czwartek, 2 października 2014

Czy brzydka pogoda jest dobra na spacery z dzieckiem?

Jesienią na zewnątrz często jest szaro i ponuro. Zima- mrozy, śnieg. Warunki niezbyt zachęcające do wyjścia na zewnątrz. Wiele osób obawia się o zdrowie maluszka. Opowiem Wam jak to było u nas:)

Młoda urodziła się na początku kwietnia pogoda była wtedy bardzo zmienna- padał śnieg, deszcz, świeciło słońce. Jak tylko wydobrzałam po cesarce ruszyliśmy na podbój okolicznych dróg.
2 godziny spaceru dziennie to było minimum- jak pogoda była ładniejsza były to dwa wyjścia.
Powód- moje dziecko w ciągu dnia sypiało w wózku, który jeździł ( i tak się sprawa miała do ukończenia przez nią 2 lat)- nie było opcji żeby zatrzymać się na dłużej. Tak sama ją tego nauczyłam i do nikogo nie mam pretensji. Młoda wyspana. ja kilogramy zrzucałam. Latem więcej w domu siedziałyśmy niż spacerowałyśmy- upały po 35 stopni nie były sprzymierzeńcem naszych przechadzek. 
Nadeszła jesień- deszcze, wiatry, zimno... nie zrezygnowałam z wychodzenia z L na dwór. Nie było opcji- jedynie potężne wichury i ulewy zatrzymywały nas w domu. Na wózek zakładałam folię sobie deszczak na plecy i w drogę:)

Po jesieni przyszła zima. Mrozy bywały dość spore. My oczywiście obowiązkowo na spacerze. Ludzie pukali się w czoło, mówili, że oszalałam w taki mróz tyle czasu chodzić z dzieckiem. Do -15 wychodziłyśmy. Młoda potrafiła cały 2 godzinny spacer przespać. Na początku to gadanie mnie dobijało, później przestałam się przejmować. Krzywda się dziecku nie działa więc niech się za bardzo nie interesują :P.

Jakie były tego wszystkiego efekty? L nie chorowała- kilka razy była przeziębiona( najczęściej przy wychodzących zębach) ale zawsze kuracja kończyła się na wit. c i czyszczeniu nosa. U lekarza nie bywałyśmy. Wydaje mi się, że lepiej hartować dziecko od początku niż biegać po lekarzach :)

Jak jest teraz? Już nie tak fajnie. Pada deszcz- Młoda nie chce zakładać kaptura na głowę, jeśli jedziemy wózkiem nie ma problemu- zakrywam daszkiem i po sprawie. Jeśli zimą jest mróz- oczywiście wychodzimy- raz na dłużej, raz na krócej ale spacer odhaczony:) Jedynie latem przy wysokich temperaturach ( L nie lubi ich tak samo jak ja- potrafiła powiedzieć, że idziemy do domu) nie szalejemy za bardzo i czekamy na późne popołudnia i ochłodzenie. 

Jak najbardziej jestem zwolenniczką jak najczęstszego wychodzenia z dzieckiem z domu. Lepiej oddychać świeżym ( nie do końca- wiadomo spaliny) powietrzem niż kisić się w domu. Im mniejsze dziecko tym łatwiej zorganizować spacer w pochmurny dzień :)

7 komentarzy:

  1. Uważam podobnie, im więcej dziecko na dworze tym lepiej. Po co kisić się w domu?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jak urodziłam Sebe było bardzo upalnie. Na pierwszy krótki spacer wzięłam go kiedy miał 4 dni :D Od tamtej pory wychodziłam codziennie czy ciepło czy zimno. Ludzie czasami patrzyli na mnie jak na niespełna rozumu :P Dziś ma 4 lata i katar miał może 4 razy w życiu :D Z Julitą postąpiłam podobnie z tym, że to była zima, więc poczekałam.. jakoś do 3 tyg. :) i też w ogóle nie choruje. Nie wiem czy to ma jakiś związek czy nie, ale uwielbiamy siedzieć na dworze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie lubie spacerow :) ale chodzilam, a jak nie chodzilam do do ogrodu wystawialam wozek z LAura, teraz juz bawi sie sama :) i tez jest zahartowana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi mi przede wszystkim o przebywanie na podwórku- jak można posiedzieć to czemu nie:) ważne, że na powietrzu :)

      Usuń
  4. Tutaj na razie lato w pełni, więc nie mamy problemów z pogodą, ale z racji mojej zębowej przygody muszę siedzieć w domu i nie za bardzo mi się to podoba. Cóż, odbiję sobie za niedługo:).

    OdpowiedzUsuń
  5. My od zawsze wychodzimy niezależnie od pogody, a w wakacje kochamy wieczorno - nocne spacery (w końcu wakacje, nie?). Jeżeli pogoda naprawdę nie zachęca (ulewy lub nasze rozleniwienie w szare dni:P) wychodzimy do warszawskiego Teatru Małego Widza (niestety, tylko w weekendy grają), do sali zabaw czy na basen. Zawsze jest co robić - ja osobiście w domu siedzieć nie lubię, bo zamiast odpocząć, zawsze znajdę sobie "coś" do posprzątania, zrobienia itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje dziecko jak nie wyjdzie na dwór to mimo miliona rozrywek jakie próbuję zapewnić dostaje szału...ja zresztą też:)

      Usuń

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane