W Wielkanocny poniedziałek dziecię moje obchodziło swoje 3 urodziny. Imprezka była w niedzielę, ponieważ ze względu na brak umiejętności tort był zamawiany;)
Młoda z PT ułożyli przemówienie dla gości. L pięknie je powiedziała zbierając wiele oklasków.
Mimo, że matka się starała koronę zrobiła, nie założyła jej na głowę. Co się dziwić zrobionej fryzury nie chciała sobie popsuć ;)
Goście jak co roku przyodziali czapeczki ;)
Urodzinowe wdzianko sama sobie w sklepie wybrała i była z tego tytułu bardzo dumna.
Ojc ( tak Młoda nazywa teraz PT) i matk w sobotę zajęli się dekorowaniem pokoju. L dzielnie pomagała.
Podczas imprezki Terrorystka nauczyła się wierszyka "Mam 3 latka..." i dumnie go teraz recytuje stając przy stole i sięgając brodą ponad blat ;)
Nie wiem kiedy ten czas minął. Niedawno usłyszałam Jej pierwszy krzyk ( rozdarła się na cały oddział po wyjściu z brzucha) a teraz słyszę pierwsze pyskówki ;)
Na koniec zdobycze urodzinowe
i prezent od Zajączka
Dziecię szczęśliwe, rodzice też. Za rok jednak kupuję jednorazowe talerzyki ;)