piątek, 29 sierpnia 2014

Piłeś nie jedź... jedziesz włącz myślenie...

Proste i oczywiste...jednak nie do końca...ciągle słyszy się o kolejnych przypadkach bezmyślnych ludzi jadących po kilku głębszych...powodują często śmiertelne wypadki, z których na nieszczęście wychodzą cało...i dalej robią to samo...

Kampanie reklamowe krzyczą do nas z radia, telewizji, internetu...ZWOLNIJ...10 mniej może uratować twoje życie...ktoś tworzy przepisy...(wiem, wiem... zasady są po to żeby je łamać...) nie dla własnego widzi mi się, nie dla wlepiania kolejnych mandatów... lecz dla naszego bezpieczeństwa...poza tym nasze drogi nie są za bardzo przyjazne do rozwijania większych prędkości...
Nie jest tak, że jazda w trasie 50 km/h jest moim ulubionym zajęciem...lubię szybkość...kiedyś podchodziłam do tego inaczej...mając dziecko patrzę już z innego punktu...
Przechodzę z dzieckiem przez jezdnię...teraz jest już o niebo lepiej Młoda się nie wyrywa...jesteśmy sobie na środku przejścia kierowca nie może poczekać 10 sekund żeby przejechać...śmiga nam z niemałą prędkością za plecami ( niejednokrotnie miałam taką sytuację)...a gdyby dziecko mi się wyrwało...dzieci mają różne pomysły...byłabym na wygranej pozycji w przypadku sprawy w sądzie- byłam na pasach, a on powinien przejechać dopiero jak wejdziemy na chodnik...nie o to mi jednak chodzi...wygrana w sądzie byłaby niczym przy tym co bym przegrała- życie albo zdrowie moje dziecka...przez to, że komuś cierpliwości nie starczyło żeby auto zatrzymać na parę sekund...tak wiem stres, problemy w pracy, rodzinie itp...takie tłumaczenie mnie jednak nie satysfakcjonuje...

Pędzi sobie tak jeden z drugim po mieście...nie patrząc na nic i na nikogo...potrąca matkę z dzieckiem...winę zrzuca na świecące słońce...ale gdyby jechał wolniej zdążyłby wyhamować... 

Dziecko w samochodzie...pierwsza i najważniejsza zasada- NIE ZOSTAWIAJ DZIECKA SAMEGO W AUCIE!!! nie ważne czy będzie gorąco czy zimno tego się nie robi...wątpię czy wypłata z pieniędzy z bankomatu jest ważniejsza niż dziecko...(w większości miejsc można płacić kartą)...jeżeli gotówka jest niezbędna ok...ale weź dziecko i idź z nim...przez okno widzę bankomat...często korzystają z niego rodzice z dziećmi...póki co z moich obserwacji wynika, że mimo, że mają 5 kroków z auta do ściany płaczu...zabierają ze sobą dzieci- i chwała im za to...

Co jeszcze mnie dobija- jazda z dzieckiem na kolanach, bez fotelika, bez pasów...
Spotkałam się z opinią, że foteliki wymyślili po to żeby biznes się kręcił...nie wnikam...jak dla mnie niech się kręci jeżeli ma zapewnić bezpieczeństwo najmłodszym.
Jazda dziecka na kolanach rodzica- fajna zabawa do czasu aż coś złego się nie wydarzy...tak wiem kiedyś tak się jeździło i nic nikomu się nie stało...ale kiedyś ( jak ja uwielbiam takie argumenty) aut było mniej...ich maksymalna prędkość wynosiła 60/h...to, że ty jedziesz przepisowo nie oznacza, że zza zakrętu nie wyskoczy wariat pędzący nieprzepisową prędkością...w momencie zderzenia twoje dziecko nie ma szans wyjść bez szwanku z zaistniałej sytuacji...jazda w foteliku z zapiętymi pasami na pewno zminimalizowałaby ryzyko obrażeń...
Maluchy chodzące podczas jazdy po samochodzie- widziałam na własne oczy takie sytuacje...krew mnie zalewała niejednokrotnie...niestety numerów nie zdążyłam zobaczyć...zgłosiłabym...jedyne co robiłam to prosiłam Boga, żeby te osoby nie miały wypadku...dzieci nie powinny cierpieć przez głupotę rodziców.

Zanim wsiądziesz do auta...wciśniesz gaz pomyśl o tym, że w domu na twój powrót ktoś czeka...zajebistym nie jest się przez zamknięcie licznika, nagranie tego i wrzucenie na fejsa...swoją zajebistość możesz pokazać na milion innych sposobów...jedziesz z dzieckiem...pomyśl, że ono jest dopiero na początku swojego życia...wiele jeszcze musi zobaczyć, przeżyć...i zmniejsz prędkość...urządzając sobie wyścigi z kolegami pomyśl najpierw o swoich rodzicach...na pewno nie chcą szykować ci pogrzebu...

3 komentarze:

  1. Ostatnio gdy jechałam samochodem z rodzinką też przeżyłam - jak dla mnie - chwilę grozy. Przy wyjeżdżaniu z ronda (jakieś 40 km/h) przyhamowałam a Starszak poleciał mi do przodu pomimo tego, że był zapięty w foteliku. Zatrzymałam się natychmiast bo myślę sobie "o co chodzi?". Okazało się, że (nie mam pojęcia dlaczego. a raczej dlatego, że Starszak bawił się z dziadkami w samochodzie - tak wiem, super zabawa) to odpiął fotelik. Zmroziło mi krew w żyłach. Wtedy zrozumiałam po co są foteliki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci miewają różne pomysły...wszystkiego nie przewidzisz...ja jestem może nawiedzona, ale od początku sprawdzam czy fotelik przypięty jest... moja córka jest niezwykle pomysłowa i dla bezpieczeństwa w domu np. wszystko co jest niewskazane dla dzieci chowam tak wysoko, że sama na krzesło muszę wchodzić żeby to sięgnąć...

      Usuń
  2. Ostatnio byłam świadkiem sytuacji, która mnie serio zaszokowała. Parę dni temu jechaliśmy na zakupy, podjechaliśmy na parking sklepu, a za nami przyjechało auto, w którym matka siedziała obok kierowcy, a na kolanach miała niemowlę i karmiła je piersią (w trakcie jazdy). Gadam do męża- czy ona oszalała, a kobieta usłyszała to, powiedziała mi, że mam się łaskawie nie wtrącać, bo ona ma troje dzieci i nie ma kasy na foteliki. To w takim razie po co jeździ do sklepu? Po tej rozmowie zamiast wyjść do sklepu, zwyczajnie uciekli z tego parkingu, bo chyba się bali, że zadzwonimy na policję. Mam nadzieję, że dostali za niefrasobliwość pokaźny mandat.

    Co do pijanych kierowców- powinno się po prostu zaostrzyć prawo- może to ich uspokoi. Kary są zbyt łagodne.

    OdpowiedzUsuń

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane