poniedziałek, 27 października 2014

Co zrobić żeby dziecko nas słuchało?

Byłam ostatnio na spotkaniu dotyczącym problemu ADHD. Jednak nie o samym ADHD była mowa.
Prowadząca- Pani pedagog pracująca w miejscowej poradni przedstawiała nam również sposoby na ułatwienie sobie obcowania z dziećmi . To co napiszę jest oczywiste ale sama wiem, że o tych jasnych jak słońce rzeczach w codziennym biegu zapominamy.

Dość często mówimy do dziecka żeby było grzeczne. Wręcz nadużywamy tego stwierdzenia. Co to znaczy być grzecznym? Aby być nazwanym grzecznym należy zachowywać się w danej sytuacji odpowiednio. Więc zamiast rzucać ogólne- szeroko pojęte stwierdzenie powiedzmy po prostu- chcę abyś nie mówił brzydko do babci, nie bił dzieci, nie krzyczał itp.

Komunikaty kierowane do dziecka powinny być dla niego jasne i zawierać maksymalnie 3 słowa. Dziecko zapamiętuje tylko początek wypowiedzi więc jeśli z naszych ust w kierunku dziecka wypowiedziany zostanie poemat- nie łudźmy się , że wykona naszą prośbę. Wystarczy powiedzieć: chodź na obiad, nie bij siostry, zdejmij buty, pozbieraj klocki. Staramy się unikać ogólnych stwierdzeń.

Kiedyś już pisałam, że najmłodszym warto tłumaczyć ( KLIK). Do znudzenia powtarzać jak mantrę to co jest ważne, czego dziecko musi się nauczyć. Przykładem są nasze spacery. L uciekała jak szalona. Matka z Ojcem zakupili szelki. Bezpieczeństwo na pierwszym miejscu, ale...ile można na szelkach chodzić. Gadałam więc na każdym spacerze jak L ma się zachowywać w danej sytuacji, co może robić, czego nie- mając zaczepione szelki prowadzałam ją za rękę. Myślałam, że nigdy mi się to nie uda. A jednak- pewnego dnia idziemy sobie po mieście. Docieramy do przejścia dla pieszych i Młoda mówi: teraz musimy się zatrzymać i zobaczyć czy auto nie jedzie. Rozejrzała się. Mówi nie jedzie i przechodzimy, a jak jedzie to czekamy. Szczęka moja opadła na chodnik. Jest sens? Jak najbardziej jest. To samo było z przygotowaniem obiadu. L kręciła się jak wściekła osa po całej kuchni. Mówię raz, drugi, że jak mama odlewa ziemniaki Ona ma stać koło ściany i czekać. Teraz już tego nie mówię- sama kieruje się w umówione miejsce i mówi to co ja :)

Jeżeli rozmawiamy z dzieckiem to nie róbmy tego z tzw. fotela- krzycząc do drugiego pokoju, mówiąc coś do zajętego zabawą lub oglądaniem bajki malucha. Podejdźmy spójrzmy na dziecko, jeśli trzeba kucnijmy żeby spojrzeć mu prosto w oczy. Wiem po sobie, że i tak zdarza się wołać. Lepszy efekt jest jednak jeśli mówi się coś mając kontakt wzrokowy. Nikt z nas nie lubi jak patrzy się na niego z góry- dziecko również. Czuje się w tym momencie zagrożone i nie zwraca uwagi na to co się do niego mówi- tym samym nasza prośba wisi sobie gdzieś w powietrzu zamiast dotrzeć do adresata.

Warto ustalić plan dnia obowiązujący w domu. Wypisujemy po kolei czynności i czas jaki na nie przeznaczamy. Przypominamy kilka minut wcześniej co będziemy za chwilę robić dziecko jest przygotowane na to co nastąpi. Słyszałam gdzieś, że nie warto uczyć dzieci rytuałów. Wiadomo, że zdarzają się dni kiedy plan dnia jest rozwalony przez jakieś wydarzenie. Nie dzieje się to jednak codziennie. Dziecko poprzez rytuały ma większe poczucie bezpieczeństwa. Wie co je czeka, nie denerwuje się niepotrzebnie ponieważ zna kolejne wydarzenia:) Wychodząc na podwórko zawsze mówię Młodej co będę robić po kolei. Biegam po domu żeby się nie zagotować w ubraniach. Czasem o czymś zapomnę- wtedy L mówi mi co pominęłam. Także nie jest to dobre jedynie dla dziecka ale i dla rodzica :)

Chwalmy dzieci za najmniejsze nawet sukcesy. Dla nich stanie o 5 minut dłużej w kolejce jest ogromnym wyczynem. Chwalenie podnosi samoocenę- warto to robić- w przyszłości dla naszych dzieci nie będzie rzeczy niemożliwych:)

Idzie zima- co się z tym wiąże- w naszym kraju dość brzydka pogoda i siedzenie w domu. Ważne jest to, żeby dziecko miało możliwość się wyszaleć. Kiedy na zewnątrz jest ładnie- sprawa załatwiona. Jeśli nie musimy dać potomkowi taką możliwość w domu. L dość dużo biega, skacze po łóżkach ( tak pozwalam jej na to- ale pod kontrolą), fajną sprawą jest materac z łóżeczka- leży na podłodze służy również do skakania, L używa go również jak przejścia dla pieszych i pokazuje jak powinno się przechodzić :) Skoczki, piłki do skakania. Możliwości jest wiele wystarczy tylko trochę chęci.

Warto zachęcać młodsze pokolenie do wspólnej pracy- sprzątanie, gotowanie, pranie i wiele obowiązków domowych można zamienić w zabawę. Młoda wściekała się w kolejkach w sklepie. Zresztą, które dziecko się nie denerwuje. Pewnego razu wpadłam na pomysł, że będzie trzymała pieniądze i płaciła za zakupy. Słuchajcie działa rewelacyjnie. L mówi co się po kolei dzieje, że Pani liczy zakupy, teraz Ona zapłaci, dostanie resztę i paragon a mama pakuje produkty do torby. Młoda czuje się wtedy doceniona- robi coś ważnego, uczy się a matka ma chwilę spokoju:) 

Wprowadzenie norm i zasad ułatwia nam życie nie tylko w domu. Skupimy się jednak na życiu rodzinnym. Znów kłania się sprawa z tłumaczeniem. Dziecku powtarzamy do znudzenia czego oczekujemy, co można, czego nie. Musimy być jednak konsekwentni w swoich działaniach. Jeżeli czegoś zabraniamy, zabieramy zabawkę bo dziecko było nieposłuszne to musimy się tego trzymać. Łatwiej powiedzieć- trudniej zrobić momentami. Ale życie się jeszcze nie kończy i na pewno wypracujemy to do perfekcji. Ważne jest to, że kara- konsekwencja nie może być długoterminowa. Po czasie pociecha zapomina o co chodziło i nie robi to na niej żadnego wrażenia- bynajmniej nie takiego jakiego byśmy oczekiwali.

Każdy z nas się złości- gdzieś trzeba się wyładować- jedni idą na siłownię, inni biegają, pokrzyczą, puszczą wiązankę itp. Dziecko też musi wyrzucać z siebie negatywne emocje. Można zrobić sobie taki kodeks- jak możesz okazywać złość i wymienić, narysować przykłady dozwolone- np. możesz popłakać w swoim pokoju, uderzać w poduszkę, rysować, itp. Ważne, żeby była możliwość pozbycia się złych emocji.

Podsumowując:warto się zastanowić jak można sobie ułatwić okiełznanie małego buntownika- nie ważne czy ma problemy z nadpobudliowścią, ADHD, czy nie ma ich w ogóle.

2 komentarze:

  1. O jaki mądry tekst, z pewnością skorzystam z tych rad w niedalekiej przyszłości. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo mądry tekst. O to chodzi, o krótkie zdania, jasne przekazy. Dziecko nie rozumie zawoalowanych twierdzeń,albo ukrytych oczekiwań. Czasami o tym zapominam, więc dziękuję za przypomnienie :)

    OdpowiedzUsuń

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane