Przejdź do głównej zawartości

Im mniej wiesz tym lepiej śpisz?


Poprzednie części znajdziecie tu:

Po nagłym wyjściu Ani i Karola, Luiza nie mogła ogarnąć swoich myśli. Słowa mężczyzny, jego spojrzenia były dla niej jednoznaczne. Dalej nie wiedziała co ma o nim myśleć. Chętnie jej pomaga, proponuje wspólne mieszkanie...a ma kobietę, która jest w ciąży. Coś tu nie grało.

Z rozmyślań wybił ją telefon. Dzwonił oczywiście Karol.
- Chciałem cię przeprosić za nagłe wyjście. Ania bardzo źle się czuje i nie mogliśmy zostać...
-Nic nie szkodzi- odpowiedziała. - Przecież nic strasznego się nie stało. Mam jedno pytanie: na jakiej ulicy mieści się sklep? Nie wiem gdzie mam się stawić do pracy.
- Nie musisz się o nic martwić, przyjadę i odstawię cię na miejsce- odpowiedział uradowany.
- Nie chcę nadwyrężać twojej uprzejmości- odparła nieco zdenerwowana.- Zajmij się Anią. Ona z pewnością bardziej potrzebuje twojego wsparcia.
- To prawda oprócz mnie nie ma nikogo, kto mógłby przy niej być. Sklep mieści się na ulicy Akacjowej 25.
- Dziękuję za informację. Do zobaczenia w poniedziałek.
- Do zobaczenia- odpowiedział. 
Powiedział jeszcze coś, ale nie dosłyszała ponieważ szybko odsunęła telefon w celu zakończenia rozmowy.

- Do diabła z tym facetem- burknęła pod nosem. Miała dość takich zagrywek. Chciała wyjaśnić wszystko i postanowiła delikatnie wybadać sprawę kiedy zostaną same z Anią.

Najważniejsze teraz było znalezienie mieszkania. Nie mogła za długo zostać w hotelu. Zaoszczędzone pieniądze musiały jej starczyć jeszcze na życie i zapłacenie za lokal. Karol proponował zaliczkę, mieszkanie. Nic jednak od niego nie chciała nie wiedząc jakie ma wobec niej zamiary.

Wróciła do pokoju. Odpaliła komputer. Poszukiwanie lokum zajęło ją do tego stopnia, że przestała myśleć o zagrywkach szefa.
Ten jednak dość szybko o sobie przypomniał.
Zadzwonił po raz kolejny.
Nie miała ochoty na rozmowę z nim.
Odebrała jednak.
-Luiza przepraszam, że przeszkadzam. Ania trafiła do szpitala. Nie będzie mogła się tobą zająć. Przez pierwsze dni ja zajmę jej miejsce, później kogoś znajdziemy. Mam nadzieję, że to ci nie przeszkadza?
- Nie skądże...
-Cieszę się. Będziemy mogli się lepiej poznać- niemalże wyśpiewał te słowa.
-Przepraszam ale czekam na ważny telefon, muszę kończyć.
-W takim razie nie przeszkadzam. Do widzenia.

-Ania w szpitalu, on się niczym nie przejmuje. Cieszy się, że spędzimy ze sobą więcej czasu, że się lepiej poznamy- mówiła sama do siebie. Sytuacja zaczynała ją przerastać. Zaczęła bać się szefa. Nie wiedząc o co mu chodzi czuła się jakby stąpała po cienkim lodzie...