Przejdź do głównej zawartości

Zabijanie kreatywności dziecka.

Źródło: pixabay

Dzieci kochają rysowanie, kolorowanie. Przynajmniej Młoda to uwielbia.
Co prawda od niedawna, ale przepadła w tym temacie.
Wiąże się z tym nabywanie kolorowanek, samodzielne tworzenie obrazków ( jak ja tego nie lubię,ale tylko dlatego, że nie mam zdolności).
Czemu się przyczepiłam?
Już wyjaśniam.

Dość często w kolorowankach (nie widziałam takich wcześniej, ale ja w życiu mało jeszcze zobaczyłam) obok obrazka do pokolorowania są pokazane wzory. Pies ma być brązowy, hipopotam szary, wąż zielony. Oczywiście podaję przykłady, ponieważ są też rude, czarne i łaciate psy.

Zabieramy się z Młodą do zabawy. Córka pyta czy słoń może być kolorowy. Odpowiadam, że oczywiście. Może być. Patrzy na obrazek i mówi, że ten jest szary. Ja odpowiadam, że nasz będzie tęczowy. 

Zastanowiłam się chwilę nad tematem i uświadomiłam sobie, że w dzieciach drzemie olbrzymi potencjał, który jest tłamszony przez społeczeństwo, przez nas dorosłych.

Pójdzie dziecię do przedszkola i narysuje załóżmy czerwone słońce. Cała grupa zrobi żółte. Następnym razem słoń będzie zielony a nie szary itd. 
Pani stwierdzi, że dziecko ma problemy, trzeba zgłosić się do poradni- nie wymyślam, taka sytuacja miała miejsce.

Ja się więc pytam dlaczego słońce nie może być czerwone? Dlaczego drzewo musi być zielone, a pies brązowy.

Chyba dlatego, że my dorośli tak sobie wymyśliliśmy. Nie może sobie taki dzieciak przenosić na papier swoich wyobrażeń, robić czegoś po swojemu. Nie mieści się to w normie. Standardy mówią inaczej.

Mnie te standardy nie interesują. Jeśli Młoda chce narysować zielone słońce to ja jej na to pozwalam. Może robić co jej się podoba. Jeśli ktoś zgłosi zażalenie z tego tytułu odpowiem, że słynni malarze też wychodzili poza normy i tylko dlatego osiągnęli sukces. 

Tak samo jest w każdej innej dziedzinie życia. Niestety ludzie bardzo często boją się robić coś po swojemu, inaczej niż pozostali. Kieruje nimi jedynie strach przed krytyką, przed odstawaniem od grupy. Idą więc dalej w szeregach nijakości a ci odważni zdobywają świat.

Ja chcę nauczyć swoje dziecko tej drogi, która prowadzi do sukcesu:) Oczywiście bez trupów po drodze ;)