wtorek, 7 października 2014

Niebezpieczeństwo w domu

Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, które sprzęty w Waszym domu mogą być niebezpieczne? Ja tego nie robiłam dopóki na świecie nie pojawiła się Młoda. Znaczy się troszkę później jak już zaczęła buszować. W sumie to nie ja doszłam do tego co jest niebezpieczne- Ona mi to pokazała. Pominę fakt, że kiedy raczkowała usłyszałam słowa, że drzwi z szafy na Nią spadną lub wersalka ją przygniecie ale się tym za bardzo nie przejęłam i nic takiego miejsca nie miało.

Miałam w domu fajny wieszak- kurzołap na którym było wszystko co potrzebne jest od ręki. Był dopóki pewnego pięknego dnia Młoda go nie przewaliła. Siedzieliśmy sobie z PT w pokoju Ona była u siebie...tak myśleliśmy. Bezszelestnie o dziwo przemieściła się na przedpokój. Nagle słychać okropny łomot. Zero reakcji z jej strony. Moja pierwsza myśl- zabił Ją spadający wieszak. Lecę z duszą na ramieniu i 3 zawałem a Ona siedzi sobie i mówi: L przewróciła wieszak z uśmiechem na twarzy. Możecie sobie wyobrazić co przeżyłam w tym momencie. Usiadłam przytuliłam ją i się popłakałam. Wieszak znalazł nowe miejsce zamieszkania i mamy spokój.

Kolejny niebezpieczny sprzęt to krzesło obrotowe- jego się jednak nie pozbyłam. Ja w łazience, PT w kuchni krzyk Młodej. Lecimy do pokoju...a ona wisi ręce na biurku, nogi na krześle i nie może wrócić do pozycji wyjściowej. Na nic się zdały tłumaczenia wchodzi dalej. Problemu by nie było gdyby nie brak drzwi w salonie.

Może nie tyle niebezpieczne co stresujące było dla mnie rozłożone łóżko L. Miała jakiś czas w pokoju amerykankę, która była rozłożona. Młoda bawiła się u siebie ja coś robiłam. Wołam Ją cisza. Wchodzę do pokoju- nie ma Jej. Wołam szukam myślę sobie ktoś Ją porwał. Ale przecież mam drzwi zamknięte. Sprawdzam jednak. Wyłania się Młoda spod łóżka z bananem od ucha do ucha i mówi radośnie tu jestem :D

Kolejna miejscówka- niezabezpieczona szafka. Gotuję obiad. L bawi się w pokoju. Nagle trzask jakby się cały segment przewrócił. Wpadam a ona siedzi w szafce PT i układa skarpetki na zarwanej półce.

Największe niebezpieczeństwo czeka jednak na rodziców przekraczających próg dziecięcego pokoju...klocki, samochodziki ( tak L posiada takie zabawki) i inne bibeloty walające się po podłodze mogą doprowadzić człowieka, który na nie nadepnie do szału. Można się na nich przewrócić i przy dobrych wiatrach się nie połamać.

A Wasze dzieci o jakich niebezpiecznych miejscach/ rzeczach w domu Was uświadomiły ?

8 komentarzy:

  1. U nas problem jest taki, że Gaja ciągnie do wszystkiego, co niebezpieczne (jak to dziecko)- dotyka kontaktów, lamp, ucieka do łazienki i chce spuszczać wodę z wc itp. Ostatnio otwarła szafkę, gdzie wrucamy śmieci, wyjęła torbę z plastikowymi odpadkami i zaczęła je rozrzucać. Staram się wszystko zabezpieczać, ale czasami mała jest sprytniejsza i mnie uprzedza. Z laptopem też mamy przechlapane, bo chciała go na podłogę zrzucić. Kupailiśmy jej stolik i krzesełka- siada oczywiście na stoliku. Także uważać trzeba, bo chwila nieuwagi może się źle skończyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W kontaktach mam zabezpieczenia bo Młoda uwielbia dotykać wszystko co zakazane, ostatnio szczotką od wc umyła cały kibelek łącznie z deską i scianami, wrzuca ogromne ilości papieru do toalety, worki wyciąga, w śmieciach kiedyś grzebała teraz jest spokój. Wzięła sobie kiedyś folię od butelek założyła na głowę i mówi, że jedzie motorem w kasku...pomysły ma nowe co chwilę więc niebezpiecznych sprzętów z czasem przybędzie. Nie liczę 3 drzwiczek wyrwanych w szafkach:)

      Usuń
  2. Firanki i zasłonki, wszystko co długie! mam karnisze rurka położona na 3 hakach - firanek już nie posiadam - Żuk zwaliła sobie kiedyś rurkę PRAWIE na głowę! przy następnym remoncie karnisze robią wypad, same rolety mi wystarczą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Młoda ciąga firany póki co jeszcze nic na nią nie spadło...oprócz wspomnianego wieszaka :D

      Usuń
  3. Wiki jakoś taka ostrożna była (zresztą do dziś jest), ale za to Oliwia to jej zupełne przeciwieństwo. Lubi ryzykować. Ma bujaka, takiego pieska na jednym biegunie. Wszystko było ok dopóki nie odkryła, że na siedzisku można też stanąć i w ten sposób się bujać. Bujak wylądował na zabawkach zakazanych. Mamy tam też 3 krzesełka dziecięce (te niskie) - włazi na nie, staje i leci na głowę. Mamy tam też leżaczek-bujaczek. Zamiast służyć do siedzenia i bujania się, służy do wstawania w nim, schodzenie głową na przód.
    Mamy w domu kominek, zimą będziemy ogrzewać przede wszystkim za jego pomocą. Już się boję, co wymyśli. Od samego początku, jak tylko stała się mobilna, uczulamy ją, że do kominka nie wolno podchodzić, ale póki co to jak grochem o ścianę :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na kominki są fajne osłonki albo barierki widziałam u znajomych ale nie wiem gdzie to można kupić. Wchodzenie na wszystko...Młoda też to robi, kiedyś tańczyła na stole w pokoju...nie wiedziałam co robić czekać aż zejdzie/ spadnie czy lecieć do niej. Poleciałam i udało mi się ją w ostatniej chwili złapać.

      Usuń
  4. U nas największym problemem są właśnie krzesła. o dziwo w domu nie wchodzi bo mamy stołki barowe ale u dziadków to już insza historyjka. W domu czycha łóżko i tekst młodej "skakam". tyle razy co ja prosiłam mówiłam i tłumaczyłam, nie skacz zrobisz sobie kuku... nie i nie, mała robi hop ale jak klapnie pupą na łóżku a uderzy się o ścianę to już wtedy leci do mamy i woła kuku... gniazdka jej nie interesują na szczęście zbytnio:), w łazience środki czystości zamykamy na "klucz" tabletki, leki i apteczka poza zasięgiem. No ale ostatnio zaczęła wyłazić na segment :O matka albo na zawał zejdzie albo osiwieje:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leki i środki czystości chowam bardzo wysoko- sama muszę wejść na krzesło żeby sięgnąć. U nas Młoda próbowała wspinaczki na szufladach...po łózkach chodzi, skacze ale fajnym rozwiązaniem jest stary materac z łóżeczka na podłodze- tam też można fajnie poskakać :D

      Usuń

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane