Przejdź do głównej zawartości

Posty

O niej i o nim...

Mam 15 lat...głupi wiek ale co tam...mam różnych znajomych...młodszych, starszych. Jest i ON...wszystko pasuje- krótko ścięte włosy, bluza z kapturem na plecach...myślę sobie fajny z niego gość, można z nim pogadać...ale ma 19 lat...trochę za stary, PT mówił mi,że tez zwrócił na mnie wtedy uwagę...ale za młoda byłam:)...później widzisz Go z dziewczyną...ok pozamiatane... Wasze drogi się rozchodzą...po to żeby ponownie się zejść...już na zawsze:D (taką mam nadzieję). Wracam sobie pewnego dnia z pracy...muszę iść do fryzjera...nie chce mi się zmęczona jestem...ale jakaś siła mnie ciągnie...idę- bez makijażu, włos każdy w inną stronę...ciuchy co najmniej nie wyjściowe...po latach spotykam mojego PT...Chwila rozmowy i to by było na tyle... Za jakiś czas dzwoni telefon...ja go oczywiście nie mam przy sobie...bo pracuję...zerkam więc a tam dwa nieodebrane połączenia...wiem od kogo...Jego numer miałam zapisany...zdobyty podstępem...ale nie o tym...(nigdy pierwsza do faceta nie dzwonię). O...

Żeby wygrać trzeba grać :)

Biorę udział w wielu konkursach...czasem trzeba coś napisać...wysłać zdjęcie...są też takie w których losowani są zwycięzcy...szczęście czasem się do mnie uśmiecha i już trochę nagród mi przybyło...trochę dla mnie, trochę dla Młodej, dla PT też:) Cieszę się ze wszystkich...ale próbuje też szczęścia w totka...i tu niestety za każdym razem rozczarowanie...no nie ma opcji na to, że wygra się jakieś większe pieniądze...doszłam ostatnio do wniosku, że po prostu te pieniądze nie są nam do szczęścia chyba potrzebne...to nie nasz czas. Kredyt by człowiek spłacił, auto albo dwa sobie kupił:) Można by było trochę zaszaleć za taką szósteczkę :D No ale dobra nie narzekam kiedyś może się uda... Jest jedno najważniejsze co w życiu wygrałam...to PT i L...niby oczywiste zakładasz rodzinę, przychodzi czas na dziecko...urodzenie w dzisiejszych czasach dziecka bez żadnych komplikacji to właśnie jak wygrana w totka... kochający Partner również...Cieszę się, że mimo wszystkich problemów jakie spotkały ...

Ludzka znieczulica...

Dlaczego ludzie widząc, że dzieje się coś złego drugiemu człowiekowi nie zwracają na to uwagi. Przecież powinno się pomagać. Niestety coraz częściej widzi się osoby obojętnie przechodzące obok leżącego na chodniku człowieka, bitego dziecka. Nie zwraca się również uwagi na awantury za ścianą... Sytuacja opisywana przeze mnie na funpage...dziecko biegnie prosto na ulicę, matka za nim...mój znajomy zatrzymuje dziecko i tłumaczy mu, żeby poczekał na mamę, że nie wolno wybiegać na ulicę, bo może go potrącić samochód. Matka dobiega wyzywa faceta od najgorszych. On kwituje to słowami, że dzięki jej reakcji już nigdy nie zatrzyma żadnego dziecka, nawet jakby miała mu się stać krzywda...i wcale nie dziwię się takim zachowaniom jak jego. Chciał pomóc...zamiast dziękuję usłyszał same niemiłe słowa...czy tak powinno się dziękować za to, że ktoś chronił dziecko przed możliwą tragedią? Chyba nie.Nie każdy człowiek zainteresowany twoim dzieckiem ma wobec niego złe zamiary. Awantury domowe...coraz...

To nie byłoby to samo cz.2

Tatko zacząłeś czytać mojego bloga więc i dla Ciebie coś napiszę:) Płynie w nas jedna krew ( badanie to potwierdziło:))...i nie da się tego ukryć- dwa uparte osiołki z nas. Próbujesz, starasz się żebym przekonała się do Twoich racji...nie zawsze to wychodzi jakbyś chciał:) Kłócimy się, godzimy...i tak w kółko...podnosimy sobie bez sensu ciśnienie...ale bez tego jakoś dziwnie by było... Pilnowałeś...ganiałeś za nieobecności w szkole...a mama po cichu mi je usprawiedliwiała...gdybyś wiedział ile ich było...to już dawno byłbyś siwy...dbałyśmy o Twoją czuprynę najlepiej jak mogłyśmy... Zawsze dorzucasz przysłowiowe 3 grosze...mimo, że wiesz, że zrobię po swojemu... Wciskałeś mi kotlety...nie jadłam...twardy byłeś...ale i tak wychodziło na moje...w sumie to wyszło na Twoje bo teraz je wcinam ze smakiem:) Dbałeś o nas jak mogłeś najlepiej...zawsze miałeś dla nas czas...na pogadanie, na kłótnie i inne rozrywki... Jeździłeś codziennie karmić chomika...mimo, że byliśmy na wczasa...

Matka, mama, mamusia...

Czekasz na moment kiedy twoje dziecko wypowie to słowo...jest powiedziało MAMA :) Radość ogromna, wszyscy już wiedzą..., że brzdąc to powiedział...niemalże święto lasu :D Ale przychodzi chwila kiedy masz dość...mamo...pobiegnij po książeczkę, lalkę...itp. krzyczy L. Mamo poszukaj mi zabawki, mamo zrób to tamto siamto...Przyszła do nas babcia w odwiedziny...siedzą czytają książeczkę...matki nie ma w polu widzenia...jednak gdy się pojawia...L wyrywa babci książkę- teraz mama poczyta... I wszystko musi robić mama- w teorii...ona jednak ogranicza się do tego co na prawdę wymaga jej zaangażowania...nie działają na nią krzyki, histerie...po prostu nie chce krzywdzić dziecka od najmłodszych lat... jedyne co sobie Młoda pogada :D Kiedyś idziemy sobie na spacerze i rozmawiamy z L...mówię do niej Matka...coś tam...a ona mi odpowiada, że matka nazywa się mamusia...łapie za serce...ale jak jest to powtarzane 1oo razy dziennie...trochę człowieka denerwuje. Gotujesz obiad, sprzątasz..ręce uw...

Z dzieckiem na imprezie

Na początku czerwca chrześniak PT miał komunię...pojawił się dylemat czy idziemy sami czy zabieramy L. Opcja była taka, że moja mama weźmie sobie wolne i z nią zostanie, albo odwieziemy ją jak już będzie miała dość.  Mama jednak musiała iść do pracy i zrezygnowaliśmy jedynie z mojej i L wizyty w Kościele. Dziecko moje nie usiedzi dłużej niż 2 minuty w miejscu. Dochodzi jeszcze to, że nie byłaby na pewno cicho. Ksiądz w tym Kościele nie toleruje biegających i krzyczących dzieci, a Młoda miała by pole do popisu przy tak dużej ilości ludzi. Tak więc wybraliśmy się na imprezę. Obstawiałam 2 godziny i jedziemy do domu. Na początek dziecko moje zasiadając przy stole nie zwracając uwagi na to, że nie ma jeszcze nic do jedzenia...oprócz makaronu na talerzach zabrało się do pałaszowania właśnie makaronu i marchewki- mimo, że przed wyjściem jadła 2 śniadanie. Długo nie posiedziała...wiadomo co może być ciekawego w siedzeniu przy stole jak jest tyle nowych miejsc do zbadania i tylu n...

I kto mi powie, że dziecko ma mało na głowie...

Mały człowieczek niby nie ma obowiązków...nie musi pracować...to jednak ma przed sobą trudne zadanie na najbliższych kilkanaście lat:) Musi poznać i zrozumieć świat dorosłych, przecież na co dzień w nim funkcjonuje ...a nie jest to proste zadanie... Myśli sobie...dlaczego mama robi takie zamieszanie wokół przygotowania obiadu...ja u siebie gotuję...raz dwa i zjadamy...Kręci się...kombinuje, 5 garnków pobrudzi ( a później narzeka, ze zmywać musi :D) a ja i tak zjem połowę :P Codziennie rozrzucam zabawki...nie przeszkadza jej to...jak mają przyjść goście...lata wściekła, potyka się o wszystko...dlaczego nie może być jak każdego dnia??? Ale co tam niech posprząta będę miał/a zajęcie ponownie roznosząc zabawki:) Dlaczego obcy ludzie interesują się tym co jem, co robię...ja się ich o to nie pytam...mama mimo,że para jej uszami idzie grzecznie odpowiada... a i jeszcze ciągłe pytania o moje włosy...po kim ma takie piękne loczki??? czyli co mama komuś obcięła i mi przyczepiła??? ( L zaws...

Na wszystko są sposoby

nawet na wszechwiedzących doprowadzających cię do szału ludzi...Wpis nie jest sponsorowany. Uważam, że warto puścić dalej w świat informację o fajnych rzeczach:)Post ubrankowy :) Niejednej mamie na pewno się przyda ubranko ze sklepu  wtolinkowie  :) Rodzi nam się dziecko...jesteśmy niedoświadczone...wiedzę na temat pielęgnacji i wychowania dziecka czerpiemy z kilku źródeł : od innych mam, z książek, internetu itp. Zdarzają się jednak sytuacje, w których pojawiają się nazywane przeze mnie ciocie mądra rada. I co wtedy? Oczywiście wszystko wiedzą najlepiej, ty wszystko źle robisz. Ciśnienie mało uszami nie pójdzie...ale co tam słuchasz...czasem nie wypada powiedzieć czegoś niemiłego...czasem to, że zwrócisz uwagę niewiele daje.  Pomocne mogą okazać się ubranka dla pociechy :) Żałuję, że tak późno dowiedziałam się o ich istnieniu...ale lepiej późno niż wcale...jak będę miała drugie dziecko na pewno zaopatrzę się we wszystkie:) a jak mi kasy nie starczy zamówię jako preze...

To nie byłoby to samo:)

Jeśli nie przyszłabyś na świat...18 lat temu :D... nie byłoby mnie... Gdybyś krócej mnie trzymała nie zrobiłabym wielu głupot :) ale przez to nie poznałabym życia... Jeżeli nie usprawiedliwiałabyś wszystkich moich nieobecności w szkole nie pytając o ich przyczynę...na pewno bym jej nie skończyła... To, że zawsze mimo wszystko we mnie wierzyłaś dawało mi siłę do działania... Wspierałaś mnie w najgorszych momentach...nawet tym, że nic nie mówiłaś...po prostu byłaś przy mnie...uwierz pomagało... Opieprzałaś mnie...często według mnie bezpodstawnie...jednak w głowie zawsze coś zostawało i przydawało się na przyszłość... Byłaś przy mnie na porodówce...wiesz, że bez Ciebie bym nie urodziła (mimo, że skończyło się cc) Zawsze masz swoje 3 grosze...do dodania...bez tego nie byłabyś sobą :) Masz fochy- jak każdy...po tylu latach przywykłam :) Wiem, że zawsze mogę na Ciebie liczyć...co by się nie działo...i ile w tym jest mojej winy...zawsze będziesz po mojej stronie... Dziękuję Ci, że j...

Wszystko co powiesz może być użyte przeciwko tobie...czyli o sile słowa..

Każdy z nas ma momenty, że chciałby powiedzieć dwa słowa więcej...hamuje się jednak bo nie wypada, bo można kogoś obrazić itp....albo nie ma żadnych hamulców i mówi nie dwa lecz 100 słów więcej... Ile razy będąc dzieckiem mówiłeś/aś do rodziców : " dobra mamo/tato weź pasa i mi przyłóż zamiast gadać". Ja miałam tak wielokrotnie...jednak nigdy ten pas nie poszedł w ruch. Rodzice tłumaczyli do znudzenia...twierdząc, że jednym uchem wpada, drugim wypada dość porządnie mijałam się z prawdą...mimo wszytko coś w tej głowie zostaje, większość słów zapamiętujesz na wiele lat...i dlatego teraz jesteś tym kim jesteś...bez tego gadania mogłoby z ciebie nic dobrego nie wyrosnąć...albo przeciwnie mógłbyś być o wiele lepszym człowiekiem gdyby cię nie tłamszono, nie ubliżano itp. Mi się wydaje, że na dobrego człowieka wyrosłam...ale to pozostawiam innym do oceny :D Życie we dwoje...milion pięknych, słodkich słów. Kocham cię najbardziej na świecie, jesteś moją największą miłością...chcę z...

Za mamusię...za tatusia i za wszystkich, których można wymienić...

Temat żywienia dziecka- sprawa kontrowersyjna. Ile ludzi tyle opinii, sposobów i mądrości... Moje dziecko nigdy nie należało do niejadków. Od początku co dostała to wcinała z chęcią...no może nie tak od początku. Dietę Młodej zaczęłam rozszerzać w 6 miesiącu życia. Zaczęłam od warzyw. Pierwsza marchewka ok. Dostałam ją w przesyłce...L bardzo zasmakowała. Mamusia obleciała całe miasto w poszukiwaniu tego produktu...żaden sklep nie miał niestety w swoim asortymencie pomarańczowego słoiczka...Dobra więc gotujemy...ugotowałam...blender odpaliłam...a ten ani myśli mi tego na papkę przerobić...fuck...i co teraz...sitko łyżka i przecieramy. Spędziłam przy tej zabawie 45 minut ( sitko malutkie). Podajemy dziecku pyszną papeczkę...a L ani myśli jeść...padają słowa, że muszę jej soli i pieprzu dosypać to na pewno będzie jadła... nic z tych rzeczy nie dodałam. Następny dzień L wcina aż jej się uszy trzęsą. Przychodzi pora na kolejne nowości- ziemniaczek, buraczek, mięsko. Młoda zjada wszystko. ...

Mamo daj mi się wyszaleć...

Zdarza się, że różnica wieku między dziećmi wynosi naście lat. Nie upoważnia to jednak rodzica do zrzucania swoich obowiązków na dziecko, na nastolatka. Dzieciństwo minęło...laba się skończyła. Przyszedł czas szkolnego życia. Nauka, obowiązki domowe -nie jestem ich przeciwniczką, jednak wszystko w granicach rozsądku powinno być dzieciom przydzielane...tak tak ty też idziesz do pracy a później jeszcze musisz zrobić milion rzeczy w domu... Nie można jednak zwalać wszystkiego na młodsze pokolenie bo mama/tata jest zmęczony...młodzieniec jeszcze w swoim życiu się napracuje... Oczywiście dziecko powinno sprzątać w swoim pokoju, może pomóc w przygotowaniu obiadu itp. itd. Bardziej chodzi mi o to, że ma całkowicie przejąć obowiązki dorosłych. Człowiek taki robi to wszystko bo musi, bo jak nie zrobi to będzie kara...I jaką naukę na przyszłość dostaje- nie będę robić nic moje dzieci będą miały tak samo...i przekazuje to z pokolenia na pokolenie...czy jest to dobre...uważam, że nie. To ty...

Wcale nie jesteś gorsza

Wśród matek krąży dziwny jak dla mnie zwyczaj krytykowania tych, które rodziły przez cc. Poród siłami natury jest lepszy bo....i wymieniamy tu milion pięćset zalet... co ty możesz wiedzieć o bólu, twoje skurcze trwały godzinę...ja rodziłam 20 godzin mogę się wypowiedzieć... Przeciwniczką cesarskiego cięcia byłam od zawsze...powód- bałam się momentu podawania znieczulenia. Przez całą ciążę nie było żadnych przesłanek do tego aby moja córka pojawiła się na świecie właśnie w ten sposób. Nie chciałam żadnego znieczulenia...chciałam po prostu urodzić i tyle. Bez zbędnych akcji. Rzeczywistość jednak lubi płatać figle... Trafiłam do szpitala myśląc, że odeszły mi wody...niestety okazało się, że była to infekcja...zostawili mnie jednak na noc...rano ordynator zadecyduje...badanie- padają słowa kończymy ciążę...mało z fotela nie spadłam...ale ok szybka analiza w głowie- będę rodzić:) Lecę po telefon dzwonię do PT, który akurat robi mi zakupy żywieniowe:) do Mamy dodzwonić się już nie mo...

O tym co robimy popołudniami

Czasem śpimy, bawimy się idziemy na plac zabaw...albo na działkę moich rodziców. Ta ostatnia przypadła L do gustu...nie ma tam póki co piaskownicy (jest w planach), ogromnego basenu i innych tego typu atrakcji. My się jednak nie nudzimy:) Terrorystka zawsze coś nowego wymyśli:) Codziennie rano mówi, że po południu idzie na piknik...dla niej piknik to rozłożony koc na, którym nie posiedzi dłużej niż 5 sekund :) Mama moja wynalazła wiaderka w piwnicy...mają one grubo ponad 20 lat:) dają jednak radę i można się jeszcze pobawić. Z powodu braku łopatki L dostała do zabawy łyżkę:) mówi :" Babcia da mi widelec, zjem obiad":) ale jakoś udało nam się ją przekonać, że widelca nie ma i ziemia nie jest obiadem... Brat mój się odezwał i każe zostawić jego wiaderko...spakowane już kurier dostarczy:) Prądu i tak nie ma...ale w razie potrzeby lampa służy pomocą :) Takie widoki dość często ukazują się naszym oczom :) Uwielbiam leżeć na trawie i obserwować chmu...

Dlaczego mam jedno dziecko ?

i na następne chcę poczekać jeszcze parę lat... Dlatego, że po pierwsze i najważniejsze nie mam pracy. W momencie zajścia w kolejną ciążę bez zatrudnienia nie mam tak jak poprzednio żadnych świadczeń typu macierzyński, wychowawczy itp. Jak wiadomo kolejne dziecko= nowe niemałe wydatki. I skąd na to wszystko wziąć pieniądze. Z jednej pensji niełatwo utrzymać rodzinę a dodatkowe wydatki nie wchodzą póki co w rachubę. Żebrać nie pójdę, sponsorów z zewnątrz brak...a dziecku nie wytłumaczysz, że nie masz za co jedzenia kupić. Poza tym posiadając jedno dziecko trudno znaleźć zatrudnienie, a co mówić przy dwójce. Dzieci pójdą do żłobka/ przedszkola i zaczną chorować. Zaczniesz chodzić na zwolnienia. Pracodawca tego nie lubi. Ty nie dajesz rady, przyjdzie następny pracownik- bardziej dyspozycyjny. Nie wyobrażam sobie bycia w ciąży przy aktualnym stanie rzeczy i temperamencie mojej córki. Każda ciąża przebiega inaczej. Gdyby pojawiły się problemy i musiałabym się oszczędzać, leżeć...nie ma ...

Maleńka kropelka

Dzisiejszy post będzie o wit d3. Wiele walk toczy się na forach internetowych na ten temat. Zaniepokojone matki pytają. Inne odpowiadają, że pocąca się główka nie ma nic wspólnego z niedoborem tej witaminy. Nie przejmuj się nic dziecku nie będzie. I znów zaczyna się przekrzykiwanie przez wszechwiedzące.  Mimo, że mamy lato i dużo słońca podajemy córce wit. d3 cały czas. Podczas wizyty u pediatry poprosiłam o receptę. Spojrzała na mnie i powiedziała, że wchodzimy teraz w strefę światła...i ucięła...jeżeli chce pani niech pani podaje. Usłyszałam. Tak będę podawać ponieważ wiem jakie konsekwencje mogą być spowodowane niedoborem. Jeżeli byłoby to coś złego na pewno nie dostałabym recepty.  Po pierwsze jeżeli już chcemy aby słońce wspomagało wydzielanie się wit. d3 musimy zaprzestać używania kremów z filtrami. Kremy blokują proces wcześniej wspomniany, ale nie przeszkadza to w przekazywaniu opinii, że nie trzeba dziecku latem podawać witamin, bo przecież świeci słońce. Może się...

Zabawki nieodpowiednie dla wieku dziecka

Producenci często na produktach dla dzieci zamieszczają ten znak. Dlaczego? Dlatego, że chcą przeskoczyć normy, które nie zawsze zabawka do końca spełnia dla określonego przedziału wiekowego, mimo ,że jest odpowiednia dla malucha. Ale nie o tym będzie post.  Często zabawki kupowane najmłodszym po prostu przekraczają umiejętności jakie dziecko w danym wieku nabyło. Kupimy córce/synowi bo fajna rzecz...bo koleżanki dzieci w tym wieku już się tym bawią. Trzeba jednak zastanowić się czy na pewno będzie to dobre dla naszego potomka. Dorosły kupuje, chce żeby dziecko się bawiło...i można się rozczarować. Dziecku 2 letniemu nie wychodzi układanie puzzli, denerwuje się , rzuca, niszczy. Inna zabawka może być za duża, niebezpieczna, ale co tam niech ma kolejny gadżet do pokoju, żeby było widać, że ma. Co z tego, że taki sprzęt po prostu jest póki co niepotrzebny, dziecko znajdzie na pewno inne zastosowanie i umili ci czas np. waleniem w kaloryfer. Zabierasz zabawkę, chowasz. Leży i s...

Dzieci i ryby głosu nie mają...

                                      jak głoszą ludowe mądrości...Bądź cicho dorośli rozmawiają, idź pobaw się do swojego pokoju, bo teraz mama rozmawia z ciocią ...te i wiele innych stwierdzeń można niestety nadal usłyszeć.  Dlaczego dziecko ma się do tego zastosować? Bo dorosłym będzie wygodniej, bo będę mieli czas dla siebie, bo na chwilę oderwą się od zajmowania się dzieckiem. Nie powiem czasem marzę o czymś takim, przeważnie jak mam gorszy dzień, ale nie stosuję tego typu chwytów.  Dlaczego? Dlatego, że będąc dzieckiem też miałam dużo do powiedzenia, chciałam być w centrum uwagi...skoro dla rodziców goście są takimi ważnymi osobami, że moja się wtedy nie liczy...to zrobię wszystko, żebym to ja była najważniejsza/y...myśli sobie mały człowieczek i wymyśla nowe sposoby na zwrócenie uwagi na siebie.  Odezwą się na pewno osoby, które twierdzą, że dzie...