Przejdź do głównej zawartości

Książki inne niż wszystkie


Wiele przeróżnych książek w życiu widziałam, ale pozycja "Zaśnij ze mną" bardzo mnie zaskoczyła.
Nie wpadłabym na to, że można książkę kłaść spać. 
Chcecie wiedzieć jak sprawdziła się u nas?


Kiedy Młoda rozpakowała paczkę, nie wiedziała, którą najpierw ma złapać. Przeglądała, odkładała. Poprosiła tatę o przeczytanie śpiącej książki. Zasiedli i zaczęli zabawę. 

Książeczka szykuje się do snu.


Trzeba zapytać czy umyła już zęby, czy zrobiła siku.



Obowiązkowo opowiada jej się bajkę na dobranoc,okrywa kocykiem.


Kolejnym punktem jest buziak i przytulenie.

  
Gasimy światło i życzymy kolorowych snów.





Niby nic nadzwyczajnego. Wszystko to, co robimy codziennie przygotowując nasze pociechy do snu.
Jednak książka okazuje się hitem. U nas chodzi spać kilka razy dziennie. Wieczorem zajęcie się nią, jest rytuałem.

Młoda zna wszystko na pamięć, czasem sama "rozmawia" z książeczką, czasem my jej czytamy. Sama opowiada bajkę na dobranoc- zazwyczaj jest to najważniejsze wydarzenie z minionego dnia.
Przytula, okrywa, daje buziaka. Zajmuje się nią jak małym dzieckiem.

Kartonowa książeczka stała się jakby członkiem rodziny, którym trzeba się odpowiednio zająć, żeby mógł spokojnie zasnąć. 

Pomyślałam sobie, że jest to świetna pozycja dla dzieci, które mają problemy z zasypianiem ( ale nie tylko dla nich) . "Zaśnij ze mną" pozwala na ustalenie wieczornego rytuału. Wiem, że są maluchy, które mają problemy z wyciszeniem się, z położeniem do łóżka. Książeczka pomoże im wykonać wszystkie czynności po kolei. 
Rodzic postępuje ze zbuntowaną pociechą tak jak z książeczką i sprawa staje się łatwiejsza.

Tak wiem, że nie na każdego to zadziała, ale warto spróbować. Z własnych doświadczeń mogę powiedzieć, że wiele rzeczy moja córka przyswoiła właśnie z historii opisanych w książkach.


Jak już pisałam "Zaśnij ze mną" u nas przyjęta została rewelacyjnie.

Kolejna godna uwagi pozycja to "Mały żółty i mały niebieski"





Pomysł na książkę narodził się podczas podróży pociągiem. Leo Lionni musiał czymś zająć wnuki, które jak na dzieci przystało nie miały w planach spokojnej jazdy w przedziale. Wyrwał z gazety kolorowe kartki i ...


powstała historia kolorowych kropek. 

"Mały żółty i mały niebieski" opisuje życie i przygody najlepszych przyjaciół i ich rodzin. 


Dzieci chodzą do szkoły, uczą się pilnie i bawią.



Bywają też sytuacje, że zostają same w domu i nie słuchają rodziców.


Mały niebieski chcąc spotkać się z przyjacielem wychodzi z domu pomimo zakazu mamy.
Błądzi po okolicy, nie może spotkać swojego żółtego kolegi.
Po dłuższych poszukiwaniach, tuż za rogiem dostrzega go. 
Przyjaciele bardzo cieszą się ze spotkania, przytulają się do siebie i wtedy...


zamieniają się w zieloną kropkę.


Rodzice nie chcą ich przyjąć twierdząc, że nie są ich dzieckiem. Połączone maluchy, płaczą, i po wylaniu wszystkich łez ponownie wracają do swoich pierwotnych postaci.

Wszyscy się cieszą, wspólnie bawią.

Książkę widziałam już wcześniej w sieci. Zastanawiałam się nad czym te wszystkie zachwyty, jednak nie skreślałam jej na wstępie, ponieważ wiele razy byłam pozytywnie zaskoczona oryginalnymi pomysłami zastosowanymi w książkach dla dzieci.

"Mały żółty i mały niebieski" to pozycja, która pokazuje przyjaźń, mówi o rodzinie. Uczy dzieci odpowiedzialności ( wyjście z domu małego niebieskiego). Pozwala rozwijać się wyobraźni, która przy zabawie z kolorowymi plamkami ma ogromne pole do popisu.

Dziś przedstawiłam Wam kolejne rewelacyjne według mnie i Młodej propozycje od Wydawnictwa Babaryba. Jeśli zastanawialiście się nad nimi- powiem, że warto je kupić i spędzić miło czas.




Komentarze