środa, 25 czerwca 2014

Szelki...

Temat budzący dużo kontrowersji...rozdmuchany...piętnowane matki używające tego wynalazku. Jestem jedną z nich...moje dziecko długo miało problemy z postawieniem pierwszych kroków...jak już Terrorystka zaczęła chodzić...zaczęło się bieganie na spacerze. 

Zgodzę się plac zabaw, plaża, trawa...tam dziecku nic nie grozi i nie potrzebuje kontroli w postaci szelek...ale wyjście na dłuższy spacer przy ruchliwych ulicach bądź zakupy...graniczą w naszym przypadku z cudem..., że zrobisz to co masz zaplanowane...często słyszałam komentarze, że prowadzam dziecko jak psa itp...moja mama będąc na spacerze z L też znalazła się w takiej sytuacji...współczuję osobie, która ją zaczepiła w celu oznajmienia jej tego :) 

Otóż nie prowadzam dziecka jak psa...bo tym psem nie jest. Dbam o jej bezpieczeństwo, a że w taki a nie inny sposób to tylko i wyłącznie moja sprawa...nikogo nie zmuszam do praktykowania szelek...ja wybrałam taką opcję i nie zmienię tego słysząc "mądre rady" i komentarze, które jednym uchem wpuszczam drugim wypuszczam...Nie jest tak, że nie uczę L chodzić za rękę i nie tłumaczę jej zasad bezpieczeństwa...wszystko to robię, ale różnie to wychodzi. Nie uważam, ze krzywdzę tym moje dziecko...wolę mieć dziecko zdrowe i bezpieczne niż wyciągać je spod kół samochodu...

Zanim skomentujesz zastanów się...ja w twoje życie się nie wtrącam, nie narzucam ci jak masz wychowywać swoje dziecko...tak więc mnie i L zostaw w spokoju...niech każdy robi swoje i nie zawraca innym dupy swoimi "mądrościami"...jeżeli uważasz, że źle robię- masz do tego prawo...czas pokaże czy był to dobry krok...być może kiedyś "zmądrzeję" i znajdę inny sposób na dbanie o bezpieczeństwo L :) na dokładkę: od kiedy moje dziecię zaczęło samodzielnie obierać ziemniaki nożem i buszować w koszu zamykam drzwi w kuchni, nie ma tam sama wstępu póki co...i tu też na pewno mi się dostanie bo ją ograniczam :D

5 komentarzy:

  1. Gosiu, mi zwracają uwagę nawet jak dziecko stoi w autobusie... "siadaj dziecko bo co to będzie jak się przewrócisz".... to będzie przewrócone :p Znam na tyle swoje dziecko, że wiem kiedy się dobrze trzyma, a kiedy trzeba go wspomóc, a jak się uprze, że chce stać to stać będzie.

    OdpowiedzUsuń
  2. No tak wszyscy lepiej znają Twoje dziecko i Ciebie niż Ty sama...jak się przewróci to sobie guza nabije...chyba trzeba dzieci tekstów dobrych nauczyć na takie okoliczności...najgorsze jest to, że wszystkich tak boli, że robisz po swojemu a nie według ich "mądrości"...temat rzeka

    OdpowiedzUsuń
  3. Och, Patryk nie raz odpowiedział, po swojemu tak, ze tym moherom łyso się zrobiło. (Np. raz w pociągu w przedziale dla matek z dzieckiem. Z racji okresu wakacyjnego i dużej liczby podróżujących dosiadali się dorośli bez dzieci. W Poznaniu wsiadają 2 moherki sadzając już tyłki na miejscach pytają się czy mogą. Twierdzę, ze w sumie tak tylko, że dzieci zasypiają. Jedziemy troszkę a te trajkoczą- szczególnie jedna. Po piętnastu minutach 4letni wówczas Patryk z wielką pretensja w głosie: "Przepraszam ale ja usiłuję zasnąć! proszę przestać gadać!")Mi w pierwszej chwili wstyd, ze takimi tekstami do starszych osób, ale potem żałowałam, ze nam dorosłym często brak odwagi na prosta i tak naprawdę nieszkodliwą szczerość. Nawet jak się uda to jest to odbierane jako brak wychowania. Tyle, ze brakiem dobrego wychowania jest wtrącanie się do czyjegoś życia....

    OdpowiedzUsuń
  4. Wpadłam przypadkiem i ... przepadłam ;-) Masz nową czytelniczkę ;-)
    Ja też czasem słyszę za plecami: patrz dziecko na smyczy ;-) i sobie myślę nie ważne że w szelkach, ważne że żywe bo pod samochód nie wbiegło.

    OdpowiedzUsuń

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane