piątek, 3 października 2014

Idziemy się chajtnąć

Jak wiecie 18 października bierzemy z PT ślub ( dzień po moich imieninach więc podwójna impreza się szykuje). Naszło nas i od słów do czynów- wszystko ogarnęliśmy w 3 dni:) Zostały już tylko 2 tygodnie- stres niby go nie ma a czasem daje o sobie znać i jeść nie mogę- to jednak wychodzi na dobre :)
Imprezy wielkiej nie robimy- tylko rodzice i świadkowie u nas w domu. Wszystko to ze względu na dziurę w portfelu i na to, że L będzie zmęczona ( pora jej drzemki) i wolimy nie ciągać się po lokalach.
Szczerze powiem, że piękne białe suknie ślubne z trenami, welonami zawsze podobały mi się u kogoś bądź na obrazku. Nigdy nie wyobrażałam sobie siebie w takim stroju- poważnie :D
W sumie będzie fajnie- nie będę musiała się męczyć- zakładam sobie moją granatową niezwykle wygodną kieckę, buty nie koniecznie aż tak wygodne ale źle nie jest. PT wskakuje w garnitur, Młoda w swoją kreację i lecimy się chajtać w Ratuszu. Czy nie żal mi imprezy, gości prezentów? Póki co nie. Na to przyjdzie czas przy ślubie kościelnym. 
Jak już pisałam będzie to nasz dzień zaplanowany i zgodny z naszym widzi mi się. Mam nadzieję, że nic nam go nie zepsuje :) Trzymajcie kciuki żebym za dużo nie ryczała:) i żeby Młoda posiedziała chwilę spokojnie :)



3 komentarze:

  1. Ja swoim ślubem się nie stresowałam zupełnie. Chyba, że jak już, to podświadomie. A kg leciały w dół, mimo, że apetyt dopisywał mi równo :)

    Impreza imprezą - odkujecie sobie w lepszych czasach. I Młodzież będzie starsza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Imprezę planujemy ja weźmiemy kościelny łącznie z chrzcinami drugiego dziecka:) A kiedy to będzie nikt nie wiem :)

      Usuń
  2. Powodzenia! Oby wyszło tak jak chcecie :) Życzenia złożę już po ;)

    OdpowiedzUsuń

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane