środa, 17 czerwca 2015

Między teorią a praktyką

Źródło: internet

Jazda po alkoholu jest dla mnie czymś niedopuszczalnym. Nie przyjmuję żadnej granicy nietrzeźwości. Każdy jeżdżący po pijaku, narażający mnie i innych ludzi na niebezpieczeństwo będzie przeze mnie zawsze krytykowany.

Wypowiadają się policjanci w tv, radio. W internecie również trafiałam na wypowiedzi, że bez problemu można pójść na komisariat i się przebadać. 
Czy na pewno?
Post powstał po rozmowie ze znajomym, który chciał sprawdzić czy rzeczywiście można skorzystać na komendzie z alkomatu... dodam, że był trzeźwy.

Udał się do komisariatu. 
Przedstawia sprawę w jakiej przyszedł.
Pani idzie do policjantów w celu przekazania informacji...
Wraca i mówi, że niestety nie ma takiej możliwości, ponieważ patrol wróci za 30 minut. Na miejscu nie mają alkomatu....

Znajomy podziękował i powiedział, że jedzie do domu...
Powiedział, że jedzie a chwilę wcześniej chciał sprawdzać stan swojej trzeźwości.

Zero reakcji .

Tyle krzyczą o bezpieczeństwie.

Gdyby jednak w organizmie tego człowieka był alkohol?
Stwarzałby zagrożenie dla innych. Powiedział, że jedzie. Skoro przyszedł się przebadać nie czuł się pewnie...nikogo to nie ruszyło. Wsiadł i pojechał.
On był trzeźwy ale mógłby pojawić się ktoś po procentowych trunkach...

Jak widać w naszym pięknym kraju większość nagłośnionych faktów nie ma odniesienia w rzeczywistości. Dziwią się później, że ludzie nie mają zaufania do policji... 
Jedno mówią, robią drugie.

43 komentarze:

  1. To standard. W naszym kraju jedynie się dużo gada i wymaga od innych aby sie do wymogów i wytycznych dostosowali. Jedynie od innych, bo sami wprowadzający zasady i reguły nie czyją się odpowiedzialni za respektowanie przepisów i zwracanie uwagi na ewentualność zdarzenia. Później zawsze można powiedzieć, że faktycznie mówił "jadę" ale oni myśleli, że jako pasażer albo autobusem a może na hulajnodze, fuck.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to właśnie dość często niestety wygląda...

      Usuń
  2. Chciałaby się powiedzieć - chęci były, wyszło jak zwykle :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ważny temat. Ja właśnie dlatego nigdy nie mrugam światłami (żeby ostrzegać innych kierowców przed policją). Zawsze sobie myślę, że może akurat takiego, co jedzie po pijaku bym ostrzegła. Lepiej niech łapią, a jak ktoś jedzie przepisowo, to się nie ma czego obawiać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Mrugniesz pijany się wywinie od kontroli a później może biedy narobić.

      Usuń
  4. Moja koleżanka była w podobnej sytuacji. Tylko że ona wypiła jedno piwo po pracy (ok. 16) i chciała wrócić do domu samochodem, którym przyjechała. Nie czuła już negatywnego wpływu alkoholu ale wstąpiła po drodze na komisariat by się zbadać. Także odesłali ją z kwitkiem. Nie pamiętam ja wróciła do domu.

    OdpowiedzUsuń
  5. A w miasteczku, w którym pracuję i żyję, przynajmniej to jedno działa :) Mój kuzyn (imprezowy typ kawalera) po każdym party-wieczorze z rana drepcze na naszą komendę- "Dzień dobry, nie jestem pewien, czy zwietrzałem od wczoraj". Policjant na portierni (czy jak to się zwie u nich) wstaje, wychodzi do petenta z alkomatem, a jeśli cyferki, to nie są same zera, zawsze pyta: "Czy pan przyjechał autem?". Zwykle tu następuje zabawne zdarzenie, bo gdyby "petent" przyprowadził ze sobą kierowcę, to ok, ale jak przyszedł pieszo, to nie może zostawić kluczyków ;)
    Kurczę, coś in plus dla miejscowej policji :) jestem z nich taka dumna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak być powinno. Nagłaśniają sprawę w mediach i powinni się z tego wywiązać.

      Usuń
  6. Ja zawsze się dziwię, jak można prowadzić pod wpływem alkoholu. Czy kierujący nie rozumieją, co to oznacza? Stwarzają zagrożenie i nie powinno się wobec tego mieć litości dla pijanych kierowców.

    Przykład, który podałaś, bardzo mnie zaskoczył. Nie wiedziałam, że i takie rzeczy się dzieją. Szewc bez butów chodzi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w życiu nie wsiadłabym z kimś kto pił i sama bym nie pojechała po alkoholu. Never!

      Usuń
  7. Najgorsze jest to, że to nie jeden odosobniony przypadek. Słyszałam już kiedyś o podobnej sytuacji - znajoma chciała sprawdzić alkomatem stan trzeźwości i też nie mieli alkomatu na posterunku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to bardzo dziwne jest, że alkomatu nie mają...

      Usuń
  8. A moze spojrz na to z innej strony?
    Co biedna kobieta miala zrobic? Zatrzymac go?
    Odwiezdz do domu?
    A tak moze jej koledzy co wlasnie sa na patrolu zarobia sobie kolejnym mandacikiem pate zlotych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie chyba tak jak piszesz w ostatnim zdaniu jest ;)

      Usuń
  9. I dlatego alkomat powinien być wbudowany w stacyjkę. Przed każdą próbą uruchomienia pojazdu powinna być blokada zanim kierowca nie dmuchnie w alkomat. Tylko czy w niektórych sytuacjach nie dmuchałby przypadkiem trzeźwy pasażer?! Szkoda, że jest tak wiele kwestii, których nie można łatwo rozwiązać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj wydaje mi się, że tych kwestii jest stanowczo za dużo.

      Usuń
  10. A to dobre, brak alkomatu na stanie, ale przecież "zawsze można się przebadać". Mój szwagier kiedyś poszedł na komisariat, a tam okazało się, że w niedziele w ogóle mają nieczynne.

    OdpowiedzUsuń
  11. Brak wyobraźni, a może zwykła głupota. Tak czy inaczej problem jest i niestety tak łatwo się go nie rozwiąże.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja niedawno odwiedziłam komisariat i zgłosiłam ze jakiś wariat prawie człowieka rozjechał. Jechałam za nim, widziałam, miałam markę, kolor i numery rejestracyjne. Prawie rozjechał jednego a mógł rozjechać wiecej, bo wyprzedził przy szkole po to tylko, aby zaparkować 10! Metrów dalej. Pan policjant dziwnie na mnie patrzył. Zrobił notatki. Kazalam mu sie przejść i chociażby upomnieć tego popisujacego sie gówniarza. Ciekawa jestem czy coś z tego wynikło., niestety nie zadZwonili, wiec nie wiem. Pierwszy raz w życiu zgłosiłam coś na policję, bo autentycznie sama sie wystraszyłam jak zobaczyłam co wyprawia... Nie chciałam mieć wyrzutów sumienia, ze pojedzie dalej bedzie nadal zachowywał sie jak matoł... Ale policja jakoś bez oznak zainteresowania - jak w opisanym przez ciebie zdarzeniu. Czy oni są wypaleni?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi kiedyś facet za tyłkiem przejechał. Szłam z Młodą po pasach...zadzwoniłam na policję- w naszym mieście jest monitoring i chciałam żeby znaleźć gagatka na nagraniu. Niestety okazało się, że monitoring jest tylko z nazwy :(

      Usuń
  13. Taka sytuacja: W sobotę byliśmy na weselu, w niedzielę wieczorem mamy wracać do Poznania. Mówię do męża, że nigdzie z nim nie jadę dopóki nie pojedzie na komisariat i nie dmuchnie w alkomat. Zawozi go mój brat, wchodzą, pytają i co? Słyszą, że na komisariacie alkomatu nie ma i jak chce to ma jechać na izbę wytrzeźwień. Pojechali na drugi koniec miasta na wytrzeźwiałkę. Wchodzą, pytają i co? Okazuje się, że owszem można się przebadać, ale nie ot tak tylko na przykład jakby jakiś przystanek zdemolowali, albo szybę gdzieś wybili no bo tak BEZ POWODU to się nie da. W końcu po dłuższym przekonywaniu pan z izby dał się jakoś namówić i przyniósł alkomat, ale to jest absurd, żeby człowiek chciał być odpowiedzialny, a na tą odpowiedzialność mu się nie pozwala.

    OdpowiedzUsuń
  14. Yyy, nie zapominajmy, że policjant, to tylko człowiek i niestety, ale też tak się dzieje, że nie wszyscy policjanci są "ogarnięci". Co do wyposażenia ich, to nie jest wina policjanta, że do dyspozycji nie ma alkomatu. Alkomatem powinna dysponować jednostka, a raczej alkomatami w ilości wystarczającej dla patroli prewencji, ruchu drogowego i dyżurujących w komisariacie. Jeśli tak nie jest, to nie obwiniajmy za to samych policjantów, ponieważ oni przychodzą tylko do pracy wypełniać swoje obowiązki, dysponując ograniczonym zasobem (w tym przypadku) alkomatów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani to chyba ma męża policjanta że takie rzeczy wypisuje.

      Usuń
    2. Wnioskuje to Pan/Pani po moim komentarzu? Nie muszę mieć męża w tymże zawodzie, żeby wiedzieć, jakimi jednostkami dysponuje policja. Ja po prostu staram się nie osądzać, nie oceniać bez wcześniejszego przeanalizowania sytuacji. Policjant wykonuje swoją pracę mając do dyspozycji ograniczone zasoby. Inny przypadek- to tak, jakbyśmy winili nauczyciela, że nie ma kredy w klasie, czy lekarza, któremu brakuje pewnych narzędzi pracy. Za to odpowiada ktoś inny, ktoś nad nimi. Podam przykład... brat miał połamaną nogę, założono mu gips, po kilku dniach noga go bolała, coś działo się nie tak, pojechał na pogotowie. Lekarz stwierdził, że mogło się zrobić odparzenie, a jak nie, to i tak trzeba sprawdzić co się dzieje pod gipsem- gips trzeba rozciąć, tylko, że... nie posiadał potrzebnych do tego narzędzi. Brat musiał na drugi dzień jechać do poradni ortopedycznej. Zabawne? Nie jest zabawne, ale czy to wina lekarza, że nie ma zapewnionych narzędzi pracy? Dlatego też trzeba szukać winnych tego stanu rzeczy gdzie indziej.

      Usuń
    3. Ale co ma piernik do wiatraka? W każdym zawodzie są plusy i minusy i moglibyśmy tak wymieniać cały dzień. Nie chodzi o to tylko o potencjalne ofiary, które z powodu braku alkomatu mogą być narażone na niebezpieczeństwo. A policjant, droga pani musi być ogarnięty. Zawód tego wymaga.

      Usuń
    4. Oczywiście, że zawód policjanta wymaga tego, aby człowiek pełniący służbę był ogarnięty, tak samo jak zawód lekarza, czy ratownika medycznego, ale każdy wie, że w każdym z tych zawodów znajdzie się wyjątek. A co do alkomatu- za jego brak na komisariacie nie odpowiadają pracownicy, tylko ktoś wyżej, ktoś, kto zarządza funduszami. A tak poza tym ... ja rozumiem, że wszystko jest dla ludzi, ale zanim usiądzie się do alkoholu, to niech każdy pomyśli, czy będzie miał jak wrócić do domu, albo czy będzie miał kto odwieźć w razie czego, jakby się człowiek nie czuł na siłach. Alkomaty nic nie zmienią, bo jak pijany kierowca zdecyduje się usiąść za kierownicą, to usiądzie i tak naprawdę za potencjalne ofiary można winić pijanego kierowcę i jego głupotę.

      Usuń
  15. Tolerancja zero dla jeżdżących na podwójnym gazie. We Francji nie zabroniono jeszcze jazdy po spożyciu, można mieć zdaje się 0.5 promila albo 0.2 nie wiem. Sprawia to, że każdy czuje się bezkarnie wsiadając do samochodu po "jednym piwie" czy "kieliszku wina" a ja sama jestem chodzącym dowodem na to, że jeden kieliszek czy jedno piwo, może człowieka pozbawić władzy nad jego własnym ciałek.... także zero alkoholu zakierownicą. Piłeś, nie jedź!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też nie ma żadnej dopuszczalnej granicy...ja czasem po jednym piwie czuję się jak inni po 5 więc...jak napisałaś Piłeś nie jedź!

      Usuń
  16. Mojej koleżanki brat też kiedyś po imprezie poszedł się sprawdzić i bez problemu go przebadali, bo mieli alkomat taki że tak powiem stacjonarny, pewnie to kwestia przydzielonych funduszy i umiejętność ich rozporządzaniem na komisariatach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak, ale jak widać takich przypadków jest sporo. Ludzie w różnych miastach się zgłaszają i nie uzyskują "pomocy". Najlepsze są wywiady w tv i mówienie, że w każdym miejscu jest taka możliwość. Może niech najpierw to sprawdzą i zrobią listę miejsc gdzie można się zbadać :)

      Usuń
    2. No powinni wszystkie sprawdzić, skoro już tak zapewniają, tylko po co? Lepiej podać w TV że można, rzecznik niech się wypowie i uważają że sprawa jest zamknięta, a z petenta idiote zrobić i odesłać z kwitkiem do domu... może fundusze im przydzielili, a oni za to zapas kawy na rok kupili??? :>

      Usuń
  17. Nie znoszę alkoholu a jeszcze bardziej tego jak ludzie po jego wypiciu lekko podchodzą do tematu....nie jestem abstynentką, lampka wina z meżęm czy małe piwko w upalne dni owszem, ale potem nawet na rower nie wsiadam! Policja....cóż, wczoraj patrol stał w naszej miejscowości a pod ich nosem szaleńczo wyprzedzała inny pojazd beemka.......zero reakcji..... a na mnie patrzyli i czekałam tylko aż zwrócą mi uwagę, że jadę rowerem po chodniku i bez kasku na głowie....to bym im nagadała.......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można teraz wymienić tysiące takich sytuacji...najgorsze jednak jest to, że nic to n ie da tyle co my sobie pogadamy :)

      Usuń

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane