czwartek, 14 sierpnia 2014

O niej i o nim...

Mam 15 lat...głupi wiek ale co tam...mam różnych znajomych...młodszych, starszych. Jest i ON...wszystko pasuje- krótko ścięte włosy, bluza z kapturem na plecach...myślę sobie fajny z niego gość, można z nim pogadać...ale ma 19 lat...trochę za stary, PT mówił mi,że tez zwrócił na mnie wtedy uwagę...ale za młoda byłam:)...później widzisz Go z dziewczyną...ok pozamiatane...

Wasze drogi się rozchodzą...po to żeby ponownie się zejść...już na zawsze:D (taką mam nadzieję).

Wracam sobie pewnego dnia z pracy...muszę iść do fryzjera...nie chce mi się zmęczona jestem...ale jakaś siła mnie ciągnie...idę- bez makijażu, włos każdy w inną stronę...ciuchy co najmniej nie wyjściowe...po latach spotykam mojego PT...Chwila rozmowy i to by było na tyle... Za jakiś czas dzwoni telefon...ja go oczywiście nie mam przy sobie...bo pracuję...zerkam więc a tam dwa nieodebrane połączenia...wiem od kogo...Jego numer miałam zapisany...zdobyty podstępem...ale nie o tym...(nigdy pierwsza do faceta nie dzwonię). Oddzwaniam więc...pyta się czy możemy się spotkać bo ma do mnie sprawę...ok udaję, że nic nie wiem i zgadzam się na spotkanie...( prawda jest taka, że wiedziałam w jakiej sprawie dzwoni...ale o tym dowiedział się dużo później). 

Przyjeżdża do mnie do pracy...chwilę rozmawiamy...zaprasza mnie na wesele kolegi, które odbędzie się za tydzień...dasz radę się zorganizować do tej pory? pyta...no jasne, że dam radę :D...ok a w głowie- sukienka jest, butów nie ma...trzeba umówić się do fryzjera- (impreza była w piątek więc udało się to bez problemu), jeszcze makijaż i można lecieć. Przyjaciółka moja kochana (Asia jak mnie czytasz to wiesz, że chodzi o Ciebie) mówi, że nie ma opcji, że muszę iść na tą imprezę...pożyczy mi co trzeba...Agata druga moja kochana:) robi mi fantastyczny makijaż i można podbijać świat :)

Umówiliśmy się więc na dzień kolejny na spotkanie- randkę...spędziliśmy ze sobą ponad 4 godziny i ani chwili się nie nudziłam...nie wiem jak PT...ale nie narzekał...skoro było tak miło...to kolejne spotkanie przed nami...

Wymyśliłam sobie wyprawę nad morze...w dzień dosłownie lejący non stop deszcz...wichura...mama moja mówi, że zwariowałam z tą wycieczką...dzwoni On...pytanie czy jedziemy...patrzę za okno drzewa się pokładają...jedziemy a co...dojeżdżamy...idziemy na plażę...a tam pogoda idealna na wieczorny spacer:)
Było milo...nawet romantycznie. :)

Wyprawa na wesele...makijaż, fryzjer...i padający deszcz...PT zgodził się robić za mojego szofera...ale zapomniałam telefonu...kombinacja- znam tylko numer do taty mojego dzwonię mówię o co chodzi...tata dzwoni do mamy...a ona do PT...( zamiast poprosić o podanie mi numeru...zakręcona kazałam jej dzwonić)...ale ok przyjechał zabrał mnie i pojechaliśmy...zabawa była rewelacyjna...w dobrym towarzystwie zawsze jest fajnie :D

Po weselu jak to po weselu głowa boli...ale mocno trzyma się karku :) padają pytania czy się jeszcze kiedyś spotkamy??? Pewnie odpowiadam ( a w głowie to Ty się jeszcze pytasz???oczywiście, że tak :P).

I tak od spotkania do spotkania...zaczyna się przygoda...po pół roku razem zdecydowaliśmy się na dziecko...tak dosłownie i w przenośni :D Dobrze nam razem było...czego chcieć więcej...oczywiście małego brzdąca:) Pracowali i pracowali...nie podawali się...i po 6 miesiącach starań...przywieźli z Zakopanego...Fasolkę w brzuszku:) Pojawiły się upragnione dwie kreski na teście...i zaczęła się zabawa w dom:) I oby trwała jak najdłużej...

Dostałam od PT na naszą rocznicę, która będzie dopiero 19 sierpnia:) ale mocno chciałam to już mam- książkę...napisał mi dedykację- w której obiecał, że na 10 urodziny L jedziemy do Wiednia...ale nie to mnie najbardziej ucieszyło... "cztery cudowne, owocne lata wspólnego życia, których nie zamieniłbym na nic innego..."...ja też bym tego nie zamieniła. Bywały trudne chwile...ale co tam daliśmy radę...bo jak nie my to kto???


6 komentarzy:

  1. Fajna historia:). W każdym związku są trudne chwile, ale jeśli jest miłość, przetrwa się wszystko. Ważne, że macie siebie i możecie na siebie zawsze liczyć, a reszta się jakoś ułoży. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. I beda zyc dluugo i szczesliwie...
    :-) jak nie jak tak :)buziaki

    OdpowiedzUsuń
  3. I oby jak najwięcej takich lat :-) Fajna historia

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki mam nadzieję, że damy radę :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak już wile razy i w różnych miejscach pisałam - Babcia mi zawsze powiadała że co komu przeznaczone to na drodze rozkraczone.... :) i chyba tak jest! wielu owocnych rocznic!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest zgadzam się...wszystko jest nam gdzieś zapisane :D dziękuję...za jakiś czas może to będą rocznice ślubu :D

      Usuń

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane