Przejdź do głównej zawartości

Jeśli kulturalnie się nie da...?


Plac zabaw- dzieci się cieszą rodzice czasem mniej. Postów na ten temat jest tyle co rodziców w sieci.
Doniesienie pierwsze- Młoda sama wchodzi na ślizgawkę:) Ale dziś nie o Jej umiejętnościach- znów jednak będzie sytuacja z tego obiektu.
Wchodzi Młoda na ślizgawkę. Na niej siedzi 10- letnia dziewczyna. L pyta/ prosi: czy mogłabyś zjechać dziewczynko bo ja też bym chciała? Zero reakcji. Dziecko moje powtarza drugi, trzeci raz. Nadal nic. Ja się nie odzywam. Obserwuję.

Po kolejnej nieudanej prośbie spycha dziewczynkę na dół. Zjeżdża. Biegnie na drabinkę a dziewczyna wchodzi "od dołu". Znów blokuje zjazd. Głupawo się przy tym uśmiecha. 
Córka moja ponownie kulturalnie prosi o odblokowanie zjazdu. Reakcja jak wcześniej.
Ponownie spycha "przeszkodę". 

Dziewczyna w końcu idzie sobie i dziecko może zjeżdżać.
Wiem to niewychowawcze, że pozwoliłam dziecku zepchnąć kogoś... jednak ile można prosić. 
Jeżeli sytuacja dotyczyłaby mniejszego dziecka interweniowałabym. Nie pozwoliłabym na to żeby zrobiła krzywdę.
Jednak mniejsze dzieci nie robią czegoś podobnego.
Wchodzą, zjeżdżają i nie ma problemu.

Nie wiem czy to kolejne dziecko, które szuka zainteresowania ze strony dorosłych?
Być może ale mimo moich zapędów pedagogicznych nie mam zamiaru wychowywać wszystkich dzieci po kolei.
Później dziwią się dorośli, że młodzież niewychowana...robi to czy tamto.
Jeżeli my rodzice nie nauczymy od najmłodszych lat kultury nikt za nas tego nie zrobi...
Niestety podstawy wynosi się z domu a nie z placówek...
Być może czekała na rozkaz a próśb nie zna?
Nie wiem...
A Wy jak byście zareagowali?