Przejdź do głównej zawartości

"Przez" Z. Papużanka



Zjawia się po długiej nieobecności, wynajmuje mieszkanie, praktycznie z niego nie wychodzi. Zakupy robi przez internet, z nikim się nie spotyka. Ma tylko jeden cel... 

Bohater najnowszej książki Zośki Papużanki "Przez" pięć lat wcześniej porzucił żonę, teraz wynajął mieszkanie w bloku naprzeciwko. Obserwuje ją, robi zdjęcia. Dokumentuje każdy jej ruch. W międzyczasie uwiecznia na fotografiach również inne osoby. Swoje obserwacje skrupulatnie notuje, wie o której ludzie wychodzą do pracy, wie kiedy stróż robi sobie przerwę. Jego rzeczywistość kręci się wokół misji, którą zamierza wykonać. Czy mu się to uda? 

W tej książce nie znajdziecie akcji, która będzie się rozwijać i stopniować napięcie. Nie będzie porywów serca, zbrodni , szukania zabójcy, czyli tego, czego większość z nas szuka w literaturze.
Czy ta książka ma szansę przebić się przez popularne w dzisiejszych czasach trendy w literaturze?

"Przez" wciągnęła mnie od pierwszych stron, dała możliwość poznania innego spojrzenia, zatrzymania się, zwrócenia uwagi na często pomijane, życiowe aspekty.

Jest to pozycja, która obnaża ludzkie niedoskonałości na wielu życiowych płaszczyznach. Dążenie do ideału, wytykanie słabości, chęć kontrolowania innych. Ile razy dziennie mówimy/ myślimy - "zostaw, ja to zrobię lepiej", poprawiamy czynności wykonane przez partnera, dziecko i innych? 

Nie ma przyzwolenia społecznego na niedoskonałość. Człowiek, który nie realizuje wszystkiego od a do z często uważany jest za osobę słabą, niepotrafiącą poradzić sobie z rzeczywistością. 

Takie podejście cechuje również bohatera powieści. Jest fotografem, który w momencie robienia zdjęcia dąży do ideału. Światło nie takie, ustawienie złe, nie ten profil. Swoje dążenie do doskonałości , harmonii we wszystkim zapędza go w miejsce, w którym nie potrafi sobie poradzić z niedoskonałą w jego mniemaniu żoną.

Znika, wraca, żeby...właśnie po co on wraca? Nie wchodzi do mieszkania z bukietem kwiatów i nie przeprasza za swoją wieloletnią nieobecność. Siedzi w bloku obok , obserwuje i robi zdjęcia.

Powieść Zośki Papużanki to nie książka na jeden czy dwa wieczory. To historia, którą trzeba przeżyć razem z bohaterem, niespiesznie, zwracając uwagę na szczegóły. Taka "stop klatka". Jeżeli zdecydujecie się na lekturę, wiedzcie, że się nie zawiedziecie. Pod warunkiem, że jesteście gotowi na spotkanie z prozą, która jest bardzo oryginalna, a przez to niesamowicie intrygująca. 

Komentarze