależy na jakim etapie. Bo idąc tą drogą - dlaczego 2+2 jest 4? Dlatego, że mówią tak dorośli? Dlaczego mam siedzieć w ławce a nie spacerować po klasie? Czemu w ogóle muszę chodzić do szkoły, jeśli mogę ten czas spędzić kreatywnie. Myślę, że na etapie przedszkolnym nie warto zabijać ten kreatywności, a potem też ją rozwijać, ale też podpowiadać, że niektóre rzeczy są jakie są i jeśli rysujemy obrazek odzwierciedlający rzeczywistość to słoń jest szary, a jeśli robimy pracę bajkową - niech będzie tęczowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że dziecko musi znać normy i zasady. Tego nie pomijam i uczę Młodą. Jeśli jednak chodzi o prace plastyczne, zabawę- zawsze dam jej wolną rękę. Placówki zabijają twórcze myślenie, szukanie rozwiązań. Np. dziecko kombinuje przy rozwiązaniu zadania z matematyki, rozwiązuje innym sposobem niż wskazany w podręczniku dla nauczyciela niestety nie zostaje docenione za podjęty trud tylko dostaje pałę.Mimo, że wynik się zgadza. Punkt kolejny- wypracowania- nie liczy się to co piszesz jeśli nie trafiasz w klucz odpowiedzi...

      Usuń
  26. Mądre spostrzeżenie! Ja też pozwalam Tosi kolorować jak chce, powstają z tego piękne, kolorowe prace. Nie zwracam uwagi na to, jak powinno to wyglądać, cieszę się, że jej rysowanie sprawia przyjemność!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie najważniejsza jest frajda Młodej. Ja bałam się będąc dzieckiem wychodzenia poza szablony. Teraz to robię i pozwalam jej również :)

      Usuń
  27. I jeszcze słynne "nie wyjeżdżaj za linię".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio Młoda dostała fajną kolorowankę z grubymi konturami i nie wyjeżdża za linię ;) Pamiętam te słowa doskonale

      Usuń
  28. Moje dziewczyny jakoś nie zapałały do tej poty miłością do rysowania. Ale jeśli już rysują to i tak nie są to słońca, drzewka czy kwiatki tylko pełne dynamizmu abstrakcje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może przebiją dzieła Picassa? Kto wie :)

      Usuń
  29. O tak, dziecko ma wrodzoną sporą dawkę kreatywności. Ja podziwiam moje dzieci, zwłaszcza Wiktorię, jakie one mają pomysły przy zabawach, np. klockami, figurkami, przy rysowaniu czy kolorowaniu. Ja myślę schematami, "bo tak po prostu jest", one mają jeszcze tą dziecięcą wyobraźnię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie jest. Ja też łapię się na schematycznym myśleniu i działaniu...staram się to jednak ograniczać do minimum odnośnie twórczości Młodej:)

      Usuń
  30. A ja się wypowiem trochę z drugiej strony... ;) Podczas zajęć dla dzieci, które prowadzę są spotkania, w których uczestniczą dzieci z rodzicami. Zawsze proponuję opiekunom, że mogą w tym czasie odpocząć z boku, poczytać, a gdy będą potrzebni to zapraszam do pomocy. Niestety większość stoi nad głowami dzieci i robi wszystko za maluchy. O tyle, ile mogę zrozumieć, że pomagają w czymś, z czym dziecko może sobie nie poradzić, to nie potrafię zrozumieć np. smarowania klejem elementów, wybieranie kredek itp. Dorośli często są przyzwyczajeni, że decydują za młodszych i tak się w tym zapędzają, że zabierają im czasem całą przyjemność z zabawy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany. Ja sobie takiej akcji nie wyobrażam normalnie. Kurcze,zamiast uczyć dzieci decydować, rozwijać się...aż słów mi brakuje

      Usuń
  31. Kiedy byłam w podstawówce, na jednej z lekcji plastyki nauczycielka zadała nam wykonanie dowolnego rysunku. Jak się później okazało za słowem ''dowolny'' kryły się odgórne normy. Koleżanki i koledzy malowali coś farbami lub kolorowymi kredkami, a ja wzięłam tylko czarną kredkę i narysowałam z pamięci obrazek który dzień wcześniej zobaczyłam w jakiejś książce. Kiedy pani od plastyki zobaczyła moje dzieło z którego nawiasem mówiąc byłam bardzo dumna, wyprowadziła mnie z klasy i poszłyśmy do wychowawczyni, bo jak się okazało według niej miałam problemy. Zrobiłam pracę po swojemu i w dodatku czarnym ponurym kolorem, toż to zbrodnia! Na drugi dzień musiałam przyjść z rodzicem, bo odbiegałam od normy.
    Mieszkam za granicą, moje dzieci chodzą do tutejszej szkoły. Tutaj nauczyciele nie ganią dzieci za kreatywność tylko jeszcze bardziej pobudzają do tworzenia. Kiedy dziecko zrobi coś inaczej jest za to chwalone. Fioletowe drzewo? Różowa żaba? Czarna trawa? Tutaj to nic dziwnego. Żałuję, że kiedyś nie chodziłam do takiej szkoły w której stawia się na rozwój.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie ta dowolność jest przerażająca...dziecko coś wymyśla ale nie mieści się w normach. Czarnej kredki się wszyscy boją okropnie. Nie tylko rysunki mogą wskazywać na problem. Niestety zamiast obserwować zachowanie dziecka podnoszą dym ponieważ używa czarnej kredki. Młoda ma różne fazy- czasem wszystko jest czarne, czasem różowe- i nie dzieje się wtedy nic złego. Jak widać można dbać o rozwój kreatywności dzieci. Wystarczy tylko chcieć.

      Usuń
  32. Moje dzieci uwielbiają wszelkie prace artystyczne. Ja je w pełni akceptuję, choć nie są doskonałe. I niech mówi kto co chce, prace moich dzieci są najpiękniejsze na świecie! Pozwólmy dzieciom na ich wyobraźnię i kreatywność!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sądzę to samo o pracach mojej Młodej:) I niech tak zostanie! Pozwalajmy dzieciom się rozwijać w kierunku jaki wybiorą

      Usuń
    2. Bo dziecięcą sztukę trzeba kochać miłością bezwarunkowa :) Świat jest wystarczająco krytyczny, a rodzice nie powinni się do tego dokładać. Super postawa! A tekst bardzo celny. Pamiętam sytuację z mojej zerówki, kiedy to przedszkolanka nieprecyzyjnie opisała zadanie, a mojego kolegę poniosła fantazja. Wszystko we mnie się buntowało, gdy widziałam jak go strofuje za "nieprawidłową" interpretację. To smutne, że dzieci wykazują się czasem większą wrażliwością i zrozumieniem, niż osoba, która powinna je edukować i uwrażliwić.

      Usuń
    3. Niestety- nauczyciele muszą realizować założony rzez górę plan- smutne to jest bardzo...

      Usuń
  33. Od zawsze, kiedy Tymek mnie pyta czy może pokolorować np. jakiś obrazek na czerwono odpowiadam, żeby kolorował jak tylko chce. Tak więc nasze drzewa są niebieskie, czerwone, zielone, żółte itd., a kiedy nie może się zdecydować robi kolorowe. Kiedyś mąż zapytał, dlaczego to drzewo jest niebieskie, na co Tymek bez zastanowienia odparował: Bo takie sobie wymyśliłem dzisiaj! I koniec. Wiem, że przedszkolanki potrafią zrobić z tego problem. W takiej sytuacji na pewno bym interweniowała, choć czasem to walka z wiatrakami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Młodej również pozwalam. A co to dorośli mają monopol na wszelką wiedzę? :) Pewnie kiedyś z tego tytułu będzie problem- ale nie mój, tylko ludzi, którzy tego nie zaakceptują

      Usuń

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane