czwartek, 25 czerwca 2015

Masz wolną rękę, rób co chcesz...


Luiza próbowała wytłumaczyć Karolowi zaistniałą sytuację. On jednak był tak wściekły, że nie chciał w tym momencie z nią rozmawiać. Wyszedł nie chcąc powiedzieć za dużo.

Dłuższą chwilę spędził na zewnątrz. Wchodząc do budynku natknął się na Dawida. Poprosił go o chwilę rozmowy.

- Jeżeli masz poważne zamiary wobec Luizy- zaczął.- Droga wolna. Ja wam przeszkadzać nie będę.
- Nie powiem podoba mi się ale widząc, że jest z tobą szczęśliwa nie będę mieszał.- odpowiedział lekarz.
-Nie chrzań przecież widzę jak na nią patrzysz. - syknął wściekły Karol.
- Jak już powiedziałem usuwam się a wy róbcie co chcecie. Na razie.

Luiza siedziała w sali i czekała na powrót mężczyzny. Chciała z nim pogadać. Kiedy się pojawił nie mogła wydusić z siebie słowa.

- Rozmawiałem z doktorkiem. Jeżeli chcesz możesz się z nim umówić. Ja nie będę wam wchodził w paradę. 
- Mogę ci wszystko wyjaśnić. Nic między nami nie było...
- Widzę jak na siebie patrzycie, gdyby nie moja akcja z twoim telefonem z pewnością spotykałabyś się teraz z nim.- odpowiedział Karol.
- Ale ja..
- Nie kończ. Życzę ci wszystkiego dobrego i nie przeszkadzam.

Wyszedł zostawiając ją z milionem myśli. Luiza zadzwoniła do Moniki. Opowiedziała jej o wszystkim. Monia była w niezłym szoku. Obiecała, że porozmawia z Karolem. Po zakończonej rozmowie próbowała się z nim skontaktować. Niestety bezskutecznie- jedyne co słyszała w słuchawce to poczta głosowa.

Po pracy pojechała do szpitala. 

- Słuchaj powiedz mi jedno- czy jesteś zainteresowana znajomością z Dawidem?- zapytała bez owijania w bawełnę wchodząc, a raczej wpadając do sali.
- Nie powiem- podoba mi się. Od początku mi się podobał. Jednak nie wiem czy chciałabym nawiązać z nim bliższą znajomość. Chciałam porozmawiać z Karolem. On jednak nie pozwolił mi na to i wyszedł.- powiedziała przez łzy dziewczyna.
-Szczerze ci powiem, że mu się nie dziwię. Był już kiedyś w podobnej sytuacji...ale w sumie za dużo mówić nie będę. Jeżeli będzie chciał sam ci opowie.
- Jasne opowie- tylko ciekawe komu?
- Daj mu chwilę. Przemyśli sprawę i z pewnością się odezwie. Trochę go już znam więc zaufaj mi i nie kombinuj nic z doktorkiem...chyba, że jednak chcesz.
- Dasz mi spokój?! Nie chcę!- krzyknęła wściekła Luiza.
- Ok ja spadam a ty sobie spokojnie to wszystko przemyśl. Do zobaczenia.- powiedziała Monia i wyszła.

Luiza nie chciała widzieć Dawida na oczy. Miała nadzieję, że wyniki będą w porządku i jak najszybciej opuści szpital. Po nadmiarze emocji miała ochotę jedynie na sen. Położyła się i zasnęła.
Odpoczynek przerwała jej pielęgniarka. 

- Halo, wstajemy! Są już wyniki badań i musi się pani udać na konsultację do pokoju nr 243. 
- Nie czuję się za dobrze, czy mogłaby siostra pójść ze mną?- skłamała nie chcąc być sam na sam z Dawidem.
- Oczywiście, że z panią pójdę.

Luiza odświeżyła się i udały się do gabinetu. Dawid powitał ją czarującym uśmiechem.

- Widzę pan doktor dziś w świetnym humorze.- odezwała się pielęgniarka.- Pacjentka za to nie do końca. Może pan sprawi, że poczuje się lepiej.
- Mogę spróbować, ale nie wiem co z tego wyjdzie.- uśmiechnął się do kobiet.
- Dobrze więc ja poczekam na pacjentkę na korytarzu.
- Mówiłam, że źle się czuję, a jeśli zemdleję?- Luiza próbowała nakłonić ją do pozostania.
- Jest pani w dobrych rękach, pan Dawid w razie potrzeby pomoże.

Pielęgniarka wyszła. Dawid zamiast rozmawiać na temat wyników zszedł na tematy prywatne.
Dziewczyna nie miała ochoty z nim rozmawiać. Poprosiła żeby dał jej wyniki. Mężczyzna nie dawał za wygraną. 
Wstała i wyszła. Lekarz wyszedł za nią ale powiedziała tylko, że wyniki może jej wysłać pocztą a ona wypisuje się na własne żądanie. Pakując swoje rzeczy zadzwoniła do Moniki prosząc żeby ją odebrała. 
Koleżanka była właśnie na imprezie poza miastem razem z Asią. Z Karolem nie było żadnego kontaktu.
Zabrała swoje rzeczy, załatwiła formalności i poszła na autobus.
Dotarła do domu. Bezskutecznie próbowała skontaktować się z ukochanym.
Po kolejnej nieudanej próbie postanowiła napisać maila. Pisała, kasowała. Wszystko co pojawiało się na ekranie wydawało jej się bez sensu.
Napisała "Kocham cię, jestem już w domu. wyszłam na własne żądanie. Jeżeli masz ochotę ze mną porozmawiać wiesz gdzie mnie szukać".
Wysłała wiadomość. Poszła się wykąpać. Po chwili zadzwonił telefon. Miała nadzieję, że to Karol.
Na wyświetlaczu widniał nieznajomy numer. Odebrała. Po drugiej stronie usłyszała Dawida.

- Skąd masz mój numer?- zapytała podirytowana
- Znalazłem w dokumentach...-nie dokończył bo mu przerwała.
- Jeżeli masz mi do powiedzenia coś w sprawie mojego pobytu w szpitalu to słucham. Jeśli jednak chcesz rozmawiać na inny temat to żegnam.
- Przecież nic złego nie zrobiłem...
- Powiedziałam chyba jasno- albo mówisz co chcesz albo do wiedzenia.
- Chciałem tylko powiedzieć, że wyniki są w porządku.
- Dziękuję do widzenia.- rozłączyła się wściekła Luiza.

Zależało jej na Karolu. Nie wiedziała dokładnie o co mu chodzi, dlaczego w taki sposób się zachował. Miała nadzieję, że Monia się wygada a mężczyzna w końcu odezwie. Nie chciała w taki sposób kończyć znajomości.
Dziewczyny nie wróciły na noc. Położyła się więc spać. W środku nocy obudziło ją okropne walenie do drzwi.
Spojrzała przez wizjer a po drugiej stronie był Karol. Kompletnie pijany. Otworzyła. Nie za bardzo zwrócił na nią uwagę. Wszedł do mieszkania i od razu położył się na kanapie. Przykryła go kocem i pocałowała. Cieszyła się, że będzie miała okazję z nim porozmawiać.

Poszła do swojego pokoju. 
Kiedy rano się obudziła mężczyzna jeszcze spał. Nie chciała go budzić. Poszła pod prysznic. 

- Monia długo będziesz jeszcze w tej łazience?- krzyknął Karol.
- Już wychodzę.- odpowiedziała Luiza.

Kiedy pojawiła się w salonie mężczyznę zatkało. 

- Co ty tu robisz?- spytał oschle.
- Mieszkam a czy to coś dziwnego?
- Przecież miałaś być w szpitalu...
- Czyli nie czytałeś mojej wiadomości.
- Nie, miałem ciekawsze zajęcie.
- W taki sposób nie będziemy rozmawiać.- powiedziała wkurzona.- Nic złego nie zrobiłam, ty zachowujesz się jak osioł...- wybiegła z płaczem do siebie. Zamknęła drzwi i nie chciała widzieć Karola na oczy.

Po chwili delikatnie zapukał. 

- Mogę wejść?- spytał 
- Po co ?
- Chcę porozmawiać. Wszystko wyjaśnić.
- Ok możesz wejść.

Mężczyzna mocno przytulił Luizę. Przeprosił za swoje zachowanie i zaczął opowiadać dlaczego tak zareagował. Miał kiedyś dziewczynę, była w ciąży. Pojawił się inny mężczyzna. W sumie nie pojawił się- znali się wcześniej ale on o tym nie wiedział. Zostawiła go i odeszła z kochankiem. Po tym jak ją pobił i poroniła chciała do wrócić. Karolowi było żal i zaopiekował się nią. Niestety wywinęła kolejny raz ten sam numer. Od tamtego momentu nie był z nikim na stałe...

- Dopiero kiedy spotkałem ciebie poczułem, że może z tego coś być...
Jego słowa przerwał dźwięk telefonu. Dzwonił Dawid. Luiza nie odebrała. Lekarz jednak nie dawał za wygraną...

Poprzednie części znajdziecie klikając w etykietę w stopce.

41 komentarzy:

  1. Poprzednie części... Dawaj następną część :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta Luiza to anioł! Ja bym na pewno pijanego chłopa kocykiem nie przykrywała!;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby wyglądał jak pan ze zdjęcia to byłabym skłonna go przykryć ;)

      Usuń
  3. Czytam za każdym razem z wypiekami na twarzy i czekam na więcej. I więcej :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. To teraz Luiza będzie jechać na dwa fronty? No, no, tego się nie spodziewałam :). Fajnie to rozegrałaś, czekam na następną część!

    P.S. Mogłabyś założyć podtronę, gdzie wrzucisz wszystkie odcinki i łatwiej będzie znaleźć, czy poczytać od nowa :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedz mi jak to zrobić i będzie :) Bo nie wiem jak to ogarnąć z podstroną :)

      Usuń
    2. Ja też nie mam pojęcia :). To Ty podrzuciłaś mi linka, jak się wrzuca strony :). Myślę, że w przypadku Twojej opowieści byłoby to ułatwieniem dla nowych czytelników, którzy łatwiej znajdą historię Luizy i Karola.

      Usuń
    3. Wiesz bo ja myślałam, że na zasadzie etykiet to ogarnąć ale zrobiłam podstronę i linki wrzuciłam :)

      Usuń
  5. Oj widzę, że pisanie idzie pełną parą i też czekam na resztę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten cholerny Dawid zaczyna mnie wkurzać! :D podaj namiary, a go usunę i nie będzie mieszał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha postaram się zdobyć namiary i Ci przekażę :)

      Usuń
  7. No to pisz nam tu ładnie co dalej, bo ja na dobranoc lubię takie poczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę pokombinować żeby nudno nie było:)

      Usuń
  8. Matko jedyna! Co za wartki potok akcji! Jak dziennikarska relacja :) Ja chyba nie uniosę tego czytania na raty... Nie da się tak jakoś... całościowo?
    Ps. Mnie ten Karol coś tak jednak... mimo wszystko... pewnie jeszcze niejedno wywinie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łatwiej mi się pisze na raty. Jakbym miała całość od razu napisać to mogłoby pomysłów brakować :)

      Usuń
  9. A Dawid dzwoni, żeby powiedzieć, że wyniki jednak nie są za dobre... nie, żebym chciała uśmiercić główną bohaterkę, ale coś czuje, że jeszcze długo nas będziesz męczyć tymi skrawkami, zamiast jakimś konkretnym dłuższym tekstem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej a jak oglądasz seriale to...czekasz z niecierpliwością co będzie dalej:) U mnie podobnie:) Nie wyniki będą dobre...

      Usuń
  10. Weź wyślij to jakiemuś wydawnictwu bo się marnujesz!! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) Może jak jeszcze trochę napiszę to się pokuszę o ten krok :)

      Usuń
  11. Kiedy cdn ...?
    Ps. Ten Pan ze zdjęcia z ręką niczego sobie;).

    OdpowiedzUsuń
  12. Gosia, ja czuję, że wkrótce zadzwonią do ciebie z tefałenu i każą Ci jakiś scenariusz serialu pisać:-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Pisz szybciutko kolejną część. Najlepiej od razu trzy. :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Czyżby wyniki jednak nie były ok, czy doktorek dalej kombinuje? :D Pisz kochana Pisz :D bo doczekać się nie mogę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyniki będą ok :) Coś innego będzie się działo ;)

      Usuń
  15. o kurcze, ale Ci się Fanklub zrobił :)

    OdpowiedzUsuń

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane