wtorek, 5 sierpnia 2014

Wszystko co powiesz może być użyte przeciwko tobie...czyli o sile słowa..

Każdy z nas ma momenty, że chciałby powiedzieć dwa słowa więcej...hamuje się jednak bo nie wypada, bo można kogoś obrazić itp....albo nie ma żadnych hamulców i mówi nie dwa lecz 100 słów więcej...

Ile razy będąc dzieckiem mówiłeś/aś do rodziców : " dobra mamo/tato weź pasa i mi przyłóż zamiast gadać". Ja miałam tak wielokrotnie...jednak nigdy ten pas nie poszedł w ruch. Rodzice tłumaczyli do znudzenia...twierdząc, że jednym uchem wpada, drugim wypada dość porządnie mijałam się z prawdą...mimo wszytko coś w tej głowie zostaje, większość słów zapamiętujesz na wiele lat...i dlatego teraz jesteś tym kim jesteś...bez tego gadania mogłoby z ciebie nic dobrego nie wyrosnąć...albo przeciwnie mógłbyś być o wiele lepszym człowiekiem gdyby cię nie tłamszono, nie ubliżano itp. Mi się wydaje, że na dobrego człowieka wyrosłam...ale to pozostawiam innym do oceny :D

Życie we dwoje...milion pięknych, słodkich słów. Kocham cię najbardziej na świecie, jesteś moją największą miłością...chcę z tobą być do końca życia...Słowa cudowne...gorzej jednak z wykonaniem...znajduje się nowy obiekt uczuć... i ponownie nawija mu się makaron na uszy... w prawdziwej miłości wydaje mi się, że takich słów mniej pada...więcej się czyni...ale to każdy indywidualnie oceni.

Tak jak miłość nawiązują się przyjaźnie. Mam przyjaciela/przyjaciółkę...super albo tak mi się tylko wydaje...zapewnienie o przyjaźni, o pomocy i zaufaniu i wielu innych rzeczach często w zderzeniu z rzeczywistością okazuje się nieprawdą. "Przyjaciel" był bo tak mu było wygodnie, bo potrzebował pomocy...sprzedał/a twoje tajemnice dalej...żeby zdobyć nowych przyjaciół...boli cholernie, ale trzeba spiąć tyłek i iść dalej.

Najgorsze jest jednak chyba niedotrzymywanie słowa. Obiecujesz coś komuś...na pewno ci pomogę, zrobię to czy tamto...ok fajnie dziękuję:) chętnie skorzystam...a przychodzi co do czego i udajesz, że sprawy nie było...ja nic takiego nie mówiłem/am...wydawało ci się...i robisz z człowieka wariata...ten natomiast wie co slyszał/a...ale cóż, kolejny raz przejechał się na bliźnim. Jak to mówią : "obiecanki cacanki, a glupiemu radość". Osobiście jeżeli nie dam rady czegoś zrobić nie obiecuję, nie gadam pod publiczkę, żeby wszyscy wiedzieli jaka ja wspaniała jestem...a później udaję, że nie ma tematu. Człowiek pamięta... jest mu przykro...ale spokojnie przyjdzie czas, że za to wszystko się odwdzięczy...a wtedy nie będzie to zbyt miła sytuacja za pewne :D

Zarówno dobre i mądre jak i złe i przykre słowa zostają na długo w głowie...zastanówmy się więc zanim coś powiemy...nigdy nie wiemy jakie to może mieć skutki dla drugiego człowieka...i dla nas samych.

8 komentarzy:

  1. Dlatego ja NIGDY nie używam słowa "obiecuję", bo różne w życiu są sytuacje, czasem wychodzi tak, że nie sposób wywiązać się z obietnicy i wychodzi lipa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę podobnie...ale nie wszyscy wychodzą z tego założenia i jest tak a nie inaczej niestety...

      Usuń
  2. trzeba być elastycznym ,tolerancyjnym,itp......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba...pojęcie względne...nie potrafię tolerować kłamstwa, motania, niespełnionych obietnic...

      Usuń
  3. Słowa mają moc sprawczą słowa ranią słowa rzucane na wiatr buduję niechęc , zwątpienie ale kto kłamie ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kłamią osoby...które chcą się pokazać...tak mi się bynajmniej wydaje...

      Usuń
    2. A mi się wydaje, że kłamie ten, co nie może pogodzić się ze swoim szarym życiem i chce je trochę pokolorować.

      Usuń
    3. Zależy od przypadku...te z którymi się spotkałam chciały się pokazać...a później twierdziły, że nic takiego nie miało miejsca...albo każdemu co innego opowiadały...i powstawało 5 wersji jednego wydarzenia

      Usuń

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane