wtorek, 24 marca 2015

Niewykorzystane szanse...


Historia czytelniczki...

Znaliśmy się od zawsze. Mnóstwo wspólnych znajomych, imprez. Ja byłam z kimś, on też...
Los jednak był na tyle "łaskawy", że sprawił nam niespodziankę w postaci wolności. 
Nie było to w tym samym momencie.

Dłuższy czas nie mieliśmy ze sobą kontaktu. Wchodząc pewnego dnia na fejsa zobaczyłam wiadomość. Była od niego- kolegi z dawnych lat. Odpisałam. 
Pisaliśmy ze sobą praktycznie codziennie. Po pracy każdą wolną chwilę spędzaliśmy na "rozmowach".
Po jakimś czasie postanowiliśmy się spotkać. Nie była to żadna randka- po prostu spotkanie w gronie starych przyjaciół. Oczywiście wszyscy twierdzili, że powinniśmy być razem, że pasujemy do siebie itp. Uważałam to jednak za głupie gadanie przy piwie ponieważ jako jedyni z towarzystwa byliśmy bez pary.

Nauczona doświadczeniami z poprzedniego związku nie chciałam jednak dopuszczać do siebie myśli, że mogłabym teraz się z kimś związać. Dobrze mi było samej. 
Kilka wspólnych imprez...widziałam jego spojrzenia. Nadal jednak traktowałam go jak kolegę.

Poznałam pewnego chłopaka.Zaczęliśmy się spotykać. Kontakt z kolegą się urwał. 
Nowa znajomość jednak zakończyła się szybciej niż zaczęła.

Nadszedł Nowy Rok. 

Nieco oszołomiona sylwestrową imprezą odebrałam telefon- od niego. Chwila nie do końca zrozumiałej konwersacji...po której dostałam bardzo zrozumiałego sms-a o treści KOCHAM CIĘ!
Gapiłam się w ekran nie wierząc w to co czytam...
Pierwsza myśl- na bank się pomylił. Druga myśl- człowiek po alkoholu mówi, pisze różne rzeczy...trzecia myśl- może napisał prawdę.

Nie wnikałam. Nie odpisałam, nie zadzwoniłam. Kontakt znów na jakiś czas się urwał.

Po paru miesiącach znajomi zaprosili mnie na imprezę. Nie chciało mi się na nią iść. "Zmuszona" zdecydowałam się na wyjście. Wchodzę do mieszkania koleżanki. Jest siedzi z kumplami. Podeszłam, zagadałam, Był już nieco wstawiony. Kiedy na chwilę zostaliśmy sami. Szepnął mi na ucho czy pamiętam sms-a od niego? Głupią udałam. Pytam : którego? Tego w którym napisałem, że cię kocham...
Nie zdążyłam nic odpowiedzieć- wpadła kolejna ekipa i zrobił się szum...

Nastał kolejny okres milczenia z obu stron. Odezwał się po pewnym czasie informując mnie, że wrócił do swojej byłej...
Zabolało- cholernie zabolało. Wydawało mi się, że traktuję go jak kolegę. W chwili gdy widziałam go oczami wyobraźni szczęśliwego w objęciach innej kobiety żałowałam, że nie jest teraz ze mną.
Oczywiście nie powiedziałam ani słowa na temat moich uczuć. Pisał mi jak im się fajnie układa, ja pisałam, że im kibicuję. Fajnie, że są szczęśliwi. 

Pisząc te słowa- rozsadzało mnie od środka. Miałam ochotę wydrapać pannie oczy, jemu powiedzieć co czuję.
Nie zrobiłam tego. Po jakimś czasie rozstali się. Nie powiem ucieszył mnie ten fakt. 
Chciałam się z nim spotkać pogadać, kilometry jakie nas wtedy dzieliły skutecznie to uniemożliwiły.

Patrząc na moich synów i męża wiem, że dobrze się stało. Był dla nas inny plan...jednak była to jedna z wielu niewykorzystanych szans, które wracają po latach jak bumerang i dają do myślenia.

Autorce dziękuję za okazane zaufanie. 

Pytanie do czytelników:
Jakich szans Wy nie wykorzystaliście?

33 komentarze:

  1. Ja chyba wykorzystałam więcej szans niż było mi dane:)
    I wiem, że we wszystkim jest plan. Kiedyś płakałam za swoim byłym, a po latach to bym mu pomnik wystawiła, za to, że mnie zostawił i dzięki temu mogłam pójść swoją drogą i znaleźć prawdziwą miłość swojego życia:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj ja chyba swoją szansę wykorzystałam. Mojego męża wyhaczyłam w Wyborczej w dziale 'praca'. Pracę dostałam, potem rzuciłam, o mało co nie wyszłabym za mąż za ówczesnego narzeczonego, ale jak wdać ktoś miał inny plan :) Łatwo nie było, książkę można by napisać, my i 'cały świat' przeciw nam, ale jak widać daliśmy radę i dziś absolutnie nie żałuję, że wtedy postawiłam się całemu światu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno ciekawy materiał na książkę ;) Najważniejsze, że Wam się udało i jesteście szczęśliwi

      Usuń
  3. Ja też nie wykorzystałam podobnej do tej tu opisanej szansy. Jednak nie żałuję. Wykorzystałam inną, która wracała jak bumerang :) I dziś jesteśmy z Panem Mężem 2 lata po ślubie :) Wnioskuję z tego, że co ma być to będzie, a miłość się spotka jeśli nie wcześniej to później :)
    Czasami zastanawiam się co by było gdyby... ale po co cofać się..

    A i miałam podobnie po rozstaniu z eksem i dziś też mu za rozstanie dziękuję :) Uwolnił nas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co ma być to będzie- moje życiowe motto!

      Usuń
  4. Zawsze wyciskałam z życia tyle ile tylko można było, więc na szczęście nie mam poczucia niewykorzystanych szans. Robiłam tyle szalonych rzeczy, że mogłabym obdzielić nimi kilka osób. Rodzice dostawali fioła, za to ja teraz nie żałuję, nie tęsknię za szaleństwami. Wyszumiałam się na młodu a teraz mogę wieść spokojne, towarzyskie życie rodzinne. ;)
    Co do kobiety z historii to ona zawsze będzie żałowała, że nie jest z tamtym. Ucierpi na tym bardzo jej rodzina.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie robiłam ja...moja Mama do tej pory wspomina moje występki ;)
      I dokładnie tak jak piszesz teraz już mi się szumieć nie chce ;) no może czasem

      Usuń
  5. ja chyba wykorzystałam swoją szansę dana mi przez obecnego męża :) co prawda druga to była szansa, ale ....jest bosko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, że się układa...reszta mało ważna :)

      Usuń
  6. Ja o swoją szansę zawalczyłam. To ładnie brzmi. Tak naprawdę to odbiłam mojego obecnego męża. Przyjaźniliśmy się przez wiele lat. Wiedziałam, że swego czasu się we mnie podkochiwał. Ja myślałam, że ja w nim nie. Poszłam na studia. Byłam z kimś. A brakowało mi tylko jego. Postanowiłam rozstać się z tamtym chłopakiem i wyznałam miłość. Przeprosiłam, że tak długo czekałam. Namieszałam w jego życiu, ale dziś i on i ja jesteśmy najszczęśliwsi na ziemi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli jest o co/ kogo walczyć to jak pokazuje Wasza historia trzeba to zrobić :)

      Usuń
  7. hmm ciekawa historia ...ja jednak wychodzę z założenia,że nic w życiu nie zdarza się bez przyczyny i każdy poznany człowiek w życiu jest po coś żeby czegoś Nas nauczyć..często takie historię są po to,żebyśmy wyciągali na przyszłość wnioski :) Tak naprawdę każda nasza decyzja w życiu niesie za sobą jakieś konsekwencje,doświadczenia...

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja swoją szansę prawie przepuściłam przez palce. Byłam z M trzy lata, gdy nagle mi się "odwidziało". Rozstaliśmy się, chwilkę byliśmy z kimś innym, ale na szczęście wróciliśmy do siebie. Chyba po prostu jesteśmy na siebie skazani. Ja za tą drugą szansę jestem bardzo wdzięczna losowi :) I M

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja chyba wykorzystałam najlepszą szanse jaką dał mi los. Dzięki temu mam ich, męża i córkę.
    Naslonecznej.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Myślę, że każdy przeżył kiedyś podobną historię. A że my, baby, lubimy popadać w sentymentalne nastroje, to i zastanawiamy się nie raz "jak by to było, gdyby..." :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem czy faceci mają tak samo? :)

      Usuń
  11. Ty moją historię znasz miłosną i absolutnie nie żałuję niczego na dzień dzisiejszy :) Jestem ogromną szczęściarą mając przy sobie mojego Huberta, na którego tak długo czekałam. Jak widać, czekanie się opłaciło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Twoja historia to niezły materiał na książkę ;)

      Usuń
  12. Nie wykorzystałam kilku okazji by zmienić swoje życie o 180stopni ale dzisiaj dochodzę do wniosku, że tak po prostu miało być. Jestem szczęśliwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, że jesteś szczęśliwa! :)

      Usuń
  13. w pracy w kariweze zawodowej trafiłó się parę razy. fakt żal.


    jeśli chodzi zaś o sfere uczuciowa to nigdy....to jakiś cud że wgl znalazłam męża bo nikt mnie nie chciał i o ały włos nie zostłam starą bezdzietna panną więc na tym polu nie mam czego żałować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żaden cud! Musiałaś tylko trochę poczekać na przeznaczonego Ci mężczyznę :)

      Usuń
  14. Ja to powinnam mieć na nazwisko "Niewykorzystana okazja". Uważam jednak, że w moim życiu przeznaczenie odegrało dużą rolę. Tego, co było kiedyś, nie rozpamiętuję, bo nie ma to sensu, niemniej niektórych rzeczy żałuję. Dawne miłości tymczasem wcale mnie nie obchodzą- mam swojego męża, Gaję i jestem zwyczajnie szczęśliwa:). Nie zawsze tak było i dlatego doceniam to, co mam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przepraszam Panią bardzo ale Pani poczucie humoru jest najlepsze z jakim się w życiu spotkałam :*

      Usuń
  15. Tak się zastanawiam czy jakaś niewykorzystana okazja mi się przytrafiła?
    Na pewno nie miłosna, bo z pierwszą miłością tworze rodzine ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Widzę, że temat budzi wielkie emocje. U mnie też. Oj te szanse

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy znajdzie w swoim życiorysie co najmniej jedną niewykorzystaną ;)

      Usuń
  17. Co to znaczy wykorzystać szansę.

    OdpowiedzUsuń

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane