Przejdź do głównej zawartości

Szelki...

Temat budzący dużo kontrowersji...rozdmuchany...piętnowane matki używające tego wynalazku. Jestem jedną z nich...moje dziecko długo miało problemy z postawieniem pierwszych kroków...jak już Terrorystka zaczęła chodzić...zaczęło się bieganie na spacerze. 

Zgodzę się plac zabaw, plaża, trawa...tam dziecku nic nie grozi i nie potrzebuje kontroli w postaci szelek...ale wyjście na dłuższy spacer przy ruchliwych ulicach bądź zakupy...graniczą w naszym przypadku z cudem..., że zrobisz to co masz zaplanowane...często słyszałam komentarze, że prowadzam dziecko jak psa itp...moja mama będąc na spacerze z L też znalazła się w takiej sytuacji...współczuję osobie, która ją zaczepiła w celu oznajmienia jej tego :) 

Otóż nie prowadzam dziecka jak psa...bo tym psem nie jest. Dbam o jej bezpieczeństwo, a że w taki a nie inny sposób to tylko i wyłącznie moja sprawa...nikogo nie zmuszam do praktykowania szelek...ja wybrałam taką opcję i nie zmienię tego słysząc "mądre rady" i komentarze, które jednym uchem wpuszczam drugim wypuszczam...Nie jest tak, że nie uczę L chodzić za rękę i nie tłumaczę jej zasad bezpieczeństwa...wszystko to robię, ale różnie to wychodzi. Nie uważam, ze krzywdzę tym moje dziecko...wolę mieć dziecko zdrowe i bezpieczne niż wyciągać je spod kół samochodu...

Zanim skomentujesz zastanów się...ja w twoje życie się nie wtrącam, nie narzucam ci jak masz wychowywać swoje dziecko...tak więc mnie i L zostaw w spokoju...niech każdy robi swoje i nie zawraca innym dupy swoimi "mądrościami"...jeżeli uważasz, że źle robię- masz do tego prawo...czas pokaże czy był to dobry krok...być może kiedyś "zmądrzeję" i znajdę inny sposób na dbanie o bezpieczeństwo L :) na dokładkę: od kiedy moje dziecię zaczęło samodzielnie obierać ziemniaki nożem i buszować w koszu zamykam drzwi w kuchni, nie ma tam sama wstępu póki co...i tu też na pewno mi się dostanie bo ją ograniczam :D