czwartek, 11 września 2014

Kolejna szansa...

Każdy w życiu może znaleźć się w sytuacji, w której nie zachowa się do końca w porządku. Wybiera drogę, która według niego jest odpowiednia. Nie zawsze jednak okazuje się, że było to najlepsze co mógł zrobić. Każdy z nas ma coś za uszami- nie ma ludzi bez skazy na sumieniu.

Są jednak sytuacje w których ja drugiej szansy bym nie dała.
Po pierwsze i najważniejsze- zdrada- tu nie ma opcji, że ktoś mnie przekona- choćby mi kupił sedes ze złota wysadzany diamentami- wiadomo co bym z nim zrobiła. (sorry za porównanie ale takie mi na myśl przyszło).
Jeżeli ktoś decyduje się na życie ze mną- to jak mówi przysięga małżeńska- na dobre i na złe. Nie widzę możliwości zabawy uczuciami drugiej osoby. Jeżeli się komuś znudzę, potrzebuje przygód niech się pożegna i tyle. Na szczęście podejście moje i PT  w tym temacie jest jednakowe. Wychodzę również z założenia, że słabi mężczyźni mają kochanki, siłacze szczęśliwe rodziny. Jak będzie czas pokaże.
Zdrady nie wybaczę nigdy- poza tym jak ktoś zdradzi raz- nie ważne czy to było na imprezie, pod wpływem chwili...nie ma wytłumaczenia- jeśli takie pokusy są silniejsze niż łącząca ludzi więź nie ma o co walczyć. Drugi raz się do tej samej rzeki nie wchodzi.

Człowiek robiący komuś krzywdę-chodzi mi tu o przemoc fizyczną, psychiczną, molestowanie seksualne- nie może liczyć na szacunek, aprobatę w moich oczach. Często są nagonki na homoseksualistów, ludzi o innym kolorze skóry, wyznających inne religie. W imię czego? Inności? Strachu przed czymś czego nie znamy? Dopóki człowiek  nie robi nikomu nic złego NIKT NIE MA PRAWA GO KRZYWDZIĆ ! Najłatwiej jest jednak przyczepić łatkę i wyżywać się na niewinnym tylko dlatego, że jego ideologia odbiega od naszej. Najczęściej krzywdzone osoby boją się odezwać, zgłosić czyn...dlaczego? W obawie przed krytyką ze strony społeczeństwa. Często czują się winne, usprawiedliwiają swojego oprawcę. Dla mnie wytłumaczenia nie ma- jeżeli jedna czy druga osoba robi coś co według mnie jest niestosowne wobec innych - traci w moich oczach bardzo wiele, nie widzę powodów żeby dawać drugą szansę- na jakiś czas może ucichnie- powróci później ze zdwojoną mocą. Przemoc rodzi przemoc i nie znika jak bańka mydlana. Nie ważne czy ofiarą był kot, pani w sklepie, czy ktoś inny. Gdyby coś złego działo się komuś z moich bliskich- wtedy nie zastanawiałabym się nad niczym- człowiek w takich chwilach działa jak automat- nie ma słów- są czyny.

Są przypadki kiedy ludzie się gubią w codzienności. Chęć lepszego życia, posiadania większej ilości pieniędzy przesłania ważniejsze wartości. Ciągle słyszy się o aferach łapówkarskich. Były są i będą dopóki ludzie w ten sposób będą załatwiać sprawy. Nie tłumaczę nikogo, jednak sama nie raz zastanawiałam się jakbym postąpiła w takiej sytuacji. Mogę dostać dużą sumę- nikt się nie dowie ( przy dobrych wiatrach). Załatwię komuś jakąś sprawę i hulaj dusza piekła nie ma. Budżet zasilony pokaźną sumką. Wyrzuty sumienia- zerowe. Krzywda nikomu się nie dzieje- wilk syty i owca cała. Nasz kraj prowadzi tak dziwną politykę, że ludzie żeby żyć w miarę godnie muszą kombinować. Wszystko co mamy niby zaoferowane " z urzędu" trzeba załatwiać po znajomości, dając łapówkę...i tak się to wszystko kręci. Ludzi biorący łapówki- jeśli nie dadzą się złapać super, jeśli wszystko się wyda- zasługują na kolejną szansę. Dlaczego nie?
Pamiętam sytuację u ginekologa. Lekarz wypełnia papiery ja siadam na fotelu. Nagle krzyk z jego strony- pielęgniarka wpada nie patrzy wcale na niego- biegnie mnie ratować. :) Okazało się, że poprzednia pacjentka przyniosła mu w podziękowaniu za wizytę kurę, położyła ją na dokumentach pod biurkiem i on dopiero zauważył- wszystko zalane...ubaw miałam nie z tej ziemi :)

Moje dziecko- nie ważne co zrobi zawsze ma u mnie furtkę otwartą- zawsze dostanie kolejną szansę. Nie ważne co zrobi ( nie liczę tu przestępstw)- człowiek uczy się na błędach, dziecko uczy się wszystkiego od początku i to jak je pokieruję ma ogromny wpływ na to ile będę musiała tych szans dawać. Nikt nie jest idealny- nie myli się ten, który nic nie robi.Najważniejsze w chwilach kryzysu to posiadanie choćby jednego adresu pod, który można się udać niezależnie od pory... wsparcie nawet dla człowieka, który zrobił coś wybiegającego poza normy jest bardzo ważne...ważne jest również to czy dana osoba chce dalej brnąć w swoje bagno czy nie popełniać więcej tych samych błędów i wyjść na prostą.

8 komentarzy:

  1. Ja chyba jestem miękka bo praktycznie zawsze daję kolejną szansę, również w przypadku zdrady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też dawałam kolejne szanse...ale jeżeli ktoś po kilku akcjach nadal nie potrafi żyć ze mną w zgodzie...to przykro mi bardzo ale nie ma opcji...

      Usuń
  2. Historia z kurą przednia, aż w ekran naplułami do tej pory śmieję się do rozpuku!

    Zgadzam się ze wszystkim, co napisałaś, choć powiem Ci, że odkąd mam dziecko, rozważyłabym dla jego dobra wybaczenie zdrady. Mój mąż na szczęście bawidamkiem nie jest, ale gdyby się okazało, że miał chwilę słabości, nie byłabym aż tak radykalna. Kiedyś myślałam podobnie, lecz teraz trochę zweryfikowałam mój pogląd.

    Ogólnie wyrażam taką opinię, że niech każdy żyje sobie po swojemu. Nikomu nie zaglądam ani do portfela, ani tym bardziej do łóżka i nie zamierzam tego robić. Daleka jestem od oceniania, bo sama nie lubię, gdy ktoś mnie osądza.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobraź sobie mnie siedząca na fotelu.. przygotowana do badania a tu taka akcja :)

      Usuń
  3. Ja już się nauczyłam, że życie nie jest czarno-białe i nie ma dla mnie sytuacji, w której bym absolutnie nie wybaczyła komukolwiek jakiegokolwiek zachowania....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze mnie niestety taka wredna istota jest, że takie sytuacje są...ale tego nauczyły mnie dotychczasowe doświadczenia

      Usuń
  4. można i tak,ale życie jest tylko jedno.Trzeba cieszyć się chwilą.A reszta wyjdzie .

    OdpowiedzUsuń

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane