wtorek, 14 października 2014

Próchnico jak to z tobą jest?

Badania wykazują, że bardzo dużo dzieci w Polsce ma próchnicę. Dla porównania- mniej jest takich przypadków w Ugandzie i Wietnamie.

Byłam jakiś czas temu na konferencji. Dotyczyła ona żywienia. Była również wzmianka o próchnicy. Badacz- zabijcie mnie nie pamiętam nazwiska badał mieszkańców w krajach słabiej rozwiniętych ( nazwane były prymitywnymi ale mi to jakoś nieładnie brzmi). Okazuje się, że we wspomnianych krajach rzadziej występuje próchnica. Co jest tego powodem? Sposób odżywiania. Ludzie żywią się tym co "da im natura", nie ma tylu sztucznych, słodkich dodatków co w naszym jedzeniu.

Ostatnio Młoda zachorowała. Czytając składniki leków w każdym znalazłam cukier i wzmiankę o tym, że nie podawać cukrzykom. Po pewnym czasie po podaniu leku L wymiotowała- nie dziwię się taka dawka cukru nikomu nie wychodzi na dobre. Cokolwiek człowiek weźmie do ręki z półki z napisem "Dla dzieci"- spojrzy na etykietę i zobaczy cukier...i to w sporych dawkach. Nie zabraniam nikomu i nie krytykuję podawania takich produktów. Pamiętajmy jednak o tym żeby po takich smakołykach umyć zęby najmłodszym.

Oblizywanie smoczka, łyżeczki i innych gadżetów a później podawanie ich dziecku podobno wzmacnia odporność najmłodszych ( czytałam gdzieś źródła nie pamiętam)... nie wiem nie praktykowałam. Co jeszcze może to dać naszemu dziecku? Próchnicę, która przenosi się ze śliną. To samo jest z całowaniem dziecka w usta. Nie liczę wszystkich innych zarazków jakie wtedy się przenosi. Młoda jest nauczona całowania w czoło, policzek. Wydaje mi się, że lepiej zapobiegać niż leczyć.

Kolejna mądrość, którą jeśli słyszę- otwiera mi się scyzoryk w kieszeni. Jeżeli na mlecznych zębach jest próchnica to i tak wypadną i stałe będą zdrowe. Guzik prawda. Próchnica pozostaje w krwiobiegu i nie wiadomo kiedy atakuje zęby stałe. Szczerze nie wiem co ma na celu wmawianie ludziom takich bzdur- chyba to, żeby dentyści mieli pracę :) Mają jej wystarczająco- nie dokładajmy im kolejnej a naszym dzieciom oszczędźmy niepotrzebnego stresu i bólu. Myjmy zęby rano i wieczorem i będzie dobrze. Wiem, że wszystkiego nie unikniemy ale można minimalizować ryzyko i nie mieć później wyrzutów, że nie zadbaliśmy wystarczająco o uśmiech dziecka :)



2 komentarze:

  1. Ostatnio przeczytałam gdzieś (chyba na blogu Mamy Kubusia), że dentysta powiedział, iż mlecznych zębów się nie leczy. Byłam po prostu w szoku, ale to pewnie tak, jak napisałaś - przecież dentyści też chcą mieć pracę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. moim zdaniem to jest w ogóle jakaś kpina i nieporozumienie, żeby już na mlecznych zębach panoszyła się próchnica. ale oczywiście winny jest ten cukier dosłownie wszędzie, automaty ze słodyczami w szkołach i nagradzanie dzieciaków batonikami. i oczywiście brak odpowiedniej higieny jamy ustnej.

    ja zęby mleczne miałam idealnie zdrowe i zawsze mnie dziwi jak słyszę o próchnicy na mleczakach.

    OdpowiedzUsuń

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane